Szukajmy dobra w swoim życiu

Na Dobrych Wiadomościach zawsze staramy się utrzymać pewną równowagę. Nie chcemy pisać tylko o rzeczach wielkich, bo choć na pewno warte są pochwały, docenienia potrzebują również rzeczy proste i zwyczajne.

Oto list jaki dostaliśmy w tym tygodniu w naszej poczcie. Za zgodą autorki udostępniamy go do publicznej wiadomości. Dziękujemy.

Czytamy o bohaterach dokonujących różnych wspaniałych czynów, o biznes women, które zasłużyły na pochwałę. A mało kto pisze o zwyczajnych ludziach, rodzinie, przyjaciołach, którzy sa tak samo bohaterscy jak inni wielcy.

Mam takie szczęście, że moja rodzina jest jak gniazdo, które wciąż jest otwarte by wspomóc swoich członków. Nie ma tu zawiści, zazdrości, narzekania, niechęci-wszyscy garną się żeby pomagać sobie wzajemnie. Moi przyjaciele również. Od wielu lat mam nieciekawą sytuację ekonomiczną, z której nijak nie mogę wyjść pomimo wrodzonej przedsiębiorczości. Mam też kredyt…przez wiele lat moi rodzice na zwykłej emeryturze pomagają mi w spłacaniu blisko 800 zł każdego miesiąca. Ciężko mi z tą świadomością. Zdarzały się krótkie okresy kiedy byłam w stanie sama spłacać ten kredyt a potem nie chcąc zabierać emerytury rodzicom, prosiłam szwagra- również wspaniałego człowieka.

Zawsze mówił: komu mam pomagać jak nie tobie? Kiedy moja siostra ostatnio dowiedziała się, że jej  mąż mi pomaga zapytała mnie: a dlaczego nie ja? i odtąd postanowiła, że co miesiąc zarobi na tyle by móc mi wysyłać 1000 zł miesięcznie. Czy to nie największy skarb? Czy można przyrównać cokolwiek materialnego do tak wielkich serc czy świadomości, że nie jest się samemu, że można na kogoś liczyć? Jedna z moich przyjaciółek, która sama “cienko przędzie” i ma wyliczone pieniądze każdego miesiąca, wspomogła mnie 200-stoma złotymi. Inna z kolei doładowała mi telefon bo bardzo dużo rozmawiamy. Tacy ludzie są jak światło w tunelu, jak tlen kiedy wydaje  nam się, że się udusimy. Dobro nakręca dobro. Jeśli mamy je w sobie to życie będzie nas nim wspierać. Nie zawsze tak jak byśmy wyobrażali to sobie bo łatwiej byłoby mi mieć własną pracę, ale trzeba mieć oczy szeroko otwarte by dostrzegać gdzie mamy szczęście. Zawsze byłam optymistką i dostrzegałam pozytywną stronę każdej sytuacji. Wiele bolesnych lat zmieniło mnie na narzekającą, pełną cierpienia kobietę. Niełatwo to zmienić kiedy nie ma się blisko osób o pozytywnym nastawieniu. Ale źle mi było z tym narzekaniem, które nie było w ogóle moje. Powoli zaczęłam zwracać uwagę-z pomocą przyjaciół -jak często widzę życie w czarnych barwach. Zaczęłam przenosić uwagę na dobre rzeczy, na to za co jestem wdzięczna: dach nad głową, auto, pełna lodówka, zdrowie moje i dzieci, wspaniali przyjaciele i rodzina, mam oczy, słuch, smak, węch, zdrowe nogi i ręce. Niby takie zwyczajne a jednak nie: gdy jakaś rzecz się zepsuje wtedy dopiero widzimy jaką ma wartość. Słucham ptaków, głaszczę psy, koty, podziwiam przyrodę, zachody słońca, kolorowe chmury, zapachy kwiatów na wiosnę, padający śnieg. W dzisiejszych czasach to wszystko uważane jest za zbędne, nieważne. Błąd. Tu należy przenieść uwagę bo to właśnie jest życie: być nie mieć. Życzę wszystkim tej świadomości i znajdowania radości w tym co i kto nas otacza. Szukajmy dobra w swoim życiu…

Dodaj komentarz