“Kocham cię, ponieważ jesteś, jaki jesteś” – postawa, która zmienia ludzi i świat. Rozmowa z André Sternem

Rozmowa z André Sternem – twórcą ekologii dzieciństwa, nowej postawy względem dzieciństwa, pełnej zaufania, opierającej się na naturalnych procesach uczenia się i rozwoju.

Ekologia dzieciństwa – czym jest ta koncepcja?

Przede wszystkim to nie koncepcja ani metoda, ale postawa. I to jest punkt, który jest bardzo ważny. Postawa uwalnia od metod czy konceptów, jest otwierająca. Ekologia dzieciństwa jako postawa wychodzi od dziecka. W naszej kulturze istnieje zwyczaj wychodzenia od dorosłego – jego idei, konceptów, doświadczenia, ran, przyzwyczajeń. Ekologia dzieciństwa to odwraca.

Czym się ta postawa wyróżnia?

To jest postawa szacunku i zaufania wobec wszystkich dyspozycji dziecka. Dzięki nauce wiemy dziś, że dziecko przychodzi na świat z oceanem dyspozycji. To nowe spojrzenie, które może zmienić świat. Dotychczas myśleliśmy bowiem, że dzieci potrzebują pomocy dorosłego. Ale od jakiegoś czasu zaczęliśmy sobie zdawać sprawę, że wygląda to nieco inaczej. Że dzieci są po to, żeby się urodzić, a matki po to, by wydać je na świat. Dzieci same potrafią znaleźć pierś matki tuż po porodzie, żeby się posilić i przetrwać. Wiemy, że dziecko, które przychodzi na świat, jest kompetentne. Że jako dorośli możemy okazać mu takie samo zaufanie w momencie narodzin, jak na etapie nauczania. Jeszcze do niedawna wierzyliśmy, że dzieci z czasem stają się lepsze. Że dzięki spotkaniom i doświadczeniu stajemy się lepsi. Wierzono w to przez wieki – że dziecko nie jest idealne i że musi się takie stać. Ale nauka zmienia to spojrzenie, bo odkryła coś wręcz przeciwnego. Dzięki niej wiemy już, że ludzie przychodzą na świat jako bomby potencjału. Jesteśmy w stanie nauczyć się wszystkiego i stać się każdym. Ta wiara w to, że możemy być każdym, jest naszym potencjałem. Ile z niego pozostaje w dorosłych? Część naszych umiejętności jest rozwijanych, część nie. Te zaś, których nie rozwijamy, zanikają. Widać to świetnie na przykładzie różnych kultur. Na przykład w Amazonii dziecko bardzo szybko musi się nauczyć odróżniać 250 odcieni zielonego. W Warszawie ta umiejętność jest zbędna. Zatem potencjał do odróżniania tylu odcieni zielonego zanika. Podczas pierwszych miesięcy naszego życia na wzór krwotoku tracimy potencjał i z całej mnogości zostaje nam go tylko jakaś część. Kończy się to tym, że dochodzimy do cienia kogoś, kim moglibyśmy być. Można zatem powiedzieć, że jesteśmy wersją bonzai. Co ciekawe – strażnikami oceanu możliwości są nasze dzieci.

Mówisz o potencjale, który jest w każdym dziecku, i o tym, że sporo z niego tracimy…

Każdy z nas nosi w sobie zranione dziecko. Dziecko, któremu pewnego dnia ktoś powiedział: „Ty nie wystarczysz. Trzeba, żebyś się zmienił”. I to zaczyna się bardzo wcześnie – już w momencie, gdy rodzic spotyka się z pytaniem: „Czy twoje dziecko przesypia całą noc?”. Jestem pewien, że wszyscy młodzi rodzice słyszeli to pytanie tysiące razy. I to nie jest niewinne pytanie, bo doprowadza rodziców do spotkania z taką refleksją: “Czy moje dziecko jest takie, jakie powinno być?”. Konsekwencją tego jest kolejny krok: „Kochałbym cię bardziej, gdybyś więcej spał” i, przekładając to na język ogólny: „Żebym cię kochał, trzeba, żebyś się zmienił, żebyś stał się innym”. Dziecko widzi to tak: „Jesteś niewystarczający”. To jest rana zadana dziecku. To dziecko każdy z nas ma w sobie. Patrzymy na siebie przez pryzmat innych. A to spojrzenie, którym nas obdarzono, kiedy byliśmy dziećmi. I dalej – jest to również spojrzenie, które definiuje spojrzenie, jakim my patrzymy na nasze dzieci. Ekologia dzieciństwa służy temu, żeby się pogodzić z tym zranionym dzieckiem. To postawa, która mówi: „Kocham cię, ponieważ jesteś, jaki jesteś”.

 

Czytaj więcej na: dziecisawazne.pl

Rozmawia: Justyna Urbaniak

Dodaj komentarz