Prawdziwie “idealny” partner

Kiedyś myślałem, że idealną dla mnie partnerką byłaby kobieta, która sama poradziła sobie z tymi wszystkimi częściami, które we mnie były poranione. Z czasem dotarło do mnie, że potrzebuję, aby „idealna” partnerka –  biorąc pod uwagę mój wyższy cel, o którym pisałem wcześniej – miała trzy cechy. Być może i dla ciebie będzie to prawdziwe. A więc taka kobieta:

  1. Miałaby własne problemy do przepracowania albo pewien charakterystyczny sposób bycia, który mobilizowałby mnie do pracowania nad czymś we mnie samym. Mam na przykład problemy z uczuciem bycia porzuconym. Czasami więc moja idealna partnerka, opuściłaby mnie emocjonalnie lub w jakiś inny sposób, tak abym był zmuszony poradzić sobie z tym.
  2. Byłaby kimś całkowicie oddanym wspólnemu wzrastaniu. Bardzo ożywcze jest mieć świadomość, że gdy coś się psuje, będzie to postrzegane jako okazja do rozwoju, a nie powód zakończenia związku. W takim kontekście najgorsze, co mogłoby się wydarzyć, zawsze stwarza okazję do zaistnienia tego, co najlepsze.
  3.  Byłaby osobą, która potrafi brać sto procent odpowiedzialności za swoje emocje. Nie byłoby problemem, gdyby partnerka obwiniała mnie w chwilach depresji, gniewu, wściekłości czy złości. Ale gdy kurz opadnie i gdy oboje poczujemy równowagę, chciałbym, aby każde z nas wzięło odpowiedzialność za swoją cześć zachowania i interakcji.

Muszę powiedzieć, że trafiłem całą tę potrójną pulę, gdy poznałem JoAnn. Niestety, w owym czasie nie rozumiałem jeszcze tego, o czym napisałem powyżej. W ciągu kilku tygodni przechodziliśmy jedno załamanie za drugim, a po miesiącu nieomal zakończyłem ten związek.

Zanim podzielę się czymś więcej na temat JoAnn, chciałbym wyjaśnić, że wszystko, co piszę o niej w tej książce, zostało przez nią zaakceptowane. Jej zgoda, abym podzielił się tym z wami jest wyznacznikiem tego, jak bardzo jest odpowiedzialna za swoją przeszłość oraz otwarta na mnie w teraźniejszości. JoAnn wie, że nie jest własną przeszłością, więc ani trochę nie obawia się podzielić swoją historią – szczególnie, gdy może być pomocna dla innych par.

Pod względem relacji międzyludzkich JoAnn była osobą tak zranioną, jak tylko można sobie wyobrazić. Już gdy miała cztery latka została wykorzystana seksualnie. Od momentu ukończenia sześciu lat, rodzice regularnie zostawiali ją samą w domu na kilka godzin i zamykała się wtedy w łazience, aby czuć się bezpiecznie. W wieku czternastu lat została zgwałcona przez przyjaciela swojego brata. Niedługo potem odkryła, że jej ojciec zdradza matkę. Gdy miała dziewiętnaście lat, jej matka popełniła samobójstwo. Stała się wtedy alkoholiczką i narkomanką. Miała kilka związków z mężczyznami, w tym dwa małżeństwa, w których każdy z partnerów okazał się niewierny.

Na naszej pierwszej randce nie miałem pojęcia, że spotkałem kobietę,  która ma w sobie więcej ukrytych min, niż granica między Północną, a Południową Koreą. A, kontynuując metaforę – ja byłem facetem stąpającym po niej w butach klauna. Na początku traktowałem znajomość z nią jak bezwstydny flirt. Miałem wtedy jeszcze trzy inne dziewczyny spoza stanu (wszystkie wiedziały o sobie) oraz nawyk wlepiania oczu w inne kobiety, który był tak nieświadomy, że nawet nie zdawałem sobie sprawy jak było to oczywiste.

Nie wiem, co sprawiło, że JoAnn jest kobietą, z którą chciałbym spędzić resztę życia i co skłoniło mnie do podjęcia wyzwania, ale wiedziałem, że aby z nią być, będę musiał się zmienić. Musiałem ewoluować do takiego poziomu świadomości, którego, patrząc wstecz, nawet nie mogłem sobie wcześniej wyobrazić.

 

Więcej w tym temacie przeczytasz w książce Williama Weila pt: Związki Nowej Ziemi. Znajdziesz ją TU

One thought on “Prawdziwie “idealny” partner

  • 22 stycznia 2018 at 11:03
    Permalink

    Piekne to ale spotkanie sie dwoch takich swiadomych osob jest bardzo trudne. Piekne byloby takie zycie ze swiadomym partnere, i wspolne wzrastanie.

    Reply

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: