Warstwa ozonowa się odbudowuje. To jeden z największych sukcesów ochrony środowiska
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu szybko powiększająca się dziura ozonowa była jednym z najpoważniejszych zagrożeń środowiskowych. Najnowsze dane Światowej Organizacji Meteorologicznej pokazują jednak, że wspólne działania państw przynoszą wymierne rezultaty. Warstwa chroniąca Ziemię przed szkodliwym promieniowaniem stopniowo się regeneruje.
Dziura ozonowa nad Antarktydą w 2025 roku należała do najmniejszych obserwowanych od kilku dekad. Według WMO zajęła czwarte lub piąte miejsce wśród najmniejszych od 1992 roku, gdy zaczęły być widoczne efekty międzynarodowych ograniczeń dotyczących substancji niszczących ozon.
To drugi rok z rzędu, w którym zarówno powierzchnia dziury ozonowej, jak i skala ubytku ozonu były wyraźnie niższe od średniej z lat 1990–2010.
Ochronna tarcza naszej planety
Warstwa ozonowa znajduje się w stratosferze, na wysokości od około 11 do 50 kilometrów nad powierzchnią Ziemi. Pochłania znaczną część szkodliwego promieniowania ultrafioletowego UV-B, dlatego bywa nazywana naturalnym filtrem lub tarczą ochronną planety.
Osłabienie tej warstwy zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwory skóry i choroby oczu. Nadmierne promieniowanie ultrafioletowe może szkodzić również roślinom, uprawom, organizmom morskim i całym ekosystemom.
Pomiary NASA i amerykańskiej Narodowej Administracji Oceanicznej i Atmosferycznej pokazują, że w najbardziej intensywnym okresie sezonu 2025 średnia powierzchnia dziury ozonowej wynosiła około 18,7 mln kilometrów kwadratowych. Była o mniej więcej 30 proc. mniejsza od rekordowej dziury zaobserwowanej w 2006 roku.
– To historia sukcesu w dziedzinie ochrony środowiska. Od 2000 roku warstwa ozonowa się odbudowuje. Możemy oczekiwać jej pełnej regeneracji w ciągu kilku dziesięcioleci – komentuje sekretarz generalna WMO Celeste Saulo.
Świat zareagował na ostrzeżenia naukowców
Za niszczenie ozonu odpowiadały przede wszystkim produkowane przez człowieka związki zawierające chlor i brom. Freony oraz inne podobne substancje były przez lata powszechnie stosowane w lodówkach, klimatyzatorach, aerozolach, piankach izolacyjnych i środkach gaśniczych.
Przełom nastąpił w 1987 roku, gdy przyjęto Protokół Montrealski. Państwa zobowiązały się w nim do stopniowego wycofywania z użycia substancji zubożających warstwę ozonową. Porozumienie uzyskało powszechną ratyfikację i jest dziś uznawane za jeden z najskuteczniejszych traktatów środowiskowych w historii.
Według Programu Środowiskowego ONZ od początku obowiązywania porozumienia na świecie wycofano około 98 proc. kontrolowanych substancji niszczących ozon w porównaniu z poziomem z 1990 roku. Stężenie takich związków w stratosferze nad Antarktydą spadło od szczytu osiągniętego około 2000 roku mniej więcej o jedną trzecią.
Efekty tych działań pojawiają się powoli, ponieważ część szkodliwych związków może utrzymywać się w atmosferze przez dziesiątki, a nawet setki lat. Badacze nie mają jednak wątpliwości, że obrany kierunek działa.
Jeden sezon nie przesądza o całym trendzie
Rozmiar dziury ozonowej może znacznie różnić się w poszczególnych latach. Wpływają na niego między innymi temperatura stratosfery, stabilność wiru polarnego i przemieszczanie się mas powietrza.
W pierwszej połowie września 2026 roku dziura ozonowa rozwijała się szybciej niż rok wcześniej. Według unijnej służby Copernicus 12 września zajmowała około 25 mln kilometrów kwadratowych, czyli mniej więcej 5 mln kilometrów kwadratowych więcej niż średnia dla tego momentu sezonu. Jednocześnie pozostałe wskaźniki, w tym minimalne stężenie ozonu i jego całkowity ubytek, pozostawały blisko wartości przeciętnych.
Tegoroczny sezon jeszcze się nie zakończył, dlatego na jego ostateczną ocenę trzeba poczekać. Większa dziura w jednym roku nie oznacza jednak odwrócenia wieloletniego procesu odbudowy. Pokazuje raczej, dlaczego pomiary satelitarne, obserwacje naziemne i dalsza kontrola szkodliwych substancji pozostają niezbędne.
Jeżeli obecna polityka zostanie utrzymana, WMO przewiduje powrót warstwy ozonowej do poziomu z 1980 roku około 2040 roku w większości świata, około 2045 roku nad Arktyką i około 2066 roku nad Antarktydą.
Historia warstwy ozonowej pokazuje, że problem środowiskowy wywołany działalnością człowieka może zostać ograniczony. Potrzebne są jednak rzetelne badania, międzynarodowa współpraca, konsekwentne decyzje oraz cierpliwość. Właśnie dlatego odbudowa ozonu jest nie tylko dobrą wiadomością dla przyrody i zdrowia ludzi, lecz także dowodem, że wspólne działania na skalę całej planety mogą być skuteczne.
Źródła:




