„Koci Anioł” z miasta Cheltenham spędza całe dnie na poszukiwaniu zaginionych kotów

Angielskie miasteczko Cheltenham w hrabstwie Gloucestershire ma swoje własne „biuro kotów znalezionych”. Prowadzi je 57-letnia Luiza Davies, która dobrowolnie spędza osiem godzin dziennie nad opieka nad samotnymi, zagubionymi kotami i próbuje odnaleźć ich prawowitych właścicieli. Luiza pracuje również zawodowo jako opiekun nad starszymi osobami; poza tym jest zamężna i ma dwóch synów: Marka i Michała.

Luiza jest administratorem strony na Facebooku, która obecnie zajmuje się 45 bezdomnymi kotami oraz prowadzi „biuro zaginionych zwierząt domowych w hrabstwie Gloucestershire”. Dodatkowo codziennie patroluje ulice w poszukiwaniu zagubionych kotów, uzbrojona w czytnik mikroczipów i jedzenie dla wygłodniałych dachowców. Jej praca nie ogranicza się do hrabstwa Gloucestershire położonego w sercu Anglii; Luiza już nie raz pomagała ludziom z całego kraju w poszukiwaniu swoich zagubionych ulubieńców.

Historia Luizy z zaginionymi zwierzakami rozpoczęła się około półtora roku temu, gdy nagle zniknęła jej własna ukochana kotka Stokrotka. Luiza opowiada: „Moja bengalska kotka zaginęła we wrześniu 2015 roku. Podejrzewałam wtedy, ze mogła zostać skradziona, wiec zamieściłam ogłoszenie na Facebooku, w nadziei że to odstraszy potencjalnych klientów do jej zakupu. Nie uzyskałam wówczas żadnej pomocy od nikogo i było mi bardzo ciężko. Kiedy nasza historia zakończyła się pomyślnie i moja kotka wróciła w końcu do nas, postanowiłam zacząć pomagać innym ludziom znajdującym się w podobnych tarapatach.’’

Luiza twierdzi, ze zauważyła znaczący wzrost liczby kotów, które odnajdowane są w ogromnej odległości od swoich domów, ponieważ zakradły się do ciężarówek transportujących towary spożywcze lub samochodów przeprowadzonych.

Okazuje się jednak, że proces łączenia kota z jego prawowitym właścicielem potrafi być bardzo długi i wcale nie musi zakończyc się sukcesem. W tym zadaniu pomaga Luizie czytnik mikroczipów i dostęp do bazy danych zwierząt domowych. Praca ta nie jest łatwa, ponieważ wiele zagubionych kotów jest zbyt wystraszona lub oszołomiona, aby zbliżyć się do człowieka. Luiza wyjaśnia, że „gdy kot znajdzie się nagle na nieznanym mu terytorium, często popada w „tryb przetrwania”, w czasie którego nawet najbardziej milusiński kotek nie będzie przyjazny wobec ludzi. W niektórych przypadkach, taki kot nawet nie podejdzie do swojego właściciela!” Dlatego też Luiza spędza czas na budowaniu zaufania u zagubionych kotów, które zdobywa poprzez codzienne odwiedzanie ich i karmienie. Taki proces może trwać nawet kilkanaście. Ostatecznie, zwykle udaje się jej podejść do przestraszonego, zagubionego kota na tyle blisko, aby moc zeskanować jego mikroczip.

Problemy pojawiają się wtedy, gdy kot nie został nigdy zaczipowany. Luiza dodaje, że „jest to niezwykle istotne, aby zaczipowac wszystkie koty oraz dodatkowo kastrować samczyki. Niektóre samce potrafią podążać za samiczkami przez wiele kilometrów i potem nie potrafią same odnaleźć drogi z powrotem do domu. Ponadto, zaczipowanie kota jest dowodem jego własności i niesłychanie ułatwia odnalezienie właścicieli zwierzęcia i ich adresu zamieszkania.’’

Ogólnie rzecz ujmując, praca Luizy jest bardzo satysfakcjonująca, jednak posiada również swoją ciemna stronę. Luiza jest często wzywana do martwych kotów i jest odpowiedzialna za przekazanie tej strasznej wiadomości ich właścicielom. Dzięki temu, zdaniem Luizy „rodziny zdruzgotane utratą swoich utraconych pupili i niepewne czy one jeszcze żyją, mogą wreszcie zakończyć swoje bezowocne poszukiwania”. Luiza skanuje czipy tych martwych zwierząt i przekazuje ich ciała dalej do weterynarzy.

Każdego dnia Luiza wstaje bardzo wcześnie rano. Rozpoczyna swój dzień od dwugodzinnego wolontariatu nad bezdomnymi kotami, a dopiero później idzie do pracy zarobkowej, w której opiekuje się innymi ludźmi na część etatu. Po pracy, Luiza kontynuuje poszukiwanie zaginionych kotów. Twierdzi, że nie ogląda zbyt często telewizji, ponieważ woli poświęcić swój wolny czas dla kotów i ich zaniepokojonych właścicieli.

Gdy Luiza dostaje wiadomość o znalezieniu bezdomnego kota, najpierw rozmawia z osobą, która go znalazła i zachęca ją do próby nakarmienia zwierzęcia. Dopiero później sama dociera na miejsce zdarzenia, żeby prawidłowo ocenić sytuację. Jej praca nie ogranicza się bynajmniej do karmienia i skanowania kotów. Oferuje również wsparcie psychiczne dla zdesperowanych właścicieli zagubionych zwierząt. Mówi, ze „ludzie popadają w otchłań rozpaczy, gdy ich kot nagle znika, myśląc że być może już nigdy więcej go nie zobaczą. Wtedy przypominam im, że nie można tracić nadziei.”

W przeciągu ostatnich 18 miesięcy Luizie udało się zwrócić wiele kotów do ich prawowitych właścicieli, nawet jeśli niektóre z nich przebywały poza domem przez ponad 10 tygodni! Zdaniem Luizy, w przypadku znalezienia bezdomnego kota najlepiej spróbować zbliżyć się do niego pomiędzy godziną drugą a piątą nad ranem, będąc ubranym w znoszoną odzież i wyposażonym w puszkę tuńczyka. Luiza podpowiada, że „bezdomne koty są zazwyczaj zupełnie zagubione i wystraszone. W ciągu ruchliwego dnia koty niechętnie wychodzą ze swojego ukrycia, ale w ciszy nocnej będzie im łatwiej wyczuć twój zapach i nawiązać kontakt.”

 

Źródło: gloucestershirelive.co.uk

Tłumaczenie: Dragatka

Dodaj komentarz