Samonapędzająca się maszyna do osuszania ścian Mohorna

Wynalazek opisany a artykule nie jest, ani generatorem elektryczności, ani sam w sobie paliwem. To jednak przełomowe urządzenie, które otwiera dostęp do nierozpoznanej wcześniej formy energii, wykonując pożyteczną pracę bez użycia baterii, chemikaliów i nie generując żadnych kosztów utrzymania.

Austriacki inżynier Wilhelm Mohorn odkrył niezwykłe narzędzie konwersji energii, które osusza wilgotne ściany lub budynki bez użycia standardowego prądu elektrycznego czy innej znanej metody doprowadzania energii. Jego wynalazek ocalił już od rozpadu wiele starych zabytków.

Europejskie budynki często wykonane są z cegły lub piaskowca. Szczególnie w takich obiektach, naturalny proces namakania wciąga wilgoć z ziemi do ścian piwnicy. Osuszanie mokrych suteren zawsze było procesem bardzo kosztownym i pochłaniającym wiele energii. Urządzenie Mohorna nie działa wprawdzie w piwnicach, w których woda pochodzi z zalania, na przykład z pękniętej magistrali wodnej, działa jednak wzorowo w niezliczonych miejscach, w których problem spowodowany został zwykłym namakaniem.

Mohorn odebrał liczne wyróżnienia i nagrody za swój wynalazek – na przykład w 1995 roku otrzymał państwową nagrodę Austrii, Medal Kaplana. Ponad trzydzieści osiem tysięcy egzemplarzy Aquapolu zostało już pomyślnie zainstalowanych w Europie, wliczając w to Węgierski Parlament w Budapeszcie, Muzeum Haydna, oraz zamek Reitenau w Austrii.

Jak zdarza się często w przypadku nowego paradygmatu, współczesna nauka nie potrafi wyjaśnić, dlaczego i w jaki sposób to urządzenie działa. Wynalazca twierdzi jednak, że ważny udział ma tu wszechobecna energia (energia punktu zerowego). Historia wynalazku rozpoczęła się, kiedy Wilhelm Mohorn był studentem i grał w akademickim zespole na perkusji. Jego instrumenty trzymano w wilgotnej piwnicy i przez to stawały się coraz bardziej zardzewiałe. Nie tylko irytowało to zapalonego perkusistę, ale równocześnie motywowało go do rozmyślań na temat wilgotnych ścian i sposobu zaradzenia temu problemowi. Sęk w tym, że konwencjonalne urządzenia osuszające ściany zużywały ogromną ilość prądu elektrycznego, a gdy pracowały w trybie ciągłym, często ulegały uszkodzeniom. Pomysłowy Mohorn zaczął więc eksperymentować. Posiadana wiedza fizyczna podpowiadała mu, że molekuły wody można odpowiednio
ukierunkowywać za pomocą dostarczenia pewnej energii lub pól siły. Po przeprowadzeniu kilku doświadczeń założył, że możliwe jest istnienie dynamicznego pola
siłowego Ziemi. Jeżeli ono w istocie istnieje, czy można go wykorzystać? Aby przetestować swoją hipotezę, zaczął konstruować cylindryczne zasysacze, puste w środku – zwoje bez żelaznego rdzenia, które jak przypuszczał, powinny odbierać takie pole.
Same zwoje nie wykazywały jednak odpowiedniego efektu, więc Mohorn pomyślał, że zamieni ich końce w anteny. Po ułożeniu zwojów w określonym porządku, umieścił je w piwnicy. Wkrótce zapach stęchlizny ustąpił. Z pomocą urządzeń mierzących wilgotność powietrza i wilgoć ścian, zaobserwował efekt odwodnienia. Nie wiedział dokładnie dlaczego, ale jego urządzenie działało!

Wkrótce młody wynalazca powtórzył eksperyment w domu każdego znajomego, który narzekał na wilgotne ściany. Instalował swoje urządzenie, umieszczone w plecionym koszu, które wyglądało nieco jak ul, i ku zaskoczeniu ludzi, wilgotne piwnice wysychały po kilku tygodniach lub miesiącach. W jednym wypadku, ekstremalnie mokra podłoga również się osuszyła – zupełnie bez użycia prądu elektrycznego. Po dwóch latach testowania, Mohorn złożył wniosek patentowy na swoje urządzenie, które nazwał Aquapol. Nazwa pochodzi od łacińskiego słowa aqua – woda, i pol – skrót od polaryzacji. Zasadę fizyczną swojego odkrycia nazwał magnetokinezą, ponieważ zastosowane w wynalazku pole podobne do magnetycznego, sprawia, że wilgoć znika. Po uzyskaniu patentu, w 1985 roku Mohorn założył firmę Aquapol (firma ma swoich przedstawicieli również w Polsce – strona www.aquapol.pl przyp. wydawcy). Kontynuował też usprawnianie urządzenia i składał wnioski na kolejne patenty. Coraz łatwiej było mu też przekonać ludzi, co do skuteczności jego technologii. Niemcy, z którymi rozmawiała Jeane Manning, powiedzieli, że system Aquapol Mohorna w ostateczności stanie się cierniem przemysłu konstrukcyjnego w jego regionie, ponieważ traci przez
niego dochody.(Specjaliści od renowacji czerpali stałe zyski z napraw odpadającego tynku, częstego zjawiska w wilgotnych, starych budynkach). Mohornowi zdarzały się także niepowodzenia – niektórzy klienci narzekali, że zainstalowane urządzenie w ogóle nie działało. Wynalazca nie upierał się przy swoim
i w takich wypadkach po prostu zwracał pieniądze. Prowadził jednak dalsze badania, dopóki nie rozpoznał przyczyny takich przypadków. Okazało się, że w pobliżu nadajników radiowych i telewizyjnych oraz masztów telefonii komórkowej, praca urządzeń podobnych do anteny ulegała zakłóceniom i nie mogły one działać jak należy. Mohorn rozwiązał ten problem dzięki zainstalowaniu w wynalazku elektromagnetycznych wygaszaczy
zakłóceń. Zdarzały się czasami inne, niejasne wypadki, w których jego urządzenie zdawało się nie działać. Mohorn nie potrafił znaleźć dla nich wytłumaczenia, dopóki nie usłyszał wykładu na Węgrzech, wygłoszonego przez japońskiego doktora fizyki Shiuji Inomato. Zainspirowany przez Inomato czuł, że mógłby znaleźć rozwiązanie dla swoich problemów technicznych w dziedzinie energii kosmicznej – energii punktu zerowego. Na dwa lata wycofał się z prowadzenia firmy, aby dokładnie zbadać możliwe współdziałanie takiej energii z jego urządzeniem. Stopniowo rozwinął teorię, dlaczego w niektórych miejscach urządzenia pracowały tylko połowicznie. W jego mniemaniu działo się tak dlatego, ponieważ na pewnych obszarach dynamiczne ziemskie pola magnetyczne nieustannie zmieniają swoją polaryzację. Przebudował więc swoje urządzenie w taki sposób, aby dopasowywało się do zmiennej polaryzacji i rozwinął nową antenę, która mogła pracować niemal wszędzie i w każdych warunkach.

morhom-et-appareil

Jak dokładnie wykonane są urządzenia Aquapol? Ta informacja pozostaje tajemnicą, jako własność Mohorna. Niemniej jednak wiemy, że wynalazek składa się z trzech głównych części – jednostki odbiornika, jednostki polaryzacji i jednostki transmisji. Odbiornik składa się z dwóch różnych, płaskich spiralnych anten. Mohorn wierzy, że urządzenie zasysa „dynamiczne ziemskie pole siły”, które w tym położeniu przybiera kształt leja. Jednostka polaryzacji to cylindryczny, pusty w środku zasysacz, który nieustannie polaryzuje odbieraną energię, cyrkulującą w prawo. Potem to spolaryzowane ziemskie pole siły jest przenoszone na jednostkę transmisji. Jednostka transmisji składa się ze specjalnych anten i trzech zwojów przekierowujących, w kształcie czworościanu, które są również cylindrycznymi, wydrążonymi zasysaczami. Jednostka transmitująca przekazuje spolaryzowane ziemskie pole siły do pomieszczenia i powoduje, że molekuły
wodne w wilgotnych ścianach ,,schodzą’’ niejako w dół. Do roku 1999 Mohorn uważał, że samo domniemane ziemskie pole siłowe sprawia, że jego jednostki działają. Potem odkrył jednak, że zasięg aktywności Aquapolu jest w praktyce o wiele większy, niż stożkowata przestrzeń ssania energii. Po wykładzie doktora Inomato, spekulował, że energia kosmiczna prawdopodobnie napływa z górydo jednostki, aby ją wzmocnić. Przekazał nam, że w 1995 roku zostało to udowodnione podczas testów w austriackim Graz. Nie znamy jednak szczegółów tych testów.

Zamiana wolnej energii tła.

Jak się wydaje, Mohorn odkrył zupełnie nowy typ generatora, który zamienia kosmiczną energię (punktu zerowego), bezpośrednio w inną formę energii.
Według wynalazcy, postać energii używana przez jego urządzenie ma fale podobne do znanych fali elektromagnetycznych. Wierzy on jednak, że różnica polega na tym, jak złożone i zbudowane są struktury fal w urządzeniu. W jego mniemaniu nowo odkryty typ fali składa się z fali magnetycznej i fali grawitacyjnej, która krąży wokół fali magnetycznej. Obie zaś wirują wokół rozprzestrzeniającej się osi. Nowo odkryta fala operuje inaczej niż fale elektromagnetyczne, emitowane na przykład z satelity. Mohorn nazywa tę nowo odkrytą formę energii „grawomagnetyzmem” i mówi, że jest podobna do elektromagnetyzmu. Jak wskazuje termin, chodzi tu o połączenie grawitacji i magnetyzmu. Moim zdaniem – mówi Mohorn – grawitacja jest produktem energii kosmicznej, która penetruje i przenika Ziemię. Z różnicy kosmicznej energii, która wchodzi do naszej planety i tej, która ponownie się z niej wyłania, pojawia się siła, która skierowana jest w kierunku
Ziemi… Według moich odkryć magnetyzm Ziemi pochodzi raczej z jej ruchu rotacyjnego, niż z ferromagnetycznej materii wewnątrz planety. Szwajcarskiemu fizykowi Christianowi Monsteinowi udało się udowodnić to eksperymentalnie i matematycznie. Ja idę o krok dalej i uważam, że Ziemia obraca się, ponieważ energia kosmiczna wnika w Ziemię rosnąco, a przy biegunach ma kształt leja. Jeżeli wchodząca energia kosmiczna powoduje, że Ziemia się obraca, i ta rotacja powoduje magnetyzm Ziemi, konkluzja jest taka, że również magnetyzm Ziemi jest produktem energii kosmicznej.

Mohorn jest przekonany, że każda znana nam forma energii jest manifestacją energii kosmicznej. Kiedy ona (energia kosmiczna) oddziałuje wzajemnie z materią lub penetruje ją, częściowo zmienia się w inne formy energii – grawitację, magnetyzm, grawomagnetyzm etc. Kiedy przenika warstwy Ziemi, zostaje naznaczona przez każdą substancję z jej specyficzną, materialną częstotliwością. W ten sposób zbudowane jest grawomagnetyczne pole Ziemi ze swoimi rożnymi częstotliwościami. Wyłania się ono na powierzchni Ziemi w zredukowanej formie. To właśnie pole Ziemi niskiej mocy, wnika do mojego urządzenia od spodu i zostaje wzmocnione wchodzącą do niego z góry energią kosmiczną. Aktualne jednostki osuszające Mohorna emitują bądź transmitują tylko pola siłowe
krążące w prawo. Wynalazca jest przekonany, że w przyszłości te biologicznie aktywne pola będą używane w celach leczniczych. Jednak podczas eksperymentów austriacki inżynier zdołał także wytransmitować pola siłowe obracające się w lewo. Zauważył, że miały one efekt przeciwny i sprawiały, że wilgoć przesuwała się ku górze. To zjawisko można wykorzystać na przykład w rolnictwie, aby nawadniać glebę podczas suszy. Jednym
z moich kolejnych celów jest użyźnienie pustyni przy użyciu tej technologii – mówi Mohorn.

maxresdefault

Teorie Mohorna przeciwstawiają się temu, co mówi konwencjonalna nauka na temat magnetyzmu i grawitacji Ziemi. Mimo to Aquapol działa. Urządzenie uratowało
zabytkowe budynki przed destrukcyjnymi efektami wilgotnych ścian, a użytkownicy płacą tylko cząstkę tego, co zapłaciliby za konwencjonalne metody osuszania. Jednostki Mohorna wysuszają nadmiar wilgoci z budynków w sposób przyjazny dla środowiska i bez użycia prądu elektrycznego. W późnych latach 90-tych wynalazca oszacował, że dwadzieścia tysięcy zainstalowanych urządzeń Aquapol w Europie, pomogło zaoszczędzić wystarczającą liczbę megawatów prądu elektrycznego, aby ogrzać około dwóch tysięcy zwykłych domów lub mieszkań średniego rozmiaru. Niedawno niemiecki doktor fizyki Thorsten Ludwig, powiedział nam, że już ponad trzydzieści osiem tysięcy urządzeń Aquapol zostało sprzedanych, każde z gwarancją zwrotu.

Niezwykły osuszacz ścian przetrwał niechęć przemysłu budowlanego i wyzwania dotyczące jego autentyczności – obiekcje sceptyków i konkurencji. Jego działanie i rezultaty były poddawane nawet opinii sądu – mówi doktor Ludwig. Specjalnie powołany biegły przeprowadził testy i uznał, że urządzenie rzeczywiście działa. Niemiecki inżynier i wydawca, Martin Meier, przekazał niedawno Jeane Manning, że austriacki wynalazca postawił sobie ambitny i długoterminowy cel – nie tylko oszczędzanie prądu elektrycznego i energii grzewczej, ale również jej produkowanie. Póki co, Mohorn jest szczęśliwy, że dzięki wynalazkowi jego mały zamek w Reichenau na rzece Rax, niegdyś bardzo zawilgocony, znów jest suchy. Z tego, co autorka słyszała w Europie, Wilhelm Mohorn jest utalentowanym badaczem, kierującym się intuicją, którego niekonwencjonalne, ale skuteczne wynalazki podnoszą kwestie dalszych pytań w kwestii
tajemnic wody i energii punktu zerowego.

Historia pochodzi z książki Jaenne Manning i Joela Garbon – Nowa energia: czas przełomu (www.bialywiatr.com)

Dodaj komentarz