Leczenie muzyką i dźwiękami

 

Muzyka w różny sposób wpływa na człowieka. Może leczyć lub szkodzić. Oddziałując przede wszystkim na podświadomość, muzyka może zastąpić seans psychoterapii przynosząc ulgę i przywracając równowagę psychiczną.

Obecnie w sprzedaży są utwory odtwarzające szum lasu, dźwięki deszczu, przypływ morza, lub śpiew ptaków. Istnieje muzyka, która imituje dźwięki przyrody, lub je uzupełnia. Takie utwory pomagają człowiekowi ukoić rozchwiany przez codzienne troski układ nerwowy, leczą psychikę wcale nie gorzej niż tabletki.

Każdy człowiek jest w stanie przypomnieć sobie chwilę, w której ulubiona melodia poprawiała mu nastrój, kiedy zaczynało boleć serce, a pod wpływem muzyki uspokajało się, i podwyższone ciśnienie wracało do normy.

Muzyka, to zjawisko fizyczne. W każdym przypadku stanowi określony zbiór sygnałów dźwiękowych, które przechodzą skomplikowaną obróbkę w aparacie słuchu oraz w korze mózgowej. Powstające reakcje rodzą rozmaite doznania estetyczne, których dynamika zawsze prowadzi do określonych zmian hormonalnych i biochemicznych, oddziałuje na intensywność procesów przemiany, układ oddechowy i sercowo-naczyniowy, pracę mózgu i krążenie.

Mózg ludzki analizuje muzykę jednocześnie dwoma półkulami: lewa półkula odczuwa rytm, a prawa melodię i barwę. Najsilniejszy wpływ na organizm człowieka wywiera rytm. Rytmy utworów muzycznych oscylują w spektrum od 2,2 do 4 na sekundę, co jest bardzo bliskie częstości oddechu i bicia serca. Organizm człowieka słuchającego muzykę niejako dostosowuje się do niej. W efekcie poprawia się nastrój, zdolność do pracy, zmniejsza się wrażliwość na ból, normalizuje się sen i wraca właściwy rytm uderzeń serca oraz częstość oddechu.

Nic dziwnego zatem, że melodie dające radość spowalniają puls, zwiększają siłę skurczów mięśnia sercowego, sprzyjają rozszerzeniu naczyń krwionośnych i normalizacji ciśnienia tętniczego, zaś muzyka rozdrażniająca przynosi wręcz odwrotny efekt.

Ciekawe, że niektóre dzieła symfoniczne zmieniają kwasowość soku żołądkowego. Dlatego obiad z towarzyszeniem muzyki jest rzeczą uzasadnioną nie tylko z punktu widzenia estetyki, lecz również fizjologii.

Odnotowano, że elegie, nokturny i kołysanki pomagają w lekkich postaciach depresji i psychozach. Zdaniem specjalistów, muzyka działa wybiórczo – w zależności nie tylko od jej charakteru, lecz również od instrumentu, na którym jest wykonywana. Przyjemna muzyka poprawia koncentrację i uspokaja układ nerwowy.

Ulga, którą przynosi w niektórych stanach muzyka i śpiew

  1. Układ sercowo-naczyniowy, w tym również ciśnienie krwi doprowadzi do normy „Marsz Weselny” Mendelssohna, „Nokturn d-moll” Chopina i „Koncert skrzypcowy d-moll” Bacha. Bardzo pomaga słuchanie rosyjskich pieśni ludowych oraz śpiewanie ich samemu.

  2. Układ oddechowy lubi śpiew. Śpiew pomaga również pozbyć się astmy oskrzelowej.

  3. Układ pokarmowy z radością przyjmuje „Sonatę fortepianową nr 7 D-dur op. 10 nr 3” Ludwiga van Beethovena.

  4. Ból, w tym również ból głowy zmniejsza słuchanie „Poloneza Ogińskiego”, „Rapsodii Węgierskich” Liszta, „Opery Fidelio” Beethovena.

  5. Rozdrażnienie i agresja znikają przy „Sonacie Księżycowej” Beethovena, kantat i „Koncertu włoskiego” Bacha, a także „Symfonii Pożegnalnej” Haydna.

  6. Uspokajają i harmonizują psychikę: „Kołysanka” Brahmsa, „Clair de lune” Debussyego, „Ave Maria” Schuberta, mazurki i preludia Chopina, walce Straussa.

  7. Na bezsenność i depresję – suity „Peer Gynt” Edvarda Griega, „Smutny Walc” Jeana Sibeliusa, „Träumerei” Schumanna, dzieła fortepianowe Czajkowskiego.

Na ludzi w smutnym nastroju i depresji świetnie działa „Requiem” Mozarta.

Czytaj więcej na: igya.pl

Dodaj komentarz