Co określa wartość mężczyzny, kiedy przestaje się ją mierzyć wykonywaną przez niego pracą, finansami czy zajmowaną pozycją społeczną?

Co określa wartość mężczyzny, kiedy przestaje się ją mierzyć wykonywaną przez niego pracą, finansami czy zajmowaną pozycją społeczną?

W naszym nowym świecie to obecność mężczyzny – głębia jego świadomości – jest jego najcenniejszym atutem.

Mówiąc inaczej wartość mężczyzny można odnaleźć w głębi jego istnienia. Mężczyzna płytki, chwiejny i łatwo ulegający niepokojowi, ma mniejszą wartość dla swojej kobiety oraz dla otoczenia niż mężczyzna o głęboko ugruntowanej obecności. Podobnie jest z wartością jego słowa. Głębokie i pewne spojrzenie bardziej wyraża prawdę niż ukradkowe zerkanie spod oka. Pełen i miarowy oddech wzbudza zaufanie w większej mierze niż płytkie, niespokojne westchnienia. Mężczyzna ugruntowany w nieprzeniknionej tajemnicy życia, mający kontakt z nieuchronnością śmierci, jest bardziej zakorzeniony w swojej głębi niż mężczyzna przeskakujący od jednej płytkiej aktywności do drugiej.

To mężczyzna, który wciąż stwarza siebie na nowo. Jest on niepodważalnie męski – wytrwale dąży do celu, jest pewny siebie i ukierunkowany, żyje wybraną przez siebie drogą z głęboką spójnością i humorem. Jest także wrażliwy, spontaniczny oraz duchowo żywy, a jego serce jest oddane odkrywaniu i życiu zgodnie ze swoją wewnętrzną prawdą.

Ten kreujący siebie na nowo mężczyzna nie jest wystraszonym byczkiem pozującym na King Konga władającego wszechświatem. Nie jest też mięczakiem nowych czasów, kimś bez kręgosłupa, rozkojarzonym i z głupawym uśmieszkiem. On przyjął i objął w pełni oba swoje wewnętrzne pierwiastki, męski i kobiecy, i nie utożsamia się wyłącznie z jednym z nich. Nie musi mieć cały czas racji, tak jak nie musi być cały czas bezpieczny czy gotowy do współpracy lub dzielenia się, jak jakiś dwupłciowy Pan Milutki. Żyje z głębi swojego wnętrza, bez lęku ofiarowując swoje dary i odczuwając otwartość egzystencji poprzez każdą ulotną chwilę, całkowicie oddany potęgowaniu miłości.

 

 

Fragmenty pochodzą z książki Davida Deidy – Droga prawdziwego mężczyzny

 

Dodaj komentarz