Dom pełen miłości


3

Rodzinny dom dziecka jest formą opieki prostą i skomplikowaną zarazem. Oglądany z daleka, rodzinny dom dziecka to wielodzietna rodzina, wspomagana finansowo przez powiat. Widziany z bliska, przez pryzmat przepisów –podlega złożonym zasadom – obowiązkowe kursy, szkolenia, finansowanie, kontrole. Zadaniem RDD jest zapewnienie całkowitej opieki i tworzenie warunków do indywidualnego rozwoju, wyrównywania częstych opóźnień rozwojowych i intelektualnych, dzieciom, których rodzice trwale lub czasowo są niezdolni do pełnienia swoich obowiązków.

Prościej – celem istnienia rodzinnych domów dziecka jest wychowanie dzieci w dobrej rodzinie, w atmosferze zaufania, bezpieczeństwa i miłości – wychowywanie jak własnych.

Rodzinne domy dziecka prowadzone są najczęściej przez małżeństwa. Organizator rodzinnej pieczy zastępczej, podpisując umowę-zlecenie na funkcjonowanie RDD określa, która osoba będzie pełnić rolę prowadzącego RDD. Osoba ta nie może podejmować innej stałej pracy, zwłaszcza na umowę o pracę. Gdy w RDD mieszka 4 (lub więcej) dzieci, istnieje możliwość zatrudnienia współmałżonka lub innej, wskazanej przez prowadzącego osoby. Wymiary czasu pracy nie mają tu jednak praktycznego zastosowania, ponieważ zarówno prowadzący jak i jego współmałżonek są w pracy non stop. Wyjątkiem jest tu zatrudnienie zamiast współmałżonka osoby wskazanej przez prowadzącego. Może ona być zatrudniona w pełnym lub niepełnym wymiarze czasu pracy, określonym w podpisywanej z nią umowie-zleceniu.
2
Poznajcie historię jednego z Rodzinnych Domów Dziecka, który istnieje w Rzeszowie. Mamy ogromny szacunek dla ludzi, którzy go prowadzą, bo w dzisiejszych zwariowanych czasach nie jest łatwo funkcjonować samemu , a co dopiero darzyć opieką małych podopiecznych, którzy nie są z nami spokrewnieni. Jeśli ktoś z Czytelników poczuje wewnętrzną potrzebę, aby wspomóc tę Rodzinę (a  codzienne potrzeby są ogromne) to pod artykułem znajdziecie do nich kontakt.

Całkiem niedawno mieliśmy naszą małą domową rocznicę – 4 lata razem. 5-go sierpnia 2011 roku powitaliśmy z mężem szóstkę dzieci. Tego właśnie dnia narodził się nasz Rodzinny Dom Dziecka. Nasze plany przewróciły nasze dotychczasowe życie do góry nogami; zostawiając rodzinne strony pełni zapału i wiary, wyprowadziliśmy się 300 km dalej do jednej z podkarpackich wsi.
Nigdy nie zapomnę tego dnia. Rano przyjechała czwórka dzieci – najmłodszy miał wtedy rok i osiem miesięcy. Dziewczynki: niecałe trzy, prawie pięć oraz najstarsza z nich pięć i pół roku. Godzinę później z innego domu dziecka dotarli starsi chłopcy (10 i 13 lat).
Teraz gdy przeglądam zdjęcia z tamtego dnia, nie mogę uwierzyć, że nasze dzieciaczki były kiedyś takie małe… Pamiętam niektóre myśli, które mi wtedy przelatywały przez głowę. Np. taka: jak ja dam radę obciąć 80 paznokietków. Hehe, teraz wiem, że się da! Nie miałam pojęcia jak się zakłada pampersa, ale jeden dzień i byłam doszkolona. Pamiętam pierwsze wieczory: kąpiele, kolacja, modlitwa, rozmowa o tym co było fajne danego dnia, a co trzeba kolejnego dnia poprawić, czytanie bajek, tulenie i czułe całusy na dobrą noc. A potem chwila tylko dla siebie. I tak mija dzień za dniem.
Czas pędzi jak szalony. Dzieci rosną, zmieniają się a my razem z nimi. Życie z dziećmi daje mi siłę, uczy pokory i akceptacji. Ogromna wrażliwość tych dzieci, otworzyła we mnie pokłady wrażliwości i przyniosła zrozumienie cierpienia, które pojawia się z chwilą straty rodziców.
Po trzech latach przeprowadziliśmy się do Rzeszowa. Tutaj złapaliśmy oddech. Dzieci co prawda musiały zmienić szkoły, ale w naszym odczuciu wyszło to im na dobre. W międzyczasie urodziła się dwójka naszych biologicznych dzieci. Mieszkamy teraz w wynajętym domu i chociaż powiat finansuje dużą część wynajmu oraz opłat za prąd i gaz, to przy naszych niskich zarobkach ciężko nam związać koniec z końcem. Staramy się jednak patrzeć optymistycznie w przyszłość. Tyle już od życia otrzymaliśmy, że trudno oczekiwać więcej, choć gdyby znalazł się sponsor, który pomógłby nam w opłatach za dom, to na pewno nie odmówilibyśmy. Chętnie przyjęlibyśmy także wolontariuszy do pomocy przy dzieciach, bo pracy jest co niemiara, a na odpoczynek nie ma czasu. No tak odpoczynek będzie na emeryturze… Będę siedziała w bujanym fotelu, będę robiła czapki na szydełku dla niezliczonej ilości wnucząt i z rozrzewnieniem będę przeglądała albumy ze zdjęciami z dawnych lat.

1
Więcej o nas: https://www.facebook.com/rdd.mm.szurdyga
http://www.rdd.mm.szurdyga.domdziecka.org/

  • gryg

    Szacunek i powodzenia! 🙂

  • Ola

    Cudowni ludzie z ogromnym poświęceniem kaźdego dnia dają 200% siebie dla dzieciaków.