Rozgwiazdy i karpie …jak uratować czyjeś życie


pict001

O zachodzie słońca pewien człowiek wybrał się na swój zwyczajowy spacer opustoszałym brzegiem morza. Idąc tak w zamyśleniu, nagle spostrzegł w oddali sylwetkę małego chłopca, który nieustannie schylał się, podnosił coś i ciskał do wody.
Gdy mężczyzna zbliżył się bardziej, zobaczył, że chłopiec zbiera tak rozgwiazdy, które fale oceanu wyrzuciły na plażę. Wielce zaintrygowany podszedł bliżej i powiedział:
– Dobry wieczór, przyjacielu. Właśnie tędy przechodziłem i zastanawiam się, co robisz.
– Wrzucam rozgwiazdy z powrotem do wody. Widzi pan, mamy odpływ i wszystkie je wyniosło na brzeg. Jeśli nie wrócę ich morzu, umrą z braku tlenu – odpowiedział chłopiec.
– Rozumiem… – odparł mężczyzna. – Ale takich rozgwiazd muszą być pewnie tysiące i w żaden sposób nie uda ci się uratować wszystkich… Jest ich po prostu zbyt wiele. Poza tym zdajesz sobie chyba sprawę – tłumaczył – że na tylko tym wybrzeżu podobnych plaż są setki i na każdej z nich morze wyrzuciło pełno rozgwiazd. Czy nie sądzisz, że to co robisz nie ma znaczenia?
Chłopiec uśmiechnął się, pochylił, podniósł kolejną rozgwiazdę i wrzucając ją do wody, powiedział:
– Dla tej jednej to ma znaczenie…!

199409_abig
Czy chcecie w podobny sposób uratować czyjeś życie? Jest ku temu okazja.
My robimy tak co roku i daje nam to ogromną radość.
Po prostu idziemy w pierwsze lepsze miejsce i kupujemy kilka żywych karpi …a potem jedziemy nad rzekę i zwracamy je wodzie.
Głupie …być może. Że nie ma znaczenia …być może. Że taka tradycja …nie negujemy jej.
Po prostu ratujemy czyjeś życie.
I dla tego jednego, dwóch, trzech karpi to ma znaczenie.
Przyłączycie się do nas?
PS. Nie musicie mówić o tym nikomu…to w Waszym sercu zrobi się dużo cieplej …ale jeśli chcecie przyślijcie nam swoje fotki z tej akcji, a my zrobimy z tego galerię!!