Poparzona podczas maratonu modelka zaręczyła się

2

Turia Pitt miała 24 lata, była śliczną blondynka i początkującym inżynierem górnictwa, kiedy 5 września 2011 roku wystartowała w 100-kilometrowym maratonie w Kimberley w Australii. Kiedy na trasie maratonu wybuchł pożar lasu, Turia i kilku innych biegaczy zostało uwięzionych w wąwozie. Po dramatycznej akcji przy użyciu śmigłowca została uratowana i z ciężkimi obrażeniami trafiła do szpitala. Okazało się ma poparzoną twarz, szyję, ramiona, ręce i nogi, w sumie prawie 70 proc. ciała.

Dziewczyna straciła palce w prawej ręce i nos. Według lekarzy to cud, że  udało jej się przeżyć.

Turia prawie pół roku spędziła w szpitalu, ma za sobą kilkanaście operacji plastycznych. Jej chłopak Michael Hoskin postanowił rzucić pracę, aby pomagać jej w powrocie do zdrowia. Michael nie opuścił dziewczyny, dzielnie wspiera ukochaną w każdej chwili i uważa, że to nie jest żadne poświęcenie z jego strony. Latem para zaręczyła się. Jej ukochany  wyznał, że pierścionek z diamentem kupił, kiedy była na oddziale intensywnej terapii.

Ostatnio w wywiadzie dla CNN narzeczony Turii Pitt powiedział:

   „Pokochałem jej duszę, jej charakter, ona jest dla mnie jedyną kobietą, będzie nadal spełniać swoje marzenia”

Trzeba przyznać że jest to dokonały przykład na to, jak powinien zachowywać się prawdziwy mężczyzna.

Wypadek zmusił kobietę do tego, by całkowicie zmieniła swoje życie. Pracuje jako trener motywacyjny, pomaga potrzebującym i napisała książkę „Wszystko dla życia. Inspirująca opowieść Turii Pitt”.

Po latach walki o powrót do sprawności mówi:

   „Piękno to pewność siebie.”

1

Źródło: mirror.co.uk

Dodaj komentarz