17 latek napisał 1500 stronicowa powieść, powstawała między innymi w szkole

Gdy Marek Zatwarnicki brał się za pisanie „Nowej Kartaginy”, planował, że książka będzie liczyć 200 stron. Ostatecznie napisał ich 1500. W większości podczas lekcji historii i języka polskiego w gimnazjum. Pierwszy z trzech tomów cyklu na początku września trafił na półki księgarń.

Akcja powieści rozpoczyna się w 233 roku p.n.e., kiedy kartagińska armia przetacza się przez Półwysep Iberyjski niczym walec. Imperialne wojsko nie zostawia za sobą wielu żywych. Jednym z nielicznych, którym udaje się przetrwać, jest pięcioletni Esquin, syn jednego z iberyjskich wodzów. Esquin poprzysięga zemstę tym, którzy zabili jego najbliższych.

Pomysł opowieści o Esquinie wykiełkował w głowie Marka w pierwszej klasie nauki w Publicznym Gimnazjum nr 9 przy ul. Dubois. Wszystko za sprawą opowiadania, jakie napisał na lekcję historii.

– To było w pierwszych tygodniach roku szkolnego. Nauczyciel zorganizował konkurs na opowiadanie prezentujące alternatywną wersję jakiegoś wydarzenia. Mnie fascynował czas wielkich podbojów i starożytnych imperiów. Początkowo chciałem napisać historię o Aleksandrze Wielkim, ale uznałem, że to postać już dosyć mocno wyeksploatowana. Dlatego zdecydowałem się na opowieść o innym legendarnym wodzu – Hannibalu. Aby ją napisać, musiałem nieco zgłębić wiedzę na temat Kartaginy – mówi Marek.

Autor nad napisaniem 1500-stronnicowej powieści pracował ponad dwa lata. Zaczął, gdy miał 14 lat. Pisał niemal dzień w dzień. – Czasem przed szkołą, czasem po szkole. Zazwyczaj wieczorami. Choć całkiem dobrze szło mi pisanie na lekcjach języka polskiego i historii. Później to, co napisałem, przepisywałem w domu – mówi, 17-letni dziś, Zatwarnicki.

Napisanie opowiadania nie przyszło mu z wielkim trudem, ponieważ od najmłodszych lat miał styczność z literaturą. Rodzice dużo mu czytali, gdy był w przedszkolu, sam często tworzył historie obrazkowe. W szkole podstawowej sporo czytał, ale wtedy nie był jeszcze ukierunkowany na historię.

– Na te tory skierował mnie w IV klasie pan Zbigniew Janusz, nauczyciel historii w Szkole Podstawowej nr 26 w Grudzicach – wspomina.

Kilka miesięcy po napisaniu opowiadania o Hannibalu Marek Zatwarnicki zaczął szlifować pomysł na powieść historyczną osadzoną w czasach świetności imperium Kartaginy i jego wojen z Rzymem. Tym razem nie chciał tworzyć alternatywnej wizji historii. Zamiast tego porwał się na wplecenie fikcyjnej opowieści w wydarzenia historyczne.

W pisaniu nie przeszkadzało uczniowi to, że zdiagnozowano u niego dysortografię. – Po napisaniu takiej liczby stron błędów się już nie popełnia, a nawet jeśli, to nie przeszkadzają one przy pisaniu. Ewentualne błędy poprawiał program do pisania, a później korektorka – podkreśla chłopak.

Pieniądze na wydanie książki nastolatek zbierał przez portal PolakPotrafi. Na wydanie pierwszego tomu potrzebował 15 tys. złotych. Udało się. Na początku września „Nowa Kartagina” trafiła do księgarń. Kiedy można spodziewać się kolejnych tomów? Tego na razie nie wiadomo. Wiele zależy od przyjęcia pierwszego tomu. A to, jak zapewnia Marek, jak na razie jest pozytywne.

Źródło: nowakartagina.pl, facebook.com/nowakartagina, materiały prasowe

Dodaj komentarz