Studenci z walczą z uzależnieniem od telefonów. Zorganizowali imprezę bez ekranów

Na kampusie Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley grupa studentów postanowiła zrobić coś, co jeszcze kilka lat temu brzmiałoby zupełnie zwyczajnie, a dziś wydaje się niemal rewolucyjne. Zorganizowali spotkanie bez telefonów. Była muzyka na żywo, gry, siatkówka, koce piknikowe i rozmowy twarzą w twarz. Zabrakło tylko jednego: ciągłego patrzenia w ekran.

Wydarzenie odbyło się na Memorial Glade, jednym z centralnych miejsc kampusu. Studenci rozstawili siatki do gry, przygotowali cornhole, przekąski i niewielką scenę ze sklejki. Przy wejściu uczestnicy mogli zapieczętować telefony w plastikowych woreczkach, a ręcznie pisane hasła zachęcały do odzyskania uwagi i świadomego życia.

„Odzyskaj swój umysł”

Za wydarzeniem stoi Project Reboot, organizacja, która narodziła się właśnie na kampusie Berkeley. Jej celem jest pomaganie młodym ludziom w resetowaniu cyfrowych nawyków, odzyskiwaniu czasu i ponownym skupieniu się na tym, co naprawdę ważne. Projekt wyrósł z semestralnych zajęć, podczas których studenci uczyli się ograniczać czas spędzany przed ekranem.

Na kampusie pojawiły się tabliczki z hasłami: „Ulubiona aplikacja? Usuń ją” oraz „Odzyskaj swój umysł”. Studenci przygotowali też symboliczne nagrobki z logo popularnych aplikacji społecznościowych. Wszystko po to, by zwrócić uwagę na problem, który wielu młodych ludzi odczuwa bardzo osobiście.

„Mam poczucie, że uzależnienie od ekranów stało się czymś w rodzaju naszego dziedzictwa od urodzenia” — powiedział Dawson Kelly, student trzeciego roku i jeden z gospodarzy wydarzenia. „Potrzebujemy więcej narzędzi dla naszego pokolenia, żeby odzyskać czas, odzyskać sprawczość i zobaczyć wszystko, co zostało nam zabrane. Nie możemy pozwolić, by stało się z nas pokolenie lęku, na jakie nas wykreowano”.

Młodzi ludzie coraz częściej mówią: dość

Sahar Yousef, neurobiolożka i wykładowczyni z Berkeley, która zasiada w radzie badawczej Project Reboot, zauważa, że studenci coraz wyraźniej sprzeciwiają się domyślnemu trybowi życia z telefonem w ręku i nieustannemu przewijaniu treści.

„To naprawdę pokazuje, że sami chcieli coś takiego zorganizować” — powiedziała Yousef. „Chcieli pokazać, co tak naprawdę zostało im odebrane”.

Według ankiety przeprowadzonej wśród studentów UC Berkeley aż 78 procent badanych uważa, że korzystanie z telefonu przeszkadza im w głębokim myśleniu, kreatywności albo pełnym angażowaniu się w idee. To liczba, która dobrze tłumaczy, dlaczego inicjatywa studentów spotkała się z tak dużym zainteresowaniem.

Życie dzieje się także poza ekranem

Dwie studentki trzeciego roku, Ashlyn Torres i Izzy Newman, dowiedziały się o wydarzeniu z papierowej ulotki, a nie z mediów społecznościowych. Torres przed przyjściem zostawiła telefon w domu. Jak przyznała, już sam poranek bez urządzenia był dla niej innym doświadczeniem.

„To było inne rano, bo mogłam zauważyć, że wokół mnie jest życie” — powiedziała. „I prawdopodobnie powinniśmy częściej ze sobą rozmawiać i po prostu słuchać tego, co ma nam do zaoferowania świat, a nie tylko tego, co mają nam do zaoferowania nasze telefony”.

Podobne działania podejmował Jonny Vasquez, student trzeciego roku i zwolennik ograniczania czasu ekranowego. Żeby dotrzeć do innych, stawał w ruchliwym miejscu kampusu z napisem: „Konkurs na najniższy czas przed ekranem”.

„Ludzie albo całkowicie ignorowali ten znak, albo podchodzili i mówili: O mój Boże, czekałem, aż ktoś nam z tym pomoże” — opowiadał Vasquez.

Proste sposoby na większą wolność

Uczestnicy wydarzenia dzielili się też praktycznymi sposobami na większy dystans do telefonu. Wśród pomysłów pojawiało się ładowanie urządzenia poza zasięgiem ręki w nocy, całkowite wyłączanie telefonu podczas spotkań towarzyskich oraz szukanie osób o podobnych celach, które mogą wzajemnie wspierać się w zmianie nawyków.

Dawson Kelly podkreślał, że ruch, który studenci chcą tworzyć, dotyczy przede wszystkim sprawczości i odzyskania kontroli nad własnym czasem.

„To są najlepsze lata naszego życia, a zostały nam skradzione przez firmy, które zarabiają miliardy dolarów każdego roku, zabierając nam tak dużo czasu, jak tylko się da. Musimy się bronić, a robimy to przez łączenie się z ludźmi i angażowanie w życie, którym powinniśmy żyć od początku”.

Studenci z Berkeley pokazują, że cyfrowy detoks nie musi oznaczać samotności ani wyrzeczenia. Może oznaczać coś znacznie prostszego: więcej rozmów, więcej obecności i więcej prawdziwego życia.

Źródło: KQED

Dodaj komentarz