Radykalne zmiany na rajskiej wyspie. Zamiast hoteli mają być pola uprawne

Pod koniec kwietnia br. wyspa Boracay została tymczasowo zamknięta dla turystów. Plan był taki: zostanie oczyszczona i znowu otwarta. Tymczasem władze kraju zaczęły zdradzać kolejne plany. Wyspa może wkrótce posiadać, zamiast hoteli, głównie pola pełne warzyw.

Boracay, uważana przez długi czas za jedno z najpiękniejszych miejsc świata, przechodzi aktualnie wielkie oczyszczanie. To dlatego, że w ciągu kilku lat doprowadzono na niej do prawdziwej katastrofy ekologicznej. Dziś wyspa przypomina wielkie wysypisko śmieci. Za taki stan rzeczy obwiniani są turyści, których przybywało tu 2 mln rocznie. Ale nie tylko – za kiepską sytuację odpowiadają też w dużej mierze hotelarze i miejscowi.

Miarka się przebrała po licznych kontrolach. Wykazały one, że blisko 200 firm nielegalnie podłączyło do swoich obiektów rury, którymi ekskrementy wpływały wprost do morza. Prezydent kraju Rodrigo Duterte, po odwiedzeniu Boracay, podjął radykalne kroki i zamknął ją na okres 6 miesięcy. – Boracay to szambo – nie przebierał w słowach.

W tym czasie ma ona zostać posprzątana i stać się bardziej ekologiczną oraz nowoczesną. Priorytetem jest rozbudowa przeciążonego systemu kanalizacji i demontaż nielegalnie położonych sieci rur. Zostaną też stworzone alejki czy nowa linia tramwajowa. Aktualnie wyburzono kilkadziesiąt z ok. 900 obiektów przeznaczonych do rozbiórki. Co powstanie w ich miejsce? Może się okazać, że… nic.

Rodrigo Duterte nie ukrywa, że chce dać hotelarzom i mieszkańców wyspy nauczkę za to, że przez lata doprowadzili do katastrofy środowiska. Dlatego już teraz wiadomo, że “nowa” Boracay nie będzie miała wyłącznie turystycznego charakteru, choć nie wiadomo, w jak dużym stopniu.

 

 

Czytaj więcej na: turystyka.wp.pl

Dodaj komentarz