Felinoterapia, czyli kot na zdrowie

fot. Thinkstock

Są miłe w dotyku, ciepłe i przyjemnie mruczą. Nic dziwnego, że dołączyły do grupy zwierząt, które leczą. Wykorzystuje się je w wielu terapiach. Warto docenić wielką moc zwykłego dachowca. Felinoterapia to nic innego jak terapia z wykorzystaniem kota. Niezwykłe właściwości futrzaków pomogły już wielu ludziom. Bywa, że same znajdują chore miejsca na naszym ciele, kładąc się to na klatce piersiowej, to na nerkach (jeśli np. leżymy na brzuchu) lub kolanach.

Ludzie, którzy zaczynają spać z kotami, zauważają u siebie mniejsze dolegliwości lub całkowitą poprawę zdrowia. Udowodniono zresztą, że głaskanie zwierzęcia wyrównuje ciśnienie krwi. Badania naukowe wykazały również, że osoby żyjące w towarzystwie zwierząt mają niższy poziom złego cholesterolu. Poza tym dotykanie miękkiej kociej sierści łagodzi bóle reumatyczne rąk, ponieważ pacjent podczas głaskania mimowolnie gimnastykuje mięśnie i stawy.

Zwierzęta akceptują ludzi takimi, jacy oni są. Nie widzą cech zewnętrznych i dysfunkcji, dlatego nie piętnują. Już wiele lat temu doceniono to w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Dziś felinoterapia jest tam niezwykle popularna. Terapeuci odwiedzają z kotami ośrodki opieki, domy seniora, a nawet więzienia. Głaskanie kota uspokaja człowieka, a przebywanie z nim daje dużo radości. Możliwość dotykania futra zwierzęcia sprawia, że ludzie bardzo się wyciszają. To świetna terapia dla osób nadpobudliwych. Udowodniono, że kot może stać się też niezastąpionym terapeutą dla molestowanych dzieci. Mruczki pomagają im od nowa nabierać zaufania i przełamywać lęki. Z felinoterapii szczególnie korzystają najmłodsi z ADHD i chorobą Downa, ponadto osoby upośledzone intelektualnie, nadpobudliwe ruchowo, borykające się z chorobą Alzheimera, Parkinsona i po wylewach krwi do mózgu.

Pod wpływem kotów starsi ludzie pogodnieją, a skazańcy łagodnieją. W USA zwierzęta cieszą się tak dużą popularnością, że więźniowie po felinoterapii wykupują je i zabierają do domów, gdy już odsiedzą karę. W Szwecji coraz częściej wykorzystuje się felinoterapię w leczeniu dzieci autystycznych. Mali pacjenci dzięki futrzakom otwierają się świat.

Niektórzy są zdania, że najbardziej odpowiednie w tego rodzaju terapii są koty perskie i egzotyczne, takie, które pozwalają się do woli głaskać i nigdy nie mają dość ludzi. Felinoterapeuci, czyli specjaliści leczący za pomocą kotów przekonują, że uzdrawiającą moc mają czworonogi wszystkich ras. Zwierzaka, który jest naszym towarzyszem w domu, nie trzeba też specjalnie trenować czy tresować. Jednak, gdy koty mają mieć styczność z większą grupą osób i uczestniczyć w zajęciach terapeutycznych muszą spełniać szereg warunków i przejść odpowiednie szkolenia. Przede wszystkim są to testy predyspozycji.

W Ameryce, gdzie po raz pierwszy zaczęto wykorzystywać koty do leczenia ludzi, zwierzętom zrywano pazury i przycinano zęby, aby nie skrzywdziły np. dziecka. Okazało się, że jest to zbędne. Dziś w zajęciach terapeutycznych dyskwalifikować może kota jedynie nadpobudliwość i agresja.

W dziedzinę terapii z roku na rok wkracza coraz więcej kotów. W Polsce z powodzeniem funkcjonują stowarzyszenia, które zajmują się felinoterapią, choć ciągle nie jest ona tak popularna jak dogoterapia czy hipoterapia. Warto jednak podkreślić, że w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie pracuje na etacie jeden Mruczek, który pomaga chorym na schizofrenię. Regularnie jest doprowadzany na terapię. Kto wie, może więcej polskich placówek medycznych pomyśli o takim terapeucie?

 

Źródło: http://ulubiency.wp.pl/kat,1010779,title,Felinoterapia-czyli-kot-na-zdrowie,wid,16234906,wiadomosc.html

Dodaj komentarz