Imbir – odpowiedź polskiego rolnictwa na zmiany klimatu?
Uprawa imbiru w Polsce przestaje być jedynie rolniczą ciekawostką. Naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu od kilku sezonów testują, czy roślina kojarzona z tropikami może stać się elementem bardziej różnorodnego i odpornego na zmiany klimatu rolnictwa. Wyniki są obiecujące: imbir potrafi rosnąć w naszych warunkach, a kolejnym krokiem ma być stworzenie odmiany lepiej dopasowanej do polskiego klimatu i gleb.
Uprawa imbiru w Polsce to coś więcej niż ciekawostka. To krok w stronę bardziej różnorodnego, nowoczesnego i odpornego na zmiany klimatu rolnictwa. Wierzę, że z pasją naszego zespołu ten cel jest realny, mówi profesor Piotr Szulc z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Jeśli prace badawcze będą przebiegały zgodnie z planem, polski imbir może trafić na półki sklepowe w ciągu najbliższych 3–4 lat. Uczeni udowodnili już, że roślina może rosnąć w naszym klimacie, a teraz koncentrują się na wyhodowaniu wariantu bardziej przystosowanego do lokalnych warunków.
Imbir rośnie także tam, gdzie opadów jest mniej
Zespół badaczy podkreśla, że uprawa imbiru jest możliwa również na obszarach o niższych opadach. Eksperymenty pokazują, że roślina może radzić sobie m.in. w Wielkopolsce czy na Dolnym Śląsku. To istotna informacja w kontekście coraz częstszych okresów suszy i konieczności szukania nowych kierunków produkcji rolnej.
Dodatkowym atutem jest to, że imbir ma wymagania glebowe zbliżone do popularnych w Polsce upraw, takich jak kukurydza i ziemniaki. W praktyce oznacza to możliwość wykorzystania tego samego sprzętu rolniczego, bez konieczności kosztownego „przestawiania” gospodarstw na zupełnie nowe technologie.
Łagodniejszy smak: polski imbir może trafić w gusta wielu osób
W trakcie badań pojawiła się też ciekawa różnica jakościowa. Okazało się, że imbir uprawiany w Polsce jest łagodniejszy od tego pochodzącego z tropików. Ma aż o 50% mniej 6-gingerolu, czyli związku odpowiadającego za charakterystyczną pikantność. Dla części konsumentów to może być szczególnie dobra wiadomość — zwłaszcza dla tych, którzy lubią imbir, ale nie przepadają za jego ostrością.
Nie tylko kłącza: potencjał całej rośliny
Kolejne wnioski płyną z prac zespołu profesor Joanny Kobus-Cisowskiej, również z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Badacze zauważyli, że związki bioaktywne występują nie tylko w kłączach, ale też w częściach nadziemnych rośliny. To otwiera drogę do wykorzystania niemal całej rośliny — na przykład do produkcji suszu, herbat czy przypraw — i może zwiększyć opłacalność przyszłej uprawy.
Duży rynek zbytu: Europa importuje setki tysięcy ton rocznie
W tle pojawia się także argument gospodarczy. Kraje Unii Europejskiej sprowadzają ponad 100 tysięcy ton imbiru rocznie, głównie z Chin. Jeśli polskim naukowcom uda się dopracować odmianę i technologię uprawy, rodzimy imbir mógłby znaleźć miejsce na dużym rynku, a przy tym skrócić łańcuch dostaw i uniezależnić część odbiorców od importu.

