Małgorzata Wojtaczka pierwszą Polką na biegunie południowym po samotnym marszu


– Życie jest piękne – powiedziała Małgorzata Wojtaczka, pierwsza Polka i jedna z niewielu kobiet na świecie, która dotarła do bieguna południowego samotnie, bez asysty. Jej marsz na Antarktydzie trwał 69 dni. 51-letnia wrocławianka pokonała dystans 1300 km.

W środę o godz. 12.30 czasu polskiego nadała meldunek z bieguna geograficznego Ziemi: „Dotarłam”.

Po dojściu do „mety” i przywitaniu w przenikliwym słońcu przez trzech polarników stwierdziła: „Ten marsz był niesamowity. Jestem trochę zmęczona, ale szczęśliwa, że jednak dotarłam. Życie jest piękne. Dziękuję wszystkim za pozdrowienia, które w codziennym przekazie satelitarnym docierały nawet tutaj, 18 tys. km od Polski”.

Wojtaczka wyruszyła 18 listopada 2016 roku (po dwóch dniach aklimatyzacji) z brzegu kontynentu, z lodowca Ronne spływającego do Morza Weddella. Ostatnią dobę maszerowała non stop w temperaturze minus 34 st. C. Wcześniej informowała, że resztki jedzenia ma na maksimum dwa dni.

„Denerwuję się, czy zdążę. Jestem porządnie zmęczona. Temperatura powietrza poniżej minus 30 st. C i to też szybko zabiera mi energię. Do tego wiatr, w nocy 5 stopni w skali Beauforta (ok. 40 km/h), rano około 4 B. Taka kombinacja powoduje, że temperatura odczuwalna to minus 46 st. C. Ciągle dużo świeżego śniegu. Nie daję rady iść szybciej niż około kilometra na godzinę. Teraz kiedy słodycze już się skończyły, w czasie przerw jem ciepłe płatki z termosu. Dają energię” – przekazała.

Wrocławianka ciągnęła za sobą ważące około 100 kg sanie transportowe ze sprzętem, żywnością i specjalnym paliwem do używania w jej kuchence, tzw. white gas (normalne paliwo nie może być stosowane w tych szerokościach, bo zamarza). Zakończyła swój marsz w ostatnich godzinach aktywności Bazy Antarktycznej ALE (Antarctic Logistics & Expeditions) na biegunie południowym.

Czytaj więcej na: eurosport.onet.pl

Foto: you tube