Daniel Norris – milioner, który mieszka w vanie

1

W Polsce nazwisko Daniela Norrisa mówi tyle samo, co Major League Baseball i cała ta dyscyplina sportu, czyli praktycznie nic. Jednak podejścia do codziennego życia i pieniędzy tego ledwie 22-letniego baseballisty nie powstydziłyby się największe gwiazdy światowego sportu. Pomimo tego że za podpis pod kontraktem zarobił dwa miliony dolarów, to mieszka w vanie, a żyje za 800 dolarów miesięczne.

Ameryka w swej historii poznała już jednego sportowca, który na przekór wszystkim zamieszkał w przyczepie kempingowej. Bode Miller, bo o nim mowa, w czasach swej świetności był o tyle genialny, co kontrowersyjny. Nie stronił od alkoholu, a także od wszelkiego rodzaju używek. Kilkakrotnie zawieszany, zdołał wywalczyć kilka tytułów mistrza świata oraz święcił triumfy związane ze złotym medalem igrzysk olimpijskich. Miller w ostatnich latach jednak się uspokoił, ustatkował i jest mu coraz bliżej do sportowej emerytury.

W 2013 roku na szersze wody wypłynął jego „godny” następca. Równie nieposkromiony, równie niesztandarowy, ale jednak całkiem inny. Baseballista Daniel Norris na szczęście dla całej Ameryki po Millerze przejął tylko mieszkanie w przyczepie kempingowej. Obaj sportowcy zdecydowali się na taki krok, kierując się jednak zupełnie odmiennymi motywami – Miller chciał uciec przed sportowym rygorem, Norris podążał za niemal ascetycznym trybem życia.

The Van Man

Kim jest Daniel Norris? W Europie nazwisko tego sportowca znaczy tyle samo, co cały baseball. Dyscyplina sportu kojarzona z wielkim show i w zasadzie niczym więcej. Za oceanem to druga po futbolu amerykańskim najpopularniejsza dyscyplina sportu. A Norris? Norris niedawno został wybrany do trójki „złotych dzieci MLB (Major League Baseball – przyp. red.)”.

3

Po raz pierwszy zrobiło się o nim głośno w 2011 roku, gdy za podpis pod kontraktem z Toronto Blue Jays otrzymał dwa miliony dolarów. Wówczas wspólnie z kolegami, którzy także parafowali nowe umowy, postanowili się zabawić. Znajomi Norrisa na potęgę robili zakupy, wydając średnio po 10 tys. dolarów. On także wykosztował się i kupił… koszulkę za 15 dolarów, która stała się nieodłączną częścią jego garderoby. Tak, to nie pomyłka. Wydał 45 złotych na jedną bawełnianą koszulkę…

Od tego czasu zaczął pisać swoją historię, a całemu MLB dał się poznać jako skromny, a zarazem nieszablonowy chłopak.

Myśląc stereotypowo, młodzi sportowcy z miejsca wydają pieniądze na konsole, szybkie samochody i luksusowe apartamenty. Ale nie on. Norris, także kupił sobie auto – volkswagena westfalia z 1978 roku wartego 10 tys. dolarów, w którym zamieszkał, a nazwał go „Kudłaty” – na cześć postaci z kreskówki Scooby-Doo. Pytano go: „Dlaczego nie zamieszkasz w apartamencie? Tam masz wszystko za darmo”. On odpowiedział. – Nie zamierzam się zmieniać tylko dlatego, że ludzie uważają, to za dziwne zachowanie. Zresztą, kim jestem, by na to wszystko zasłużyć? – pyta retorycznie.

„Nonkonformista”

„Nonkonformista” – to jedno z haseł, jakie możemy przeczytać na jego vanie, a zarazem główna idea, którą kieruje się w życiu. „Van Man” ma na swoim koncie dwa miliony dolarów, podpisał indywidualny kontrakt z firmą Nike i ma własny fanklub, a kariera baseballisty siłą rzeczy w Ameryce wymaga od niego rozgłosu. On jednak woli zaszyć się w swoim volkswagenie na przedmieściach Florydy i wieść niemalże ascetyczny tryb życia. Normą stało się już, gdy o świcie na podmiejskich parkingach robi „domowe porządki”. A tak rozpisują się o tym amerykańskie media:

Przyszłość Toronto Blue Jays budzi się w volkswagenie z 1978 roku i zastanawia się, czy ma coś do jedzenia. Przeszukuje swoją na wpół pustą lodówkę i znajduje tuzin jaj. „Nie jestem ich pewien” – mówi, usuwając trzy z nich. Po dłuższych oględzinach decyduje się przyrządzić wszystkie, nawet te „niepewne” jaja. By jednak cokolwiek zjeść, musi oczyścić „dom” z całej jego zawartości. I tak na parkingu ląduje m.in. deska surfingowa, śpiwór, a po chwili wyłania się piecyk zasilany przez pompę paliwową vana. Daniel zabiera się za gotowanie. „Cześć”, odpowiada, machając bezwiednie przechodzącej osobie, która przeciera oczy ze zdumienia. On jednak niewzruszony skupia się na swoim śniadaniu.

Poniekąd wszystko to przypomina swoisty „american dream” – chłopak żyjący w ubóstwie, spełnia swoje marzenia i robi coraz większą furorę w najlepszej lidze świata. Taki tryb życia to nie przypadek. Został on bowiem wychowany w skromnej rodzinie prowadzącej sklep rowerowy, która kultywuje tę tradycję od przeszło 80 lat. Daniel i jego dwie siostry zawsze żyli na skraju minimalizmu, tak by niczego im nie brakło, ale i nie funkcjonowali w przesadnym przybytku. Chłopak wyróżniał się w szkolnej drużynie, która za nim nie przepadała. – Byłem typem samotnika. Niezbyt często się odzywałem, co niektórych doprowadzało do szaleństwa. Taki tryb życia po prostu mi odpowiadał – mówi.

Co ciekawe, nawet po podpisaniu profesjonalnego kontraktu, władze Toronto Blue Jays przystały na warunki jego trybu życia. – On się szanuje, więc dlaczego i my mielibyśmy tego nie robić? Jest w świetnej formie. Gdyby to był przypadek, to może i zaczęlibyśmy się o niego martwić. W obecnej sytuacji, jeśli jego van i wszystko dookoła ma na Daniela pozytywny wpływ, to nie zamierzamy mu w niczym przeszkadzać, bo jest wielkim zawodnikiem – szczerze wyznał Tony LaCava, asystent menedżera generalnego Blue Jays.

5

Po tym wszystkim nikogo zapewne nie zdziwi fakt, że bajeczne sumy za kontrakt nie zawróciły w głowie Norrisowi. Kompletnie nieprzyzwyczajony do wielkich kwot, zatrudnił doradców finansowych, by ci rozdysponowali jego środki na konkretne inwestycje, by sam nie musiał martwić się o pieniądze. Dodatkowo baseballista nakazał, by doradcy miesięcznie przelewali na jego konto… 800 dolarów. – Naprawdę czuję się o wiele lepiej, żyjąc w ubóstwie – mówi, a potwierdza to fakt, że czasami „zaszaleje” i zrobi zakupy za całe 11,5 dolara.

Na przekór jego skromnej prywatności, specjaliści wróżą mu wielką karierę, a swoim stylem przypomina baseballistów z latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Norris zdaje sobie sprawę, że całe życie nie będzie mógł żyć w ciągłym minimalizmie. – Wiem, że ciągle nie mogę być sam. Kiedyś nadejdzie dzień, by powiedzieć sobie dość. Na razie jednak się tym nie przejmuję. Najważniejsze jest to, by „Kudłaty” był na chodzie.

4

Źródło: eurosport.onet.pl

Dodaj komentarz