Kierując się instynktem

Pewnego dnia, gdy miałam piętnaście lat, wskoczyłam na tylne siedzenie samochodu mojego kolegi, gotowa, aby wyruszyć na odlotową przejażdżkę z piątką moich przyjaciół. Nagle, zobaczyłam moją matkę, która biegła w naszą stronę przez frontowy trawnik i wymachując drewnianą łyżką pokrytą polewą czekoladową, krzyczała – Gabrielle, wysiadaj natychmiast z auta. Nigdzie nie pojedziesz! Waliła w okno samochodu, wyglądając jak kompletnie obłąkana. Zawstydzona i porządnie wkurzona, wysiadłam. Moi kumple odjechali z piskiem opon. Byłam śmiertelnie obrażona. Kilka przecznic dalej jakiś samochód nie zatrzymał się na czerwonym świetle i uderzył w bok ich auta, miażdżąc tylne siedzenie, gdzie chwilę wcześniej siedziałam, gotowa na trochę szaleństwa. Nie powiedziałam mamie co się stało ze strachu, że za każdym razem, kiedy nie spodobają jej się moje plany, użyje tego jako argumentu. Ale cała ta sprawa nie dawała mi spokoju i przeleżałam wiele nocy w łóżku, gapiąc się w sufit i zastanawiając nad tajemnicą tego, co się wydarzyło.

6875119_m-665x309
Intuicyjny instynkt matki okazał się częścią mojej rzeczywistości i był wbudowany w mój kod genetyczny, czy mi się to podobało czy nie. Przerażało mnie, że nagle coś wiedziałam, a moje przebłyski jasnowidzenia nieraz doprowadzały do szału innych ludzi. One zupełnie różniły się od pozostałych odczuć i doznań. Były wręcz obezwładniające, instynktowne, cielesne i zwierzęce. To było tak, jakby zawładnęła tobą ogromna, prymitywna siła – wewnętrzna fala uczuć.
Kilka lat później na studiach, dziewczyna, z którą mieszkałam w pokoju powiedziała, że wybiera się z koleżanką na podwójną randkę w ciemno. Nie było żadnego logicznego powodu, żeby się sprzeciwić, ale każda komórka mojego ciała krzyczała – Nie idź! Niestety nie pomogła żadna perswazja. Wyśmiała mnie i nazwała nadopiekuńczą mamuśką. Cała czwórka zginęła tamtej nocy w potwornym wypadku.
To mnie totalnie zszokowało i wytrąciło z równowagi. Jak to możliwe, żeby wiedzieć co przydarzy się drugiemu człowiekowi? To nie był żaden instynkt macierzyński. Co oznaczało to dla przyszłości, jeśli można ją było odczuć jeszcze zanim się wydarzy? Czy w jakimś sensie byłam odpowiedzialna za jej śmierć? Czy mogłam temu zapobiec? Byłam wewnętrznie rozdarta takimi pytaniami.

intuicja
W którymś momencie stało się jasne, że to, co się dzieje jest dużo większe niż cokolwiek, co mogłabym zrozumieć i miałam do wyboru dwa wyjścia: albo od tego oszaleję, albo poddam się moim przeczuciom i instynktowi – nie będę ich analizować, lecz uszanuję ich tajemniczy przepływ. Instynkt jest intuicją ciała. Jest czymś bardzo pierwotnym – możesz oblać się potem albo dostać dreszczy, serce zacznie ci walić, albo poczujesz się jak sparaliżowany, kiedy wiesz, że ty, czy ktoś bliski, a nawet zupełnie obcy człowiek znajduje się w niebezpieczeństwie. Wyczuwając zagrożenie, moje całe ciało nieruchomieje i porusza się jedynie głowa. Czuję się jak latarnia morska, wysyłająca promień światła poprzez mroczne wody w ciszy pełnej grozy. Nagle, mój promień zatrzymuje się i skupia, i w tym samym momencie otrzymuję informację mówiącą mi dokładnie z czym mam do czynienia.
Na mniej dramatycznym poziomie, podążanie za własnym instynktem może prowadzić cię do podejmowania pozornie nieprzemyślanych, spontanicznych decyzji, jak wyjście z autobusu na wcześniejszym przystanku czy nie zapisanie dziecka do szkoły, do której bardzo chciałeś je posłać. Będąc na lunchu ze znajomymi w restauracji, zaraz po tym jak zamówiliśmy jedzenie, miałam absolutne przeczucie, żeby natychmiast zmienić stolik. Pięć minut po tym jak się przesiedliśmy, na nasz poprzedni stół spadł ogromny żyrandol. Jak mówił Woody Allen – …następnym razem kiedy Bóg zrobi mi sprawdzian, mam nadzieję, że będzie pisemny.

????????????????????????????????????????????????????????????????????????
Zasadniczo instynkt omija umysł, chwyta ciało i daje ci głośno i wyraźnie znać co robić, albo czego nie robić. Problem w tym, że jeśli żyjemy tylko w naszych głowach, możemy nie usłyszeć lub nie poczuć naszych wewnętrznych odruchów. Albo, nawet jeśli je poczujemy, możemy mieć opór, żeby za nimi podążyć, ponieważ jesteśmy zamknięci w kokonie tożsamości, persony – obrazów siebie jako kogoś, kto działa i postępuje w określony sposób. Powiedzmy, że kupiłeś bilet tanich linii lotniczych, żeby polecieć na ślub przyjaciela, ale bez wyraźnego powodu twoje ciało nie chce lecieć tym samolotem. Nie chodzi o to, że się boisz – to bardziej przypomina stary, dobry upór. Wywiązuje się bitwa. Twoja głowa mówi, że nie możesz opuścić tego ślubu. Bo co inni pomyślą? Poza tym stracisz pieniądze. W tym samym czasie brzuch krzyczy – Nie jedź! Co więc zrobisz?
Osobiście, zostałabym w domu i nie przejmowałabym się opiniami innych. Nie chodzi o to, że ten samolot na pewno spadnie, ale z jakiegoś powodu nie masz pojawić się na tym weselu. Jeśli ufasz swoim instynktom bardziej niż czemukolwiek innemu, nie będziesz żałować. Obsesja na punkcie swojego obrazu w oczach innych jest symptomem zadufania i odcina cię od intuicji. W takim stanie myślisz, że znasz wszystkie odpowiedzi – co więcej, prawdopodobnie uważasz, że to ty nimi jesteś. Wierzysz swojemu własnemu PR-owi , podczas gdy w rzeczywistości to tylko laurka. A tym, kto wciska ciemnotę jest twoje ego. Ono nienawidzi niejednoznaczności i chce, abyś był przywiązany do szczególnej koncepcji czy pomysłu na to kim jesteś.

szklana-kula-980x585
Ale tożsamość jest zaledwie jak przycisk do papieru – jeden z tych prezentów, który ludzie dają, kiedy nie mogą wymyślić co podarować. Coś, co nas przyciska i nie pozwala poruszać się jak światło, jak powietrze, jak rytm. Wyzwaniem jest porzucić bagaż tożsamości, z całą jego przeszłością i prawdopodobieństwem przyszłości. Zostawić sztywne pomysły, zachowania i przywiązania. Tak, to przerażające, ale nagrodą jest bycie tym tajemniczym, totalnie fascynującym sobą, o którym w głębi duszy wiesz, że nim jesteś. Nieskrępowane, twoje prawdziwe ja wypływa na powierzchnię i prowadzi cię ku autentycznym celom i autentycznemu przeznaczeniu tu na ziemi.
Żyć zgodnie ze swoimi instynktami, to żyć w tajemnicy. To wymaga całkowitego poddania się temu, co nieznane. To jak spacer w strumieniu. Wchodzisz w nurt, nie mając czego się przytrzymać, a on obmywa cię jak wody chrztu – zmywa z ciebie wszystkie sztuczne wyobrażenia jakie miałeś o sobie i uwalnia cię, abyś był boskim sobą, którym przeznaczone ci jest być.

Fragment pochodzi z książki Gabrielle Roth – Połączeni: ścieżkami intuicyjnej mądrości

Książka dostępna w księgarni Wydawnictwa Biały Wiatr – www.bialywiatr.com

Polaczeni_Gabrielle_Roth_full_cover2015


Dodaj komentarz