„Wszystko jest dźwiękiem” – opowieść o słynnej głuchej perkusistce która pokazuje, jak słuchać

Mówią o niej „Beethoven naszych czasów”. W szkole muzycznej nauczyciel zapytał ją: „Jak ty to sobie wyobrażasz? W muzyce podstawą jest słuch”. Evelyn Gleenie udowadnia, że uszy to niejedyna droga do doświadczania dźwięków.

Urodziła się na farmie w Aberdeen na północy Szkocji w 1965 roku. Z dwoma starszymi braćmi spędzali tam idylliczne dzieciństwo: dużo czasu na świeżym powietrzu, więź z naturą, doświadczanie pór roku.

Mieliśmy w domu pianino, które było raczej dekoracją niż instrumentem – Evelyn wspomina swój pierwszy kontakt z muzyką – ale to wystarczyło, by rozpalić zainteresowanie dziecka. Wspinałam się na stołek i uderzałam w klawisze.

Słuch zaczęła tracić w wieku 8 lat. To był powolny proces. Nerwy w uchu stopniowo niszczały. Czy to sprawiło, że świat tego szczęśliwego dotychczas dziecka się zawalił? „Kiedy jesteś w tym wieku, nie myślisz o tym, że tracisz słuch albo stajesz się głucha” – mówi perkusistka w autobiograficznym filmie „Co artyści robią cały dzień?” . – „Ciało całkowicie adaptuje się i znajduje inne sposoby, aby sobie z tym radzić”.

Jak słyszą głusi?

W wieku 12 lat jej narząd słuchu był już całkowicie niesprawny. Nie przeszkadzało jej to jednak w muzykowaniu. Do tego stopnia, że zdecydowała się pójść do szkoły muzycznej.

Kiedy zaczynałam naukę w Ellen Academy, jeden z nauczycieli zadał mi pytanie: „Jak ty to sobie wyobrażasz? W muzyce podstawą jest słuch… W jaki sposób będziesz słyszeć dźwięki?”. Zapytałam: „A jak pan je słyszy?”. Powiedział: „Chyba uchem”. Wtedy odrzekłam: „Ja chyba też. Ale słyszę je też dłońmi, ramionami, kośćmi czaszki, brzuchem, klatką piersiową, nogami…”.

Evelyn po stracie słuchu odkryła, że nie tylko instrumenty rezonują, ale także ciało wibruje i odbiera wibracje. To sprawiło, że zdjęła aparat słuchowy i zaczęła używać ciała jako wielkiego ucha. Zawsze gdy gra, nawet na scenach najbardziej prestiżowych sal koncertowych, ma bose stopy – aby lepiej czuć dźwięki.

Straciłam słuch. Jestem lepszym słuchaczem

Moja kariera i życie polegały na słuchaniu w najgłębszym sensie – mówi Evelyn. – Utrata słuchu oznaczała dla mnie to, że mam nauczyć się słuchać inaczej, odkrywać cechy dźwięku, o których istnieniu nie wiedziałam. Utrata słuchu uczyniła mnie lepszym słuchaczem.

W ten sposób Evelyn odkryła swoją misję: nauczyć ludzi słuchać. Poprawić komunikację i spójność społeczną, zachęcając wszystkich do odkrywania nowych sposobów słuchania.

Kiedy słuchamy siebie nawzajem – mówi Evelyn – ogromnie ważne jest, abyśmy sprawdzali, jak to robimy. Abyśmy używali ciała jako rezonatora. I abyśmy przestali osądzać.

W swym fascynującym wystąpieniu głucha perkusistka Evelyn Glennie pokazuje, że słuchanie muzyki to o wiele więcej, niż odczuwanie kontaktu fal dźwiękowych z błoną bębenkową.

 

 

Więcej na: pl.aleteia.org

Dodaj komentarz