Pies uratował dwóch małych chłopców przed atakiem niedźwiedzia

 

212-letni Nikita Nikonov i 8-letni Staś Nagornov byli w drodze do domu, gdy na środku ulicy spostrzegli zwierzę. Zaczęli uciekać. Chwilę później starszy z chłopców zauważył, że nie ma za nim kolegi.

– Niedźwiedź dogonił Stasia. Rzucił go na ziemię, po czym zaczął go deptać i gryźć. Chwycił go za głowę, potem za ramię i plecy. Gdy to zobaczyłem, rzuciłem się na zwierzaka. Nie myślałem wtedy o sobie, ale chciałem uratować przyjaciela – opowiada Nikita.

Chłopiec rzucał kamieniem w kierunku niedźwiedzia, by odwrócić jego uwagę. Udało się, choć zwierzę rzuciło się teraz na niego. Niedźwiedź zaczął go gryźć i drapać. Wszystko mogłoby się skończyć tragicznie, gdyby nie interwencja małego, zadziornego psa. Tosya odważnie zaatakował kilkukrotnie większe od siebie zwierzę. Szczekał i tak zagryzł niedźwiedzia, że ten uciekł do lasu.

Chłopcy w tej chwili przebywają w szpitalu. U młodszego skończyło się na siniakach i zadrapaniach, jednak starszy ma kilka głębokich ran.

Niedźwiedź, który ich zaatakował, został odnaleziony. Przedstawiciel WWF poinformował, że zwierzę było głodne i udało się do wioski w poszukiwaniu pożywienia. Atak ludzi nie był jego celem. Te zwierzęta zazwyczaj kradną jedzenie i wracają do lasu. Są jednak niebezpieczne.

W wielu mediach pojawiły się informacje o tym, że pies, który uratował chłopców to jamnik. Tak naprawdę był to jednak mały kundel, który w sieci już został okrzyknięty bohaterem.

Źródło: rt.com

Dodaj komentarz