Energia podąża za uwagą. Nowe podejście do wychodzenia z nałogów

Tradycyjne programy leczenia uzależnień rzadko włączają do swojej praktyki najnowsze odkrycia z dziedziny epigenetyki, nęuroplastyczności mózgu czy poszerzania świadomości

Poniżej prezentujemy fragment z książki Johna Flaherty pt. Bez Uzależnień, która prezentuje nowatorskie podejście do wychodzenia z wszelkiego rodzaju nałogów:

Większość programów leczenia uzależnień kieruje się ideologią Newtona i podejściem mechanicznym – traktuje nałogi jako mechanizm biologiczny. Wymagającą, surowa i konfrontacyjna dyscyplina nie umożliwia zmiany niepożądanego zachowania. Konfrontacja wzmacnia uzależnienie. Presja na przezwyciężanie nałogu za pomocą własnej siły woli, „pozytywnego myślenia” lub skrupulatnego stosowania się do sztywnego planu zapobiegania nawrotom sprawia, że osoba uzależniona toczy nieustanną walkę z samą sobą. Odczuwa olbrzymie napięcie między własną siłą woli, a swoimi nieświadomymi programami. Taka walka wewnętrzna może skończyć się tylko w jeden sposób – nałóg, którego tak bardzo dana osoba pragnie się pozbyć, wciąż zajmuje główne miejsce w jej umyśle. Oczywiście, im więcej energii i uwagi poświęca ona własnemu nałogowi, tym bardziej staje się silniejszy. Takie jest uniwersalne prawo życiowe – nasze myśli tworzą energię. Gdy myślisz o czymś wystarczająco często i długo, w końcu przejawi się to w świecie materialnym. Podsumowując: energia podąża za uwagą!

Z tego samego powodu, życie w przekonaniu, że nieustannie musisz czemuś „zapobiegać” – tak na wszelki wypadek – jest najpewniejszym sposobem na podtrzymywanie niepożądanej sytuacji. Jest to tak zwane podwójne wiązanie. Dopóki skupiasz uwagę na zapobieganiu danej sytuacji, nie pozbędziesz się jej. Nie może ona zniknąć, ponieważ zrobiłeś z niej wroga i sprawiłeś, że stała się integralną częścią twojego życia. Nie zaistniałaby jednak, gdyby nie twoja niepodzielna uwaga, kierowana na zapobieganie temu, co jeszcze nie zaistniało!

Zdecydowanie zbyt długo odgrywaliśmy wzorce ofiary, przekonując samych siebie, że zależność i bezsilność są absolutną podstawą człowieczeństwa. Przekonanie to najsilniej zakorzeniło się wśród osób uzależnionych i w tradycyjnych, szeroko dostępnych programach leczenia uzależnień. Oczywistym przykładem podwójnego wiązania są spotkania AA i NA, gdzie dominująca świadomość grupy opiera się na udzielaniu sobie wzajemnego wsparcia w dążeniu do trzeźwości, a jednocześnie podtrzymuje głęboko zakorzenioną mentalność ofiary. Długo wyznawany pogląd, iż uzależnienie jest niemożliwą do wyleczenia chorobą fizyczną, obecnie uważany jest za przestarzały, a jednak istnieją jeszcze ludzie, którzy w niego wierzą.

Dopóki osoba uzależniona deklaruje, że jest „bezsilna” wobec narkotyków lub alkoholu, dopóty pozostaje związana z tym przekonaniem. Na podobnej zasadzie, osoba, która utrzymuje, że jest „w trakcie leczenia”, nie pozbędzie się potrzeby pozostawania w stanie zależności. W niektórych przypadkach przeradza się to w niemożliwy do rozwiązania dylemat bezsilności. Naturalnie, nie ma nic złego w podtrzymywaniu takich przekonań, jeśli odnosimy z tego jakiekolwiek korzyści. Ważne jest jednak, aby uświadomić sobie, że za każdym razem, gdy spotkamy się po to, by podzielić się swoją wiarą w bezradność i cierpienie, nasz umysł i serce odbierają informację o niskim rezonansie zależności i bezradności.

Nie da się zaprzeczyć, że większość osób uczęszczających na takie spotkania ma pozytywne intencje – zależy im na solidarności i stworzeniu przyjaznej atmosfery. Ich grupowa świadomość jednak w sposób nieunikniony podtrzymuje mentalność ofiary oraz ich własne cierpienie. Aby wyzwolić się ze swojego dramatu życiowego, musisz zastąpić go czymś zupełnie innym. Potrzebujesz czegoś, co wyciągnie cię z dramatu, aby uzyskać szerszą perspektywę i ujrzeć prawdę. Gdy przebudzisz się do tej prawdy, zrozumiesz istotę swojego uzależnienia oraz cierpienia, które tłumiłeś za pomocą nałogu. Uświadomisz sobie wówczas, że jesteś w stanie przekroczyć własne uzależnienie. Poświęcisz odpowiednią ilość czasu na uzdrowienie swojego bólu, aż poczujesz, że proces ten się dokonał. Układ odpornościowy twojego ciała funkcjonuje na tym samym poziomie, co informacje, jakich mu dostarczasz. Innymi słowy, im bardziej zapominasz o tym, kim naprawdę jesteś, tym niższy jest stan świadomości, z którym rezonujesz i tym słabszy jest twój układ odpornościowy.

Poświęcenie swojego życia na leczenie się z uzależnienia – wraz z towarzyszącym mu poczuciem bezsilności – nie umożliwi ci poszerzenia własnej świadomości i powrotu do pełni. Rezonujesz wówczas z niskim stanem świadomości. Z pewnością zauważyłeś już, że wielu ludzi, którzy postanawiają spędzić całe swoje życie w „trybie leczenia”, powstrzymuje się od zażywania narkotyków lub picia alkoholu, a jednak nadal nie doświadcza radości w swoim życiu. Dzieje się tak dlatego, że dopóki wierzysz, iż wyrzekasz się lub rezygnujesz z czegoś, bez czego musisz nauczyć się żyć, ciągle będziesz miał poczucie braku. Gdy zbyt wiele energii poświęcasz temu, czego nie chcesz, koncentrujesz się tylko na tym, co niechciane. W takiej sytuacji nałóg nie może zniknąć – musi nadal istnieć. Wciąż przejawia się w postaci twojego cierpienia. To właśnie dlatego dochodzi do nawrotów. Bycie nieszczęśliwym nie jest jednak twoim naturalnym stanem.

Powszechne metody leczenia uzależnień mogą pomóc ci złagodzić nieco twoje cierpienie, ale nie umożliwią ci uzyskania dostępu do tej wielkiej mądrości, której poszukuje twoje serce. Jeśli chcesz całkowicie zrezygnować ze świadomości ofiary i wkroczyć w rzeczywistość własnej, wrodzonej mocy, nadszedł czas, aby poszerzyć swoją świadomość i wyrzec się swoich wyuczonych nałogów.

Rozwój wymaga świadomej uważności. To jest właśnie ta „mądrość”, której ci brakowało. Zabrakło ci jej wtedy, gdy wpadłeś w nałóg, a także wtedy, gdy próbowałeś z niego wyjść. Pozostawałeś wówczas na takim poziomie świadomości, który pozwalał ci jedynie przetrwać. Jeśli jesteś zadowolony z tego, że udaje ci się przetrwać i nie czujesz potrzeby, aby zacząć naprawdę żyć – zachowaj spokój i rób to, co robiłeś do tej pory. Jeśli jednak twoje serce podpowiada ci, że w twoim życiu musi chodzić o coś więcej, to wiedz, że posiada ono wrodzoną mądrość, która wskaże ci drogę.

Samym myśleniem nie da się wywołać zmiany. Nie możesz wyjść z dołka za pomocą tego samego myślenia i tych samych przekonań, przez które do niego wpadłeś. Musisz nabrać dystansu do samego siebie, aby uzyskać szerszą perspektywę. Myśl sama z siebie nie jest w stanie niczego zdziałać – jest tylko myślą. Z kolei myśl połączona z emocją staje się uczuciem, które jest energią. Myśl pojawia się w głowie, a emocje działają w niższych ośrodkach energetycznych i spotykają się w środkowej części naszego ciała – czyli w sercu. Serce jest generatorem elektromagnetycznym, który wytwarza energię i cię doładowuje. Czujesz tę energię, gdy kierujesz się współczuciem. Możesz ją odczuć fizycznie jako falę elektromagnetyczną. W ten sposób działa serce – sprawia, że czujesz się dobrze. Tę częstotliwość serca posyłasz światu i w ten sposób przyciągasz do swojego życia wszystko, czego pragniesz. Dzięki temu możesz również wyjść ze swojego uzależnienia i wkroczyć w preferowaną przez siebie rzeczywistość, w której będziesz żył w zgodzie ze swoją Jaźnią i swoim życiem. Na tym polega moc bycia świadomym, uważnym i czujnym obserwatorem – swoją Jaźnią. Dzięki niej przestajesz tworzyć to, czego nie chcesz i rezygnujesz ze świadomości ofiary, starych przekonań oraz wyuczonych wzorców myślenia. Zapoznaj się ze swoją mocą, odkryj ją i pozwól sobie na nią!

Więcej o metodzie Johna Flaherty przeczytacie w jego książce Bez Uzależnień. Dostępna TU

2 thoughts on “Energia podąża za uwagą. Nowe podejście do wychodzenia z nałogów

  • 23 października 2017 at 14:34
    Permalink

    Ostatecznym celem jest sprzedanie książki.
    Pozdrawiam Irek

    Reply
  • 23 października 2017 at 21:46
    Permalink

    Prosze poczytac nieco na ten temat i wtedy komentowac. Ocenianie bez znajomosci faktow jest zwykla ignorancja.

    Reply

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: