Szukał swojej japońskiej biologicznej matki. Znalazł ją – i restaurację, którą nazwała jego imieniem

Wszystko zaczęło się od zawału, którego Pułkownik Sił Powietrznych Bruce Hollywood dostał ciemnościach parkingu Pentagonu. Był w drodze do pracy, leżąc na ziemi pomyślał wtedy: „A więc tak to się kończy…”.

To nie był jednak koniec, będąc w karetce pędzącej do szpitala Walter-a Reed-a, w jego głowie pojawiły się dwa żale. Pierwszy, że nie byłby w stanie pomóc swojemu synowi z jego aplikacjami na studia. Drugi był taki, że nigdy nie podziękował swojej japońskiej matce, która zmuszona była oddać go do adopcji w 1960 roku.

Hollywood został adoptowany przez amerykańską parę, która stacjonowała w Japonii wraz z amerykańską armią i mogła zaoferować mu dobre życie w Ameryce.

Hollywood musiał stanąć w obliczu śmierci, aby doszło do niego to, co powinien zrobić. Do odnalezienia jego biologicznej matki zachęcali go wielokrotnie jego przybrani rodzice. Wcześniej uważał, że nigdy nie czuł, aby czegoś mu brakowało. Jego adopcja nie była czymś, nad czym by wiele rozmyślał.

„Zawsze wiedziałem, że zostałem adoptowany, ponieważ miałem azjatyckie rysy twarzy, mój ojciec był Irlandczykiem a matka Norweżką” – powiedział 57-letni Hollywood. „Oni zawsze mi mówili: Wybraliśmy cię specjalnie. Więc jesteś jeszcze bardziej wyjątkowy niż wszyscy inni.”

Jego rodzice zdradzili mu nazwisko biologicznej matki, a nawet zaoferowali że zapłacą za lot do Japonii. Jednak Bruce zawsze odmawiał. Ale jak tylko odzyskał siły po ataku serca, rozpoczął poszukiwania. Jego plan polegał na wysłaniu matce tajnego listu, na wypadek gdyby nigdy nie zdradziła nikomu, że ma syna. Chciał, żeby dowiedziała się, jak cudownie potoczyło się jego życie, oraz okazać jej wdzięczność.

Planował napisać: „Przeżyłem najlepsze życie na świecie. Jestem pułkownikiem w Siłach Powietrznych Stanów Zjednoczonych. Mam piękne dzieci. Życie jest naprawdę dobre.”

Przekazał ambasadzie Japonii wszystkie informacje jakie miał na jej temat, ale było to zbyt mało by ją odnaleźć. Ambasada USA w Tokio powiedziała mu to samo. Prywatny detektyw też się nie sprawdził, w końcu Hollywood się poddał.

„Pomyślałem sobie: Wiesz co, próbowałem. Zrobiłem wszystko, co mogłem zrobić. To po prostu niefortunne.”

Kilka miesięcy później Bruce był na lotnisku Dulles w drodze na konferencję wojskową w Niemczech. Będąc przed czasem postanowił poczekać w winiarni. Naprzeciw niego siedział inny żołnierz, który wybierał się tę samą konferencję. Był to punkt zwrotny w historii Hollywooda.

Tym człowiekiem był Adm. Harry Harris, którego matka była Japonką. (Dziś jest dowódcą sił USA na Pacyfiku i został nominowany na ambasadora w Korei Południowej). Mężczyźni zaczęli dzielić się swoimi historiami.

„Opowiedziałem mu historię o zawale serca, i o tym że chciałbym znaleźć moją matkę. Wtedy on odpowiedział: „Bruce, mogę ci pomóc.”

A ja odparłem: Wiem że jesteś admirałem i w ogóle, ale obawiam się że to nie możliwe. Byłem w ambasadzie, próbowałem wszystkiego, nie sądzę że można zrobić coś jeszcze.”

Na co on odpowiedział: Wiesz, Bruce, naprawdę, mogę pomóc.”

Hollywood w końcu przekazał mu informacje, które posiadał. Jednak jego nadzieje nie były zbyt duże.

Dziesięć dni później Hollywood siedział przy swoim biurku w Pentagonie kiedy zadzwonił telefon. Była to japońska ambasada.

„Pułkowniku Hollywood, z przyjemnością informujemy, że znaleźliśmy pańską matkę, Nobue Ouchi” – wspomina Hollywood.

„O mój Boże, to jest cudowne. Musisz mi pomóc zacząć pisać ten list. I chcę, żeby był napisany starannie, i w zgodzie z tamtejszą kulturą. Musisz mi pomóc.” – odpowiedział wtedy podekscytowany Bruce.

„Nie będzie żadnego listu. Zadzwoni do ciebie pod ten numer telefonu w ciągu 10 minut i nie mówi po angielsku. Powodzenia!” – odparł rozmówca.

Po pilnych wiadomościach e-mail Hollywood znalazło kogoś, kto mógłby tłumaczyć podczas rozmowy konferencyjnej.

Kilka chwil później telefon rzeczywiście zadzwonił. To była jego matka. Płakała.

W szoku, Hollywood zaczął szybko mówić, mówiąc jej, jaki jest szczęśliwy i jak bardzo jest jej wdzięczny. Potem usłyszał, jak mówi: „Przykro mi. Nie mówię po angielsku.”

Przez następne kilka minut Hollywood wsłuchiwał się w głos tłumacza i jego matki. Jedyne co udało mu się zrozumieć to mówienie i szlochanie.

„I powiedziałem: Przestań, przestań, przestań. Musisz mi powiedzieć, co się dzieje”– wspomina Hollywood.

„A ona powiedziała: No cóż, jutro są 65-te urodziny twojej matki, a prezent urodzinowy, o którym marzyła całe jej życie, to to, że byś do niej wrócił”– powiedział Hollywood.

Tłumacz powiedział, że jego matka nigdy nie wyszła za mąż, ponieważ powiedziała, że w jej  sercu jest miejsce tylko dla jednej mężczyzny. „I to byłeś ty, ona w głębi serca zawsze wierzyła że pewnego dnia wrócisz.”

A potem tłumacz powiedział coś, w co Hollywood ledwo mógł uwierzyć. Jego matka prowadziła własny biznes – restaurację z barem, którą nazwała -Bruce.

„I pomyślałem: To albo najbardziej niesamowita historia, jaką kiedykolwiek słyszałem albo ta kobieta jest szalona, a te rzeczy nie są prawdą „– powiedział Hollywood.

Okazało się, że w geście od matki dla matki, przybrana matka udała się do Nobue zanim przenieśli się z powrotem do Stanów Zjednoczonych i dała jej zdjęcie dziecka. Powiedziała, że nazwali go Bruce i obiecała mu dobre życie.

W ten sposób Nobue wiedziała, żeby nazwać swoją restaurację Bruce.

Jego biologiczna matka powiedziała, że chciałaby go odwiedzić.

„Powiedziałem: Nie, to moja matka, pojadę się z nią zobaczyć.” – opowiada Hollywood.

Dziesięć dni później był w Shizuoce w Japonii – kilka godzin pociągiem od Tokio – gdzie mieszkała. Okazało się, że każda część tego,co powiedziała, była prawdą.

Jego matka opowiedziała mu historię której nigdy nie poznał, o swoim urodzeniu i adopcji. Jego biologicznym ojcem był Amerykański wojskowy, który zaczął załatwiać formalności wymagane do zawarcia małżeństwa z Nobue, ale został wysłany do domu w Południowej Karolinie, zanim papierkowa robota została skończona. Powiedział, że zadzwoni od razu, ale tego nie zrobił. Kiedy zadzwonił wiele miesięcy później, odmówiła rozmowy z nim, uznając, że nie można mu ufać. On nie wiedział, że Nobue była w ciąży.

Ojciec Nobue, rybak, zaoferował wsparcie dla niej i dla dziecka, ale ona wiedziała, że dla dziecka mieszanego rasowo, życie w ówczesnych czasach w Japonii  będzie bardzo trudne, oddała go więc do adopcji Edwardowi i Eleanor Hollywood, którzy stacjonowali wtedy w Japonii wraz  z Siłami Powietrznymi USA.

Kiedy skończyła opowiadać, pokazała mu zdjęcie które dała jej Eleanor Hollywood i które było dla niej najcenniejszą rzeczą jaką posiadała, przez te wszystkie dziesięciolecia.

Podczas tej pierwszej wizyty nie spuszczała z niego wzroku. Kiedy poszedł  biegać, wrócił i znalazł ją oszalałą ze zmartwienia. Kiedy następnego ranka zszedł na dół o piątej rano, żeby wyjść pobiegać, zobaczył czekającą na niego matkę , ubraną w dres. Okay, pomyślał, pójdę na spacer. Powiedziała- nie, ty biegasz. I jechała za nim rowerem. Stało się to ich porannym rytuałem podczas wizyt.

Od tamtej pory Hollywood często odwiedzał swoja matkę w Japonii, przywiózł ją też do Waszyngtonu. Kobieta zaczęła brać lekcje angielskiego. On studiował język japoński. W 2009 roku matka Hollywoda zmarła na zawał serca, było to trzy lata po ich odnalezieniu się.

Dla Hollywooda odnalezienie matki nadało mu tożsamość japońskiego Amerykanina. Dorastając nie wiedział o internowaniu japońskich Amerykanów w czasie II wojny światowej. Obecnie jest aktywny w społeczności japońsko amerykańskiej i jest członkiem zarządu Japońsko Amerykańskiego Stowarzyszenia Weteranów i  Japońsko Amerkańskiej  Narodowej Fundacji Upamiętniającej Patriotyzm podczas II Wojny Światowej.

„Przez ostatnie 12 lat, w końcu zostałem japońskim Amerykaninem. Wcześniej nie miałem japońsko amerykańskiej tożsamości. Po prostu miałem japońsko amerykańskie rysy. Kiedy zostałem włączony do tej społeczności, stałem się niezmiernie dumny z tego dziedzictwa.”

„Muszę ci powiedzieć, że gdybym tego nie przeżył, to bym w to nie uwierzył” – powiedział Bruce Hollywood w wywiadzie.

Źródło: good-news.center

Tłumaczenie: Sławomir Gromadzki

Dodaj komentarz