Małżeństwo z Malty za własne pieniądze ratuje imigrantów

1

Chris i Regina Catrambone w ubiegłoroczne wakacje wybrali się na rejs luksusowym jachtem po Morzu Śródziemnym.  – Nagle zobaczyłam zimową kurtkę unoszącą się na wodzie. „Czy to nie dziwne?” – zapytałam kapitana – wspomina kobieta.  – On wtedy posmutniał i powiedział: osoba, która nosiła tę kurtkę, już nie żyje. Poczułam, jakby poraził mnie piorun. My sobie siedzieliśmy na tej pięknej łodzi, kiedy imigranci, ludzie jak my, usiłowali uciekać, ponieważ w ich kraju wybuchła wojna – opowiada na łamach brytyjskiego „Guardiana”.

To wtedy po raz pierwszy pomyślała, że trzeba zareagować. – Ci ludzie umierają u drzwi Europy. Mamy moralny obowiązek, żeby coś zrobić – tłumaczy. Prawdziwym przełomem dla państwa Catrambone, praktykujących katolików, okazało się jednak przemówienie papieża Franciszka. Jak relacjonuje Regina, wraz z mężem oglądała jego wystąpienie w telewizji. – Patrząc prosto w kamerę, powiedział, że wszyscy ci, którzy mają taką możliwość, powinni pomagać imigrantom – relacjonuje. – Spojrzeliśmy na siebie z mężem i powiedzieliśmy: zróbmy coś.

2

Najpierw pojawił się pomysł, by wspomagać akcje ratownicze finansowo i zbierać fundusze przez internet. – Ale czuliśmy, że proszenie ludzi o pieniądze zajmie zbyt dużo czasu i może być już za późno – podkreśla Regina. Zdecydowali się więc na bardziej radykalny krok. Kupili 40-metrowy trawler „Phoenix” i przekształcili go w centrum medyczne.

3

Na ważącej 483 łodzi znalazły się dwa nowoczesne drony, tysiąc litrów wody, setki kamizelek ratunkowych i zapasy jedzenia. Do tego nieźle wyposażona miniklinika i 20-osobowa załoga złożona z lekarzy, ratowników medycznych i jednego kucharza. Tak przygotowani wypłynęli w morze. Okazali się potrzebni. W ciągu dwóch miesięcy uratowali ponad trzy tysiące ludzi.

5

W ciągu najbliższych tygodni znów wypłyną na morze. To będzie ich drugi sezon. „Wraz z poprawą pogody liczba ludzi przeprawiających się do Europy będzie wzrastać. Nasze odliczanie się rozpoczęło – pisze na blogu Christopher. Przewidują, że to może być bardzo trudny rejs. – To wyścig z czasem – mówi Regina.

6

– To, co dzieje się w Syrii i Libii, powoduje, że ludzie uciekają – tłumaczy. – Unia Europejska musi prowadzić rzetelne akcje poszukiwawcze i ratunkowe, by zapobiec tragediom podobnym do tego, co stało się w weekend na Morzu Śródziemnym. Będziemy tam, ale mamy tylko jedną łódź – podkreśla w rozmowie z CNN.

MOAS na ratunek imigrantom

Statek państwa Catrambone, Phoenix, należy do MOAS (Migran Offshore Aid Statuon), czyli przybrzeżnej stacji pomocy uchodźcom z afrykańskich krajów. To prywatna inicjatywa na Malcie założona po wydarzeniach z października 2013, kiedy niedaleko włoskiej wyspy Lampedusa zginęło ponad 360 nielegalnych imigrantów.  Ma ona na celu zapobieganie tragediom na morzu.

Jak działa MOAS? Przede wszystkim wysyła drony wyposażone w kamery, poszukując łodzi przewożących imigrantów w warunkach zagrażających ich życiu. Następnie kontaktuje się z władzami najbliższego państwa, po czym czeka na instrukcje i wsparcie. W razie konieczności zapewnia kamizelki ratunkowe, opiekę medyczną i ewakuację uchodźców na pokład swojego statku.  W tym roku organizacja zamierza ponadto współpracować z Lekarzami bez Granic.

Dwójka filantropów przyznaje, że ich działalność sporo kosztuje. Miesięcznie wydają ok. 445 tys. dolarów miesięcznie. Skąd biorą pieniądze? Sami siebie opisują jako „społecznych przedsiębiorców”. Prowadzą m. in. firmę ubezpieczeniową i zajmują się pomocą w nagłych wypadkach. Zbierają także fundusze przez swoją stronę internetową.

– Wiele osób mówi mi, że wyrzucam pieniądze, że to studnia bez dna. Ale myślę, że to bardziej jak przypowieść o siewcy. Chcemy inspirować innych. Zwłaszcza w czasach ekonomicznego kryzysu, kiedy ludzie bardziej martwią się pieniądze niż o życie drugiego człowieka – mówił „Guardianowi”.

 

Źródło: Onet

Dodaj komentarz