Plecak HoverGlide niesie się sam. Zamiast naszych mięśni pracują wbudowane siłowniki

Producenci plecaków robią wiele, by niesiony na plecach ciężar był dla nas jak najmniej uciążliwy. Coraz doskonalsze uprzęże, stosowanie różnych stelaży, pasy piersiowe i biodrowe – wszystko to ma na celu odciążenie naszych barków. W konsekwencji niesiony ładunek wydaje się lżejszy.

Problemem, na który zwrócili uwagę projektanci plecaka HoverGlide, jest środek ciężkości. Podczas marszu czy nawet biegu nasze nogi muszą podnosić nie tylko nasze ciało, ale także niesiony na plecach ciężar. A gdyby tak w czasie marszu nie podnosić plecaka?

Próbę realizacji tego rewolucyjnego pomysłu podjęli twórcy plecaka HoverGlide, którzy postanowili zmodyfikować uprząż tak, aby plecak nie przemieszczał się w pionie wraz z każdym krokiem użytkownika. Jak sami twierdzą, to największa innowacja w branży plecaków od kilkudziesięciu lat i – sądząc po zapowiedziach – wydaje się, że nie ma w tym wiele przesady.

Sednem wynalazku jest zastąpienie części uprzęży siłownikami, stabilizującymi ramę, do której przymocowany jest plecak. Nasz ładunek pozostaje wówczas mniej więcej w stałym położeniu. Korzyść dla użytkownika jest oczywista – radykalnie mniejszy wysiłek w czasie marszu (nie podnosimy niepotrzebnie ciężaru plecaka), a do tego możliwość np. całkiem szybkiego biegu, w czasie którego zmiana środka ciężkości nie wytrąci nas z równowagi. Co więcej, plecak nie tylko oszczędzi nam wysiłku, ale dzięki swojej stabilności zapewni większe bezpieczeństwo, ratując przed niektórymi upadkami.

 

Czytaj więcej na: gadzetomania.pl


Dodaj komentarz