Malowanie ogniem – Steven Spazuk tworzy obrazy przy pomocy płomieni i sadzy

 

Steven Spazuk to kanadyjski artysta, który za pomocą płomieni ze świeczki „maluje” niesamowite obrazy. Do ich wykańczania używa ołówka i piór. Choć mężczyzna spędził ostatnie 14 lat rozwijając i doskonaląc swoją technikę malarską, proces tworzenia zawsze ma elementy spontaniczności i improwizacji.

Zapytany jak wpadł na pomysł malowania sadzą, Steven odpowiedział: „Przyśniło mi się to. Byłem w galerii (we śnie) i przyglądałem się różnym czarno-białym krajobrazom. Już w tamtym momencie wiedziałem, że były malowane ogniem i zrozumiałem metodę wykonania”.

„Kiedy tylko się obudziłem, starałem się przywołać z pamięci jak najwięcej detali ze snu i zacząłem eksperymentować. Pierwsza próba malowania ogniem zakończyła się niepowodzeniem, a kartka doszczętnie spłonęła. W końcu uświadomiłem sobie, że powinienem był  użyć papieru kartonowego, który jest grubszy i bardziej powlekany niż papier matowy”.

„Od tamtej chwili już wiedziałem, że malowanie sadzą okaże się strzałem w dziesiątkę. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Większość pomysłów dotyczących sadzy przyszła mi do głowy w pierwszych tygodniach. Odbicia, entomogramy itd., miałem wiele rzeczy do zgłębienia i zdawałem sobie sprawę z ogromu potencjału, jaki to ze sobą niesie. I tym sposobem tworzę aż do dzisiaj…”.

„Początkowo największym wyzwaniem okazała się konserwacja obrazów. Dużo testowałem z utrwalaczami i werniksem w aerozolu. Teraz jestem na etapie opanowywania werniksu. Trzeba używać naprawdę dobrego aerozolu i pryskać nim z odpowiedniej odległości”.

 

 

Źródło: boredpanda.com

Tłumaczenie: Weronika Szeliga

 


Dodaj komentarz