Sezamie, otwórz się! Umów się na randkę z własną duszą…

Czy jest coś, co ci w życiu nie wychodzi?  Od lat bardzo tego pragniesz, marzysz o tym, starasz się, ciągle próbujesz,  lata mijają, a tu nic…  Albo dostrzegasz niepokojącą prawidłowość, że pewne sprawy w twoim życiu niby dobrze się zaczynają, niby rokują, ale w końcu zawsze kończą się rozczarowaniem i katastrofą.

Skończyło się jak zwykle. Mam pecha. Prześladuje mnie zły los. Mam wrażenie, że ciągle walę głową w jakiś niewidzialny mur.

To tylko kilka z popularnych określeń na niewidocznego przeciwnika, który zawsze tkwi w tym samym miejscu i nieustannie podstawia nam nogę, mimo, że robimy wszystko, żeby go ominąć. Ciągle niewłaściwy facet, ciągle zdrada, wieczne kłopoty z pieniędzmi, problemy ze zdrowiem… Wciąż te same, przeklęte schematy.

O co chodzi? Dlaczego tak się dzieje?

Cóż, założę się, że to z powodu naszych blokad energetycznych. Blokady mogą dotyczyć KAŻDEGO obszaru życia – miłości, pracy, finansów, zdrowia, rodziny i samorealizacji.  Każdy z nas się z nimi szamocze. Blokady przepuszczają nasze pieniądze, rozwalają małżeństwa, rujnują zdrowie. Latami paraliżują nasze życie i obracają w perzynę piękne marzenia. Są jak wysoka, gruba ściana między nami i naszymi pragnieniami.  Blokady to po prostu Wielki Mur Chiński w każdym z nas…

Pytanie, które nasuwa się samo to: GDZIE TO CHOLERSTWO W NAS SIEDZI? Gdzie się schowało? Czy można je wytropić i zneutralizować? Czy już przez całą wieczność ma się panoszyć w naszym życiu jak Obcy po frachtowcu „Nostromo”?

Pracuję jako duchowy terapeuta. Zawodowo badam, w jaki sposób dusza może nam pomóc zrealizować nasze pragnienia.  Oznacza to, że szukam z moimi klientami rozwiązań ich problemów nie tylko na poziomie emocji, nie tylko w schematach myślowych i przekonaniach, nie tylko w reakcjach ciała. Udajemy się wspólnie w rejony, o których klasyczne systemy terapeutyczne jeszcze mało mówią – w osobowość duchową.

Czy dusza może coś wartościowego podpowiedzieć w kwestii życiowych zakrętów? Na przykład dlaczego nasz portfel ma grubość francuskiego naleśnika i jak to zmienić? Albo dlaczego na naszym miłosnym horyzoncie wieje pustką i co z tym można zrobić? I dlaczego słabnie nam zdrowie? Albo dlaczego kolejny szef okazuje się bezczelnym gburem?

Dusza i portfel? Dusza i facet? Dusza i wątroba? Czy to ma jakiś sens?

Odpowiedź jest prosta i zarazem nieco bulwersująca! Prosta, bo na wszystkie te pytania brzmi: TAK.  I facet i wątroba i kasa, i wszystko, co cię wkurza, jest dosłownie przylutowane do twojej duszy. To dusza zarządza przepływami obfitości. To w duszy miga na monitorach miliony cennych informacji, jak zbudować najlepszą wersję swojego życia.  To na bardzo subtelnych poziomach naszego ja, na które nikt nie uczy nas zaglądać, i o których istnieniu często w ogóle nie mamy pojęcia, rozstrzyga się batalia o nasze marzenia.

Czy to nie oburzające, że tak bardzo pragnąc szczęścia, mamy zerwany kontakt z jego dyspozytornią? Czy to nie skandal, że nasze blokady mamy zaparkowane w miejscu, o którym nic nie wiemy?  I co teraz z tym wszystkim począć? Jak zadbać o siebie i o swoje życie? Co można zrobić, żeby pojawiły się happy endy?

Byłoby o wiele prościej, gdybyśmy na przykład problemy z kasą mogli wyciąć jak woreczek żółciowy.  Niestety nie da się. Dusza jest nieoperowalna. I nie uznaje negocjacji. Nie da się jej zalać alkoholem, ogłupić dragami, zatkać papierosem, czy zapchać ciastkiem (chociaż wielu próbuje…). Nie można jej zakneblować ust, ani przekupić walizką z pieniędzmi. Ona zawsze wie swoje. I to właśnie od tej bezkompromisowej wańki-wstańki zależy, czy konkretna blokada nadal będzie tykać, czy zostanie rozbrojona.

Z jednej strony miło pomyśleć, że jest w nas taka zbrojownia. Uparta i nieprzekupna. Nasze blokady ulokowały się w stabilnym i z pewnością dobrze strzeżonym banku… Z drugiej strony, trochę niedobrze, że to, czego mielibyśmy ochotę  się pozbyć, jest w szwajcarskim sejfie, a my nie znamy kodu dostępu.

Co zatem zrobić?

Najprostszą rzecz na świecie.

Umów się na randkę ze swoją duszą. I to niejedną randkę…

To, że jej nie znasz, nie oznacza, że nie możesz jej poznać. Miotamy się, cierpimy, tęsknimy, „marzniemy” życiowo, a recepta na rozwiązanie tego wszystkiego co nas boli jest tuż, tuż pod naszym nosem – w duchowej przestrzeni każdego z nas.

Pierwszy krok należy do ciebie.

Umów się na randkę ze swoją duszą. Podejmij decyzję, że chcesz mieć wpływ na swoje życie i zamierzasz skorzystać z całości swojego potencjału. To właśnie uruchomienie inteligencji duchowej może skutecznie wpłynąć na regenerację zdrowia, znacząco poprawić komfort życia, nadać mu sens, zwiększyć radość i poczucie szczęścia, w tym podwyższyć status materialny. Dusza to po prostu najinteligentniejsza część każdego z nas!

Czy każdy z nas posiada inteligencję duchową?

Oczywiście.

Każdy z nas ma duszę, tak samo jak każdy z nas ma ciało.

Blokady, dusza, szczęście i ciało są ze sobą nierozerwalnie połączone jak syjamskie czworaczki.  Nie wiem, do kogo napisać zażalenie, że nie trąbi się o tym przez megafony na ulicach.  W każdym razie ja lubię o tym rozpowiadać i w tej książce zapraszam cię drogi Czytelniku na bardzo szczególne safari.

Zapolujemy na twoją obfitość. Oczywiście z uwzględnieniem pełni twojego potencjału. Będziemy mówić i o ciele, i o emocjach, o mentalu, i o duszy. Żeby skutecznie zarządzać swoim życiem, trzeba korzystać ze WSZYSTKICH typów inteligencji. Połowiczne rozpoznanie naszych możliwości, to połowiczne szczęście. A jestem pewna, że ty, tak jak i każdy z nas pragnie optimum.

Krok po kroku przestudiujemy mapę do skarbu. Opowiem ci, jak tam dotrzeć.

Najbardziej ekscytująca informacja to ta, że wszystko, co ci się w życiu nie podoba i co cię boli, jest fenomenalną wskazówką, którędy prowadzi twoja dróżka do szczęścia.

Chwila, moment!

Ból i niedogodności jako drogowskazy do obfitości?

To te cholerne blokady mogą się na coś przydać?

Zapewniam cię, że TAK! Tysiąc razy tak. Każda sekunda twojego życia, o której myślisz z niechęcią, której nie lubisz, którą masz ochotę wymazać z pamięci, zasnąć i zapomnieć, jest tak naprawdę fantastycznym potencjałem! Blokady przed transformacją to twoje przekleństwo. Zatrzaśnięta, lita skała. Ale blokady po transformacji to twoja prywatna kopalnia złota i diamentów! Zaraz przekonasz się dlaczego każda z blokad to pokaźny worek talarów (a może…bitcoinów). Czytając tę książkę, dowiesz się, jak powstają blokady na poziomie energii, jak wyglądają, jaki jest sens ich istnienia, i jak się z nimi skutecznie rozprawić, rozwijając świadomość i sięgając po swoją duchową inteligencję.

A więc ruszamy na wyprawę po skarby. Wszystkie, jakich pragniesz.

Sezamie, szykuj się na otwarcie swoich wrót!

 

FRAGMENT POCHODZI Z KSIĄŻKI BARBARY RAVENSDALE – SZKOŁA OBFITOŚCI CZYLI JAK DZIĘKI WEWNĘTRZNYM BLOKADOM OTWORZYĆ SIĘ NA DOSTATEK I RADOŚĆ ŻYCIA

 

Dodaj komentarz