Słoń Sandro opuścił zoo po 44 latach. Drugiej nocy wybrał spanie pod gwiazdami
Po czterdziestu czterech latach spędzonych w zoo azjatycki słoń Sandro trafił w końcu do przestrzeni, w której może żyć w warunkach bliższych naturalnym. 16 września 2026 roku liczące sobie około pięćdziesięciu czterech lat zwierzę opuściło Miejski Park Zoologiczny „Quinzinho de Barros” w Sorocabie, w stanie São Paulo, by po dwóch i pół dniach podróży – na odległość ponad 1600 kilometrów – dotrzeć 18 września do Santuário de Elefantes Brasil w Chapada dos Guimarães, w stanie Mato Grosso.
Sama operacja transportowa była dużym przedsięwzięciem logistycznym. Jeszcze przed świtem do podniesienia specjalnie przygotowanej skrzyni transportowej użyto dźwigu, a do przewozu – naczepy. Drzwi skrzyni zamknięto dopiero wtedy, gdy Sandro dobrowolnie do niej wszedł – zespół zajmujący się przeprowadzką nie stosuje sedacji podczas transportu słoni. Na miejscu, od samego rana, obecny był burmistrz Sorocaby Rodrigo Manga wraz z urzędnikami miejskimi, a przejazdowi asystowały miejska straż obywatelska, policja wojskowa i służby drogowe – konwój musiał przejechać także obok protestujących przeciwników przeniesienia. Jak podkreślił Scott Blais, dyrektor generalny organizacji Global Sanctuary for Elephants, dźwig użyty do przewozu Sandra był największym, jakiego zespół do tej pory potrzebował; przypomniał też, że w przeszłości zespół spędził sześć dni w drodze z innymi, starszymi słonicami, Pochą i Rambą, i nie podzielał obaw dotyczących dwudniowej podróży Sandra.
Historia Sandra sięga 1971 roku, gdy jako słoniątko został schwytany w Azji. Trafił najpierw do zoo Cauberg w Holandii, a następnie do Brazylii, wraz z cyrkiem Orlando Orfei. Do zoo w Sorocabie przybył 18 sierpnia 1982 roku, mając około dziesięciu lat. W 1995 roku dołączyła do niego słonica Haisa, lecz zmarła ona 18 listopada 2020 roku, pozostawiając Sandra samego. Według sanktuarium, zwierzę spędzało wówczas po szesnaście godzin na dobę w części obory ledwie wyższej od niego samego. Już w 2020 roku prokurator zarekomendował przeniesienie słonia, lecz zoo zaskarżało tę decyzję w sądzie – aż 28 sierpnia 2026 roku trzyosobowy skład sędziowski jednogłośnie uznał sanktuarium za najlepsze miejsce dla Sandra, choć miasto kontynuowało apelację, a jego Sekretariat Prawny wnioskował o zawieszenie wykonania wyroku.
Gdy skrzynia wreszcie otworzyła się na miejscu, Sandro wyszedł z niej – jak zliczył Blais – w mniej niż trzydzieści sekund, a kiedy otwarto bramę do jego nowej zagrody, wszedł do niej w ciągu około pięciu sekund. Drugiej nocy, gdy drzwi obory pozostawiono otwarte, Sandro sam zdecydował się spać na dworze – personel znalazł go rano w krzakach, zanim zdołał wyjść po swój poranny arbuz. Sandro jest pierwszym samcem w historii sanktuarium; jego siedlisko obejmuje około pięciu hektarów podzielonych na trzy zagrody, z korytami, kąpieliskiem z mułem i stawem. Do 9 października zdążył już przewrócić swoje pierwsze niewielkie drzewo, a podczas wieczornego posiłku wydał z siebie ciche, głębokie dudnienie.
Opiekunowie traktują Sandra jako słonia geriatrycznego, którego problemy zdrowotne nigdy wcześniej nie zostały w pełni zbadane – szczególnym powodem do niepokoju jest jego prawa zadnia stopa, a Blais zauważył też trzeszczenie w stawach biodrowych i kolanowych oraz osłabione mięśnie nóg. Ponieważ stan jego zębów nie jest znany, siano podaje mu się drobno posiekane, a warzywa – gotowane lub pokrojone. W zoo Sandro jadał dziennie około 250 kilogramów pokarmu w pięciu posiłkach; sanktuarium uważa, że zwierzę powinno jeszcze przybrać kilkaset kilogramów. Dzięki pozytywnemu wzmacnianiu w szkoleniu, już do 1 października opiekunowie mogli go dotykać, a sam Sandro spokojnie stawał w specjalnym korytarzu zabiegowym.
Obecność Sandra wyczuły już słonice Bambi, Maia i Guillermina, choć nie może on dzielić z nimi zagrody – większość z nich jest już w podeszłym wieku i krucha, więc kontakt mógłby je skrzywdzić. Jak zaznacza Blais, Sandro jest jedynym samcem słonia azjatyckiego w sanktuarium, a prawdopodobnie i jedynym w całej Ameryce Południowej.
Władze Sorocaby przedstawiają sprawę inaczej. W oświadczeniu z 17 września miasto podkreślało, że Sandro, jako starsze zwierzę, otrzymywał w zoo szczególną opiekę i był objęty protokołami dobrostanu zwierząt, a samo zoo opisywano jako jedno z najbardziej kompletnych w Ameryce Łacińskiej, pełniące funkcje rekreacyjne, ochronne, naukowe, opiekuńcze i edukacyjne. Miasto do końca próbowało wstrzymać przeniesienie na drodze sądowej.
Santuário de Elefantes Brasil, pierwsze w swoim rodzaju miejsce w Ameryce Łacińskiej, powstało w 2016 roku z inicjatywy Amerykanina Scotta Blaisa – współzałożyciela podobnego sanktuarium w Tennessee z 1995 roku – jego żony oraz Junii Machado, szefowej lokalnej organizacji Brazil Elephant Sanctuary. Na obszarze liczącym około 1130 hektarów w stanie Mato Grosso zamieszkały wtedy pierwsze dwie słonice, Maia i Guida – obie ponad czterdziestoletnie, wcześniej wykorzystywane w cyrkach lub trzymane w niewoli. Według szacunków samego sanktuarium, w całej Ameryce Południowej żyje jeszcze ponad pięćdziesiąt podobnych zwierząt, które być może także zasłużyły na podobny, spokojny koniec życia.
Źródła: Ecoticias, Prefeitura de Sorocaba, Fox News
Wskazówki SEO
- Tytuł meta: Słoń Sandro trafił do sanktuarium po 44 latach w zoo
- Opis meta: Po 44 latach w zoo w Sorocabie, słoń Sandro trafił do sanktuarium w Chapada dos Guimarães, gdzie drugiej nocy sam wybrał spanie pod gwiazdami.
- Link: slon-sandro-sanktuarium-chapada-dos-guimaraes-po-44-latach-w-zoo
- Fraza kluczowa: słoń Sandro sanktuarium Brazylia
- Alt do zdjęcia: Słoń azjatycki Sandro w nowym siedlisku sanktuarium w Chapada dos Guimarães w Brazylii


