Nastolatek przejechał 600km na wózku, aby pomóc choremu 12-latkowi

    – Na trasie było kilka kryzysowych momentów. Raz podjechałem za blisko samochodu by wymienić bidon, uderzyłem w niego i uszkodziłem jedno z kół w wózku. – opowiada Adrian. – Innym razem założyłem się z ekipą, że przejadę cały etap, czyli blisko 50 km tylko z jedną przerwą i skończyło się na tym, że nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami – wspomina.

– Cały mój pot i wysiłek jest dla niego – mówi Adrian, który od czterech lat jeździ na wózku inwalidzkim, po tym, gdy uległ wypadkowi na motorowerze.

On to 12-letni Jakub Byś z Brzostka w powiecie dębickim. Tak jak Adrian, jeździ na wózku inwalidzkim. Chłopiec choruje na przepuklinę oponowo-rdzeniową. Mieszka w jednym pokoju z rodzicami i siostrą. Nie ma łazienki. Rodzice Kuby 10 lat temu zaczęli budować dom, ale nie mają pieniędzy na jego wykończenie. Na konferencji prasowej Adrian podsumował swoją akcję The Best Trip 2015 „W drodze po pomoc”, przekazując na ręce rodziców Kuby czek na 26 tys. Zł, to o ponad 6 tys. zł więcej niż 20-latek planował na początku akcji.

Druga edycja The Best Trip była dłuższa. Adrian za cel postawił sobie przejechanie ok. 600 km z Rzeszowa do Suwałk. Wyruszył 3 lipca, na mecie był 14 lipca. W trakcie wyprawy Adriana można było wpłacać pieniądze na specjalnie uruchomione konto.

– Czuje się szczęśliwym i spełnionym człowiekiem – powiedział Adrian. 600-kilomtrową trasę miał podzieloną na 11 etapów, dziennie pokonywał średnio ok. 50 km. – Na piątym etapie miałem taki naprawdę kryzys, że na ulicy zrobiło mi się ciemno przed oczami. Musiałem zjechać na bok – mówi 20-latek.

W lipcu i sierpniu 2016 r. planuje pokonać trasę Rzeszów – Rzeszów, objeżdżając Polskę wzdłuż granic. To ok. 2,5 tys. km, a wyprawa na ok. 8 tygodni. – Zamierzam zdobyć fundusze na wózek sportowy, bo dzięki niemu będę w stanie przejechać w czasie niemal dwa razy krótszym – zapowiada Adrian Beściak.

Galeria:

{gallery}wiadomosci_2015/07.17/2{/gallery}

Źródło: facebook

Dodaj komentarz