fbpx

15 lat temu rozdzielono bliźniaczki z Janikowa, za operację zapłacił król Arabii Saudyjskiej

O tych dziewczynkach pisały media w całym kraju. Sensację wzbudziła informacja, że operację rozdzielenia bliźniaczek syjamskich z Janikowa sfinansuje następca tronu Arabii Saudyjskiej. W tym roku mija 15 lat od operacji Darii i Olgi Kołacz.

Bliźniaczki mają obecnie 16 lat, w przyszłym roku pójdą do liceum. Siostry syjamskie 15 lat temu przeszły w Arabii Saudyjskiej skomplikowaną operację rozdzielenia.

– Dzisiaj niewiele osób o nich pamięta. – Jestem całkiem sama – mówi mama dziewczynek.

Daria i Olga urodziły się 8 października 2003 r. w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Były zrośnięte dolnym odcinkiem kręgosłupa i końcowym fragmentem przewodu pokarmowego. Olga ma jedną nerkę, Daria – dwie. Aby dać im szansę na normalne życie, konieczna była skomplikowana operacja rozdzielenia. W tamtych czasach takie zabiegi wykonywane były tylko w kilku miejscach na świecie.

Koszt zabiegu w Filadelfii wynosił 1,5 mln dolarów, w Londynie – 50 tys. funtów. Kwoty te były nieosiągalne dla rodziny mieszkającej w Środowiskowym Domu Samopomocy Społecznej w Janikowie.

Matka dziewczynek nie wierzyła, że ktoś w Polsce jest im w stanie pomóc. Wtedy do akcji wkroczył jej krewny z Bydgoszczy, Robert Kasznia. Mężczyzna opisał po angielsku przypadek sióstr syjamskich. Tekst zamieścił w Internecie, wraz z apelem o pomoc w zbiórce funduszy na operację.

Gdy sprawa nabrała rozgłosu, pojawiła się deklaracja Lekarzy z Uniwersyteckiego Szpitala w Krakowie-Prokocimiu, o podjęciu się operacji, jednak termin był bardzo odległy, co działało na niekorzyść bliźniaczek.

Pewnego dnia Robert otrzymał wiadomość, która zmieniła wszystko. Pochodziła ona od Mohameda Elgammala, z królewskiego szpitala w Rijadzie.

Saudyjczyk napisał, że przeczytał o bliźniaczkach w sieci i już opowiedział o nich swojemu koledze – doktorowi Abdullahowi Al Rabeeahowi, szefowi chirurgów dziecięcych. Ten z kolei przekazał wieści o dziewczynkach ówczesnemu księciu, następcy tronu Arabii Saudyjskiej, Abdullahowi bin Abd al-Aziz Al Saudowi. Książę miał powiedzieć bez wahania: Płacę za wszystko!

Dziewczynki wraz z mamą oraz lekarką z Bydgoszczy Jolantą Jeżewską, poleciały do Rijadu trzy tygodnie przed zabiegiem, było to w grudniu 2004 r.  Operacja odbyła się 3 stycznia o godzinie 5.30 czasu polskiego. Było to skomplikowany, trwający 18 godzin zabieg, podzielony na 10 etapów, w którym wzięło udział 50-ciu lekarzy i pielęgniarek. Wydarzeniem tym żyła nie tylko Polska, ale i cały Rijad. Zdjęcia Darii i Olgi pojawiły się w gazetach i na bilbordach, rozwieszonych w stolicy Arabii Saudyjskiej.

Operacja zakończyła się sukcesem, 5 stycznia obie dziewczynki się obudziły, otworzyły oczy o zaczęły poruszać nóżkami. Rehabilitacja trwał kolejne dwa miesiące. Książę Abdullah odwiedzał dziewczynki kilkukrotnie.

22 marca rodzina wróciła do Polski.

– Gest króla to najpiękniejsza rzecz, jaka mi się w życiu przytrafiła – mówi dziś .

Zdjęcia Darii i Olgi są w gazetach i na wielkich plakatach rozwieszonych w stolicy Arabii Saudyjskiej. 5 stycznia rozdzielone dziewczynki się budzą. Otwierają oczy, poruszają nóżkami. Przez kolejne dwa miesiące są rehabilitowane. Odwiedza je książę Abdullah. Olga podaje mu rączkę, Daria cały czas się uśmiecha. Ich mama wręcza księciu różę w kolorze bursztynu i dziękuje za pomoc. 22 marca Dąbrowska wraz z dziećmi ląduje na Lotnisku Chopina.

– Gest króla to najpiękniejsza rzecz, jaka mi się w życiu przytrafiła – mówi dziś Wiesława Dąbrowska, w wywiadzie dla Gazety Wyborczej.

Książę Arabii Saudyjskiej sfinansował nie tylko operację rozdzielenia bliźniaczek. Przekazał także 600 tys. dolarów na wyremontowanie starej szkoły w Janikowie, w której zaczęło działać Międzynarodowe Centrum Promocji Dialogu, Współpracy Kulturalnej i Edukacji. Wiceburmistrz przyznaje, że włodarze miasta spodziewali się symbolicznego prezentu, który byłby trwałym śladem współpracy polsko-saudyjskiej, ale na tak hojny gest nie liczyli. W Centrum odbywają się lekcje języków niemieckiego i angielskiego, spotkania promujące różne kultury – warsztaty bębniarskie, czy wystawy fotograficzne.

Poniżej zdjęcia przed i po remoncie.

Źródło: weekend.gazeta.pl

Dodaj komentarz