Architekci lepszego świata. Studenci z Gliwic projektują wieżowiec Mashambas – receptę na ubóstwo w Afryce

Korporacje rolne z Chin i Brazylii wykupują żyzne ziemie i małe farmy w Afryce, a rolników przesiedlają na tereny, na których nie da się nic posadzić. Zarabiają na tym niebotyczne kwoty. Mashambas jest manifestem sprzeciwu.

Mateusz Frankowski i Paweł Lipiński – Studenci architektury na Politechnice Śląskiej zaprojektowali mobilny wieżowiec Mashambas pełniący funkcję targu i zarazem centrum edukacji dla lokalnych rolników w państwach Afryki Subsaharyjskiej. Ich projekt zwyciężył w 12. edycji prestiżowego konkursu amerykańskiego magazynu eVolo na wieżowiec najlepiej odpowiadający wyzwaniom XXI w. Praca Mateusza i Pawła zdystansowała 443 inne koncepcje architektów z całego świata.

Jak wasz monumentalny wieżowiec mógłby pomóc najbardziej potrzebującym Afrykanom?

M.F.: Ma być przede wszystkim centrum edukacyjnym. Afryka jest biedna nie dlatego, że nie ma żyznych ziem, ale dlatego, że niemal całkowicie ominęła ją rewolucja agrarna, która miała miejsce w Europie w XX w. Pojawiły się wówczas innowacyjne sposoby uprawy, ale też nowoczesne narzędzia i nawozy. W wielu miejscach Afryki uprawa roli wygląda dziś podobnie jak kilkaset lat temu. To zupełnie nieefektywne. Sprzedając rolnikom pewną wiedzę, możemy wydobyć ich z ubóstwa.

P.L.: Tereny w Afryce Subsaharyjskiej, które zmagają się z problemem głodu i ubóstwa, są bardzo rozległe. Wpadliśmy na pomysł, żeby wieżowiec był… mobilny. Gdy lokalni farmerzy nauczą się już pewnych metod, będą mieli odpowiednią wiedzę, wtedy przeniesie się budynek w inne miejsce. Ale pierwsza kondygnacja zostawałaby na stałe. Pełniłaby funkcję targu, mogłyby w niej funkcjonować szpital, szkoła czy przedszkole.

Materiałem użytym do budowy byłaby przede wszystkim stal, ponieważ najłatwiej jest ją zdemontować i przewozić.

M.F.: Braliśmy pod uwagę wiele czynników. Opady deszczu, występowanie biomasy, żyzność gleby, PKB i sytuację polityczną w danym kraju. Na tej podstawie ustaliliśmy kilka dogodnych lokalizacji, głównie w okolicach równika – w Tanzanii, na Madagaskarze, w Kenii, Sudanie Południowym czy Mozambiku.

„Mashambas”, czyli…?

P.L.: Natknęliśmy się na to słowo, wertując artykuły o wyzysku rolników z Mozambiku. Od razu wiedzieliśmy, że tak nazwiemy nasz wieżowiec. „Mashamba” w języku suahili oznacza małe, rodzinne gospodarstwo rolne. Taką nazwą chcieliśmy podkreślić społeczny charakter naszego przedsięwzięcia.

 

Cały wywiad przeczytacie tu: wyborcza.pl