Zamieszkaj z psem – ochroni twoje dziecko przed alergią i astmą

1

Domowy pupil chroni przed alergiami (Fot. 123rf)

Pies w domu jest czymś (kimś) zdecydowanie więcej niż tylko towarzyszem czy przyjacielem. Działa jak lek lub suplement diety – chroni nas przed alergiami.

Teraz naukowcy odkryli, dlaczego tak się dzieje. Wiąże się to z… brudem.
Istnieje wiele naukowych dowodów na to, że mieszkanie we wczesnym dzieciństwie z psami oraz innymi zwierzętami zmniejsza ryzyko rozwoju alergii i astmy w późniejszym okresie. Teraz uczeni doszli do tego, na czym dokładnie polega ten efekt ochronny. Okazuje się, że sięga on mikroorganizmów, które żyją w naszych jelitach.

Już ponad dekadę temu Amerykanie przyjrzeli się zdrowiu dzieci mieszkających z psami i odkryli, że maluchy rzadziej miały alergie i chorowały na astmę niż dzieci wychowujące się bez tych zwierząt w domu.

Inne badania epidemiologiczne prowadzone w Europie potwierdziły później podobny wpływ nie tylko domowych pupilków, ale również trzody chlewnej. Okazało się, że kontakt z krowami czy świniami też dobrze chroni nasze zdrowie.

W 2010 r. Susan Lynch, mikrobiolog z University of California w San Francisco, wykazała, że psy, które choć częściowo żyją na dworze, przenoszą stamtąd mikroby do domu. Dowiodła też, że niektóre z nich można znaleźć nawet w naszych jelitach. Teraz Lynch zbierała próbki kurzu z mieszkań, gdzie nie było zwierząt, oraz z domów, gdzie były psy często przebywające na podwórku. Uczona karmiła tym kurzem (zmieszanym z wodą) młode myszki i jednocześnie pobudzała ich układ odpornościowy, dając im do jedzenia karaluchy i białko jaja kurzego (znane alergeny zarówno gryzoni, jak i ludzi).

– Myszy otrzymujące kurzową papkę z domu, w którym były psy, nie reagowały alergią na karaluchy czy białko. Te karmione kurzem z mieszkań bez zwierząt miały wyraźne objawy uczulenia: cieknący katar i liczne komórki układu immunologicznego w drogach oddechowych – poinformowała uczona w najnowszym wydaniu tygodnika „Proceedings of the National Academy of Sciences”.

U myszy zjadających kurz z „psiego” domu znaleziono też mniej komórek związanych z alergicznym pobudzeniem układu odpornościowego. A te, które były, produkowały mniej cząsteczek, które mają tendencję do wywoływania silnej reakcji.

Zespół Susan Lynch przeanalizował skład mikroflory jelitowej myszy przed podaniem im kurzu i po nim. Okazało się, że psiokurzowa dieta spowodowała, że gryzonie miały w jelitach niezwykle dużo bakterii z gatunku Lactobacillus johnsonii.

Uczeni wyizolowali je, namnożyli i podali gryzoniom, których nie karmiono nigdy kurzem z psiego domu. Okazało się, że to wystarczyło, żeby zwierzęta miały „wyciszony” układ odpornościowy i nie reagowały alergicznie.

Gryzonie zainfekowane wirusem RSV (wywołującym infekcję dróg oddechowych) miały też mniejsze objawy choroby, a wiadomo, że u dzieci przebycie takiego zakażenia jest udowodnionym czynnikiem ryzyka rozwoju astmy.

– Ta praca pokazuje, że warunki środowiskowe, w jakich żyje dziecko, mogą chronić je przez alergiami za pośrednictwem układu pokarmowego i jego mikroflory – komentuje doniesienie John Penders, epidemiolog z Maastricht University Medical Center w Holandii. – Badania takie dają nam nowe narzędzie do odpowiedniego manipulowania składem mikrobiologicznym jelit, by chronił nas przed alergiami. Dowodzą też, jak niezwykły wpływ ma to, co dzieje się w naszych jelitach, ma funkcjonowanie całego naszego ciała. W tym wypadku na drogi oddechowe – dodaje.

Odkrycie Amerykanki i jej zespołu to kolejna cegiełka pasująca do hipotezy higieny. Zakłada ona, że nasz współczesny sterylny tryb życia sprzyja rozwojowi alergii, astmy i chorób autoimmunologicznych. Układ odpornościowy się nudzi i zaczyna atakować swój organizm lub szuka wroga tam, gdzie go nie ma, czyli w cząsteczkach niezagrażających naszemu zdrowiu.

Trzymając w domu zwierzę wychodzące na zewnątrz, wprowadzamy do niego trochę dobroczynnego brudu. Pył, który jest w domu, gdzie mieszka pies, zawiera dodatkowe ilości L. johnsonii, które są przez nas połykane.

Uczona zastrzega jednak, że badania na myszach to nie to samo co na człowieku. By uznać L. johnsonii jako kolejny z probiotyków (szczepów bakterii o udowodnionym dobroczynnym wpływie na zdrowie człowieka), potrzeba jeszcze dalszych badań.

 

Źródło: http://wyborcza.pl/1,75400,15161747,Zamieszkaj_z_psem___ochroni_twoje_dziecko_przed_alergia.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza

Dodaj komentarz