Zbliża się koniec przestawiania zegarków

Zwycięstwo przeciwników okresowej zmiany czasu w przeprowadzonych przez Brukselę konsultacjach wydaje się przesądzać los tej praktyki. Komisja Europejska już zapowiedziała, że przygotuje odpowiednią dyrektywę, nie wiadomo jeszcze przy którym czasie pozostaniemy – letnim czy zimowym.

Komisja Europejska opublikowała wstępne wyniki publicznych konsultacji w sprawie ustaleń dotyczących czasu letniego w Europie.

Od 4 lipca do 16 sierpnia 2018 r. wpłynęło przez internet 4,6 mln odpowiedzi od respondentów ze wszystkich 28 państw członkowskich. Okazało się, że aż 84 proc. Europejczyków opowiada się za zlikwidowaniem przeprowadzanej co pół roku zmiany czasu.

Choć konsultacje nie są wiążące, dla urzędników w Brukseli sprawa stała się jasna – obywatele UE nie chcą dwa razy w roku przestawiać zegarów.

Respondenci uznali, że za zniesieniem zmiany czasu przemawiają względy związane z negatywnym wpływem na zdrowie, wypadkami drogowymi lub brakiem oszczędności energii.

„Komisja przedstawi teraz Parlamentowi Europejskiemu i Radzie wniosek mający na celu zmianę obecnych ustaleń dotyczących zmiany czasu” – podała Bruksela.

Wiadomo już, że rezygnacja z okresowej zmiany czasu jest już właściwie przesądzona, choć nie można spodziewać się, że nastąpi to szybko. Wiadomo, że jednolite zasady muszą zostać wprowadzone w całej Unii Europejskiej.

Do rozwiania pozostaje jeszcze jedna kluczowa kwestia, przy którym czasie pozostaniemy – zimowym czy letnim?

Okazuje się, że nie wie tego jeszcze sama Bruksela. Zapytaliśmy polskie przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Polsce o to, czy są już wstępne założenia dotyczącej tej kwestii.

„Na tym etapie jest zbyt wcześnie aby spekulować na temat szczegółów przyszłej propozycji” – oświadcza polskie przedstawicielstwo Komisji Europejskiej.

Warto zaznaczyć, że formalnie termin „czas zimowy” jest błędny, ponieważ w rzeczywistości jest to standardowy czas strefowy, natomiast odstępstwem od niego jest czas letni, wyprzedzający go o godzinę.

Zmianę czasu na „zimowy” przeprowadzamy każdego roku w ostatnią niedzielę października nad ranem – w tym roku wskazówki przestawiamy z 3 na 2 godzinę 28 października.

Jeśli wściekamy się wtedy, że „dzień nam się skraca o godzinę” i szybciej robi się ciemno, musimy wiedzieć, że to bardziej powrót do normalności niż przejaw złośliwości pomysłodawców okresowej zmiany czasu.

Sprawa oczywiście nie jest taka prosta, ponieważ strefy czasowe w Europie są traktowane bardzo swobodnie. Ten sam czas występuje w tak oddalonych od siebie punktach w linii Wschód-Zachód jak Podkarpacie i Galicja w Hiszpanii.

Czy lepsze byłoby dla nas zostać przy zimowym czy przy letnim czasie, jeśli sprawa będzie otwarta? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Jednym z głównych powodów wprowadzenia okresowej zmiany czasu pracy była oszczędność energii elektrycznej, ale obecnie przyjmuje się, że ma to zupełnie marginalne znaczenie. W krajach, które wycofały się ze zmiany czasu, nie zanotowano wzrostu zużycia energii.

Nie ma także dowodów na to, że zmiana czasu przyczynia się do zwiększenia bezpieczeństwa na drogach.

„Uważa się, że wydłużenie czasu dostępności światła dziennego w lecie ma pozytywny wpływ na bezpieczeństwo ruchu drogowego” – pisze Komisja Europejska, ale zaraz dodaje: „Trudno jest jednak jednoznacznie określić wpływ ustaleń dotyczących czasu letniego na wskaźnik wypadków w porównaniu do innych czynników”.

Jeśli chodzi o wpływ na zdrowie, eksperci nie mają wątpliwości, że sama zmiana czasu jest dla nas niekorzystna, a przynajmniej mało komfortowa, ale nie ma jasności, czy lepiej byłoby nam na stałe w czasie zimowym czy letnim. To już bardziej kwestia indywidualna, zależna od trybu życia konkretnej osoby.

Źródło: finanse.wp.pl

Dodaj komentarz