Projekt Lullaby – bezdomne matki odzyskują domy i rodziny, tworząc piękne kołysanki

 

"Musical Connections - Lullaby Project Creative Session at Siena House on November 27, 2012."

Na początku czułam się bardzo nieswojo. – mówi Charlotte, opowiadając o swoich doświadczeniach z projektem Lullaby. Charlotte* ma dwóch synów – siedmio i pięcioletniego – i od niedawna korzysta ze wsparcia Mary’s Place, organizacji, która zapewnia bezdomnym kobietom środki potrzebne im oraz ich rodzinom do przeżycia i godnej egzystencji. Charlotte jest jedną z kilkunastu kobiet biorących udział w projekcie, który stanowi część projektu „Community Connections (Więzi Społeczne)” prowadzonego przez Seattle Symphony.

Projekt polega na współpracy matek będących w trudnych sytuacjach życiowych z muzykami w celu stworzenia niepowtarzalnych kołysanek dla swoich dzieci.Shelby, muzyk, który mi pomógł, był wspaniały. Udało nam się stworzyć świetny projekt kołysanki w zaledwie jeden dzień – mówi Charlotte. – Czułam się niesamowicie, gdy wymyślone przeze mnie słowa pojawiły się na papierze i w zapisie nutowym.

Daisy, kolejna z matek wspieranych przez Mary’s Place, mówi: – Mój trzyletni synek uwielbia „Frozen”, przy którym zawsze zasypia. Dzięki udziałowi w projekcie będę mogła sama zagrać dla niego piosenkę do snu.

Zaskoczyła mnie i zainspirowała mnogość stylów i oryginalność pomysłów zgłaszanych przez matki – relacjonuje Joy Payton-Stevens, wiolonczelistka z Seattle Symphony. – Myśląc o kołysance mam w głowie konkretną wizję, ale pierwszego dnia wpadało mi do głowy osiem różnych melodii, nowych pomysłów i wszystkie całkowicie się od siebie różniły.

Muzycy zaprezentowali matkom jak brzmią różne instrumenty. – Pograliśmy trochę dla matek, aby przekonały się jak na przykład wiolonczela komponuje się z ich piosenkami. Mogły wybrać i zadecydować „Czy chcę wiolonczelę? Flet? A może gitarę?” – mówi Payton-Stevens.

 

 

Projekt Lullaby zapoczątkowało Carnegie Hall, a w ciągu ostatnich kilku lat rozprzestrzenił się on na cały kraj. Seattle Symphony przedstawiła Mary’s Place projekt dwa lata temu, a w ubiegłym roku go poprowadziła i planuje zaszczepić go także w innych organizacjach.

Ostatnio wprowadziliśmy się do prawdziwego domu, lecz dzieciom trudno jest zaadaptować się do życia w nowych warunkach – w domu zamiast w schronisku – oznajmia Charlotte. – W schronisku wszystkie spały w jednym łóżku, a zanim się do niego dostaliśmy, mieszkaliśmy w samochodzie i spaliśmy razem. Teraz każdy ma swój oddzielny pokój. Dlatego bardzo dobrze jest mieć coś, co uspokoi i ukoi dzieci, ponieważ dostosowanie się do zmian sprawia im trudność.

Dzięki kołysance Charlotte ma szansę odzyskać wspomnienia. – Straciłam wszystkie zdjęcia moich dzieci, ich książeczki, kocyk, w którym wracały do domu tuż po urodzeniu. Może się to wydawać trochę dziecinne, ale  projekt daje mi możliwość odnowienia tych wspomnień. Kołysanka będzie przypominać moim dzieciom, że już są bezpieczne.

Dyrektorka Mary’s Place, Marty Hartman, cieszy się z wyników projektu, które według niej są zgodne z misją organizacji. – Te piosenki przypominają nam, że istnieje nadzieja, miłość oraz że kobiety i ich dzieci mogą odzyskać spokój, który stanowi dla nich najcenniejszy podarunek.

*Nazwiska matek nie zostały podane w artykule z uwagi na ich prywatność.

 

Źródło: carnegiehall.org

Dodaj komentarz