Emerytka znalazła sposób, żeby podróżować po świecie za darmo

Nie jest tajemnicą, że kluczem do sukcesów wielu przedsięwzięć, jest znalezienie niszy. Maria Keehan wykorzystała tę starą, niepisaną zasadę. Ale nie chodziło jej o to, by stworzyć maszynkę do zarabiania bajońskich sum, a zacząć robić to, o czym marzyła od dawna. Pochodząca z Irlandii 60-latka zawsze chciała zwiedzać świat, ale długo nie miała na to czasu i odpowiednich środków. Niedawno, dzięki ciekawemu pomysłowi, wszystko się zmieniło. Jej niezwykła przygoda trwa już od trzech lat.

Pomysł Marii Keehan na tanie, często nawet darmowe podróżowanie po świecie jest prosty. Kobieta nawiązuje kontakt z ludźmi, którzy poszukują opieki dla swoich ukochanych zwierzaków. To osoby, które np. wyjeżdżają na wakacje i nie chcą oddawać swoich milusińskich do hoteli dla zwierząt. 60-latka ma jeden olbrzymi atut – potrafi błyskawicznie nawiązać bliską więź ze zwierzakami, dlatego te lepiej znoszą rozłąkę ze swoimi opiekunami. Dzięki takim zdolnościom świat dla emerytki z Irlandii nie ma dziś granic. Przyznaje, że aby zrealizować zlecenie, gotowa jest wyruszyć w podróż nawet na drugi kraniec planety.

Dzięki niecodziennej inicjatywie kobiecie udało się już dotrzeć do 16 krajów. Wśród których znajdują się m.in.: Cypr, Maroko, Włochy, Portugalia, Turcja czy Australia. Dotarła też do: Omanu, Hiszpanii i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Bardzo szybko, poprzez specjalistyczny serwis, wyrobiła sobie doskonałą reputację na rynku – to kluczowe kryterium w tej branży – dlatego dziś to nie ona musi walczyć o kolejne zlecenia, ale o nią zabiegają zleceniodawcy z całego świata. Wiele miejsc, do których trafia, stanowią ekskluzywne rezydencje. Za pobyt w nich nie musi płacić nawet grosza.

Kobieta nie ogranicza się jedynie do opieki nad kotami czy psami. Wśród jej podopiecznych znajdują się również m.in.: króliki, papugi, żółwie, rybki, a nawet… kurczęta. Tylko raz, podczas pobytu w Australii, jej zleceniodawcom nie zależało na tym, by sprawowała opiekę nad zwierzakami. Doglądała tam domu i ogrodu właścicieli.

Nowe zajęcie pochłonęło kobietę do tego stopnia, że zdecydowała się sprzedać swój własny dom i całkowicie poświęcić się pracy, która jest dla niej czystą przyjemnością, a w dodatku pozwala jej docierać do najdalszych zakątków planety. Kobieta większość czasu spędza teraz, realizując kolejne zlecenia, a podczas przerw odwiedza rodzinę i przyjaciół.

– Straciłam męża dziewięć lat temu. Odrobinę podróżowałam, a potem wyremontowałam dom w Devon, gdzie mieszkałam przez cztery lata – wyjaśniła cytowana przez dziennik „Daily Mail” Maria Keehan. – Pewnego dnia obudziłam się rano i pomyślałam: „Co ja najlepszego wyprawiam?”. Spakowałam walizki i od tamtej pory krzątam się po świecie.

 

 

Czytaj więcej na: turystyka.wp.pl

Foto: Caters News Agency

Dodaj komentarz