Mężczyzna bez rąk i nóg ukończył maraton w Calgary


1

Wiele osób na na swojej „liście rzeczy do zrobienia” zakreśliło ukończenie maratonu. Niewielu jednak realizuje swoje cele. Przygotowanie do tego biegu wymaga wielu miesięcy treningów i poświęceń, dla większości jest to zbyt duży wysiłek. Jest jednak człowiek, który udowadnia nam, są to tylko wymówki.

37-letni Kanadyjczyk Chris Koch w ostatnią niedzielę maja ukończył Calgary Marathon w 4 godziny i 23 minuty. Wynik na pierwszy rzut oka nie wzbudza podziwu. Wszystko jednak zmienia się w momencie, kiedy dowiadujemy się, że dokonał tego człowiek, który urodził się bez kończyn.

Jego największym marzeniem było ukończenie maratonu. Mogłoby się wydawać, że nic nie stoi na przeszkodzie, oprócz tych fizycznych barier. Chris w tym roku starał się o możliwość wystartowania w zawodach w Los Angeles. Jednak odmówiono mu z racji tego, że porusza się na desce, która – jak mówili organizatorzy – zagraża bezpieczeństwu innych biegaczy. Bardzo zależało mu na starcie w tych zawodach.

Po jakimś czasie do Kocha odezwała się dyrektorka maratonu Kirsten Fleming, która zgodziła się, na jego start w Calgary (Kanada), gdzie do pokonania było 42 kilometry.

Dla Chrisa był to nie lada wyczyn

Chris brał wcześniej udział w krótkich biegach, do tej pory jego najdłuższy dystans wynosił 21 kilometrów, bieg w Calgary był jego pierwszym pełnym maratonem. Swój występ zadedykował schronisku dla bezdomnych rodzin i dzieci z Calgary – Inn From the Cold. Udało mu się uzbierać na pomoc dla ośrodka 4 tys. dolarów.

Koch mógł liczyć na wielkie wsparcie w czasie wyścigu. W pewnym momencie wpadł na kobietę, która na jego widok zaczęła płakać i powiedziała: “Miałam nadzieję, że będę miała szansę Cię zobaczyć”. Potem zmotywowali się nawzajem i pobiegli dalej. Na ostatnich kilometrach gorący doping zapewniły mu rodzina oraz dziewczyna.

Chris po biegu powiedział, że pod koniec rywalizacji czuł dyskomfort w kikucie. But, który nosił, był skórzany i nie zapewnił mu stabilizacji, jakiej oczekiwał. Podkreślił, że następnym razem na pewno zaopatrzy się w obuwie, które nie będzie przeszkadzało mu w osiągnięciu lepszego wyniku.

W kolejnym maratonie celem Kocha jest złamanie granicy 4 godzin. Chciałby również, żeby na starcie obok niego stanęła jego dziewczyna. Zainteresowana nie wyklucza takiej możliwości. Jednak główny cel Chrisa na przyszły rok to wędrówka do bazy pod Mount Everest. Wyprawa ta ma zwrócić większą uwagę na potrzeby ludzi niepełnosprawnych w Nepalu.

Takie historie inspirują i dają motywację, dzięki takim ludziom jak Chris uświadamiamy sobie, że wszelkie bariery istnieją tylko w naszych głowach. Człowiek ten pokazał, że jeśli w coś wierzymy, nic nie jest w stanie nam przeszkodzić.

Źródło: today.com