Europejski kraj wprowadza cegły dla jerzyków. Obowiązek w nowych budynkach

To mały element, który może zrobić wielką różnicę dla miejskiej przyrody. Parlament Szkocji poparł prawo zobowiązujące inwestorów do montowania specjalnych cegieł lęgowych w nowych budynkach mieszkalnych – o ile jest to „rozsądnie wykonalne i zasadne”. Rozwiązanie ma wesprzeć jerzyki oraz inne gatunki ptaków gniazdujących w szczelinach, których populacje gwałtownie spadają wraz z postępującą modernizacją zabudowy.

Szkocki parlament przegłosował przepisy nakazujące instalowanie tzw. cegieł dla jerzyków we wszystkich nowych budynkach. Poprawkę zaproponował poseł szkockich Zielonych Mark Ruskell, a poparcie zadeklarowały ugrupowania z całego spektrum politycznego. Specjalne cegły z niewielkim otworem tworzą bezpieczne miejsce lęgowe dla jerzyków, a przy okazji mogą pomagać także innym ptakom związanym z zabudową.

Jerzyki znikają z miast. „Ten ikoniczny gatunek jest dziś pod presją”

Podczas parlamentarnej debaty minister środowiska Gillian Martin przypomniała, że jerzyki były kiedyś stałym elementem krajobrazu szkockich miast. Dziś sytuacja wygląda inaczej.

„Ten ikoniczny gatunek jest dziś pod presją. Od 1995 r. jego liczebność spadła o 60 proc., co doprowadziło do wpisania jerzyka na czerwoną listę gatunków wymagających ochrony. Potrzebujemy praktycznych rozwiązań, które realnie pomogą chronić przyrodę w miastach” – podkreśliła.

Największym problemem jest zanik miejsc lęgowych. Termomodernizacje, uszczelnianie dachów i elewacji oraz coraz szczelniejsze standardy budowlane sprawiły, że ptaki gniazdujące w szczelinach tracą dostęp do dawnych siedlisk. Cegły lęgowe mają przeciwdziałać temu trendowi już na etapie projektowania budynków.

Szkocja zamiast zaleceń wybiera prawo. Anglia ma tylko wytyczne

Nowe szkockie przepisy wyraźnie odcinają się od podejścia znanego z Anglii. Tam cegły lęgowe wpisano jedynie do ogólnych wytycznych planistycznych – sugerują ich stosowanie, ale nie tworzą realnego obowiązku ani dla deweloperów, ani dla urzędów wydających pozwolenia. W praktyce inwestor może z takich rozwiązań zrezygnować bez konsekwencji.

Skutki „miękkich” zaleceń są – jak podkreślają zwolennicy szkockiego rozwiązania – dobrze widoczne. Badanie University of Sheffield wykazało, że 75 proc. budek dla ptaków i nietoperzy, wpisanych jako warunek wydania pozwolenia na budowę nowych domów, nie zostało zamontowanych po zakończeniu inwestycji. To jeden z kluczowych argumentów za tym, by przepisy były prawnie wiążące.

„To było frustrująco proste”. Autor poprawki o tempie decyzji w Szkocji

Mark Ruskell nie krył krytyki wobec długich debat prowadzonych w Londynie. Jego zdaniem problem jest oczywisty, a rozwiązanie wyjątkowo proste do wdrożenia.

„Jerzyki wracają do naszych miast każdego lata, ale z roku na rok jest ich mniej. To frustrujące patrzeć, jak coś tak prostego ciągnie się latami. W Holyrood (dzielnica Edynburga, w której mieści się szkocki parlament – red.) rozmowa była rzeczowa i szybko znaleźliśmy rozwiązanie” – mówił.

W podobnym tonie wypowiadała się aktywistka przyrodnicza Hannah Bourne-Taylor w rozmowie z „The Guardian”, nazywając głosowanie „przełomem dla ochrony ptaków”. Zwróciła uwagę, że w całej Wielkiej Brytanii pozostało mniej niż 40 tys. par jerzyków, a tempo zaniku siedlisk wciąż rośnie. Jej zdaniem wytyczne bez mocy prawnej nie są w stanie odwrócić trendu.

Konsultacje i standardy wykonania. Skorzystają też wróble, szpaki i oknówki

Szkockie prawo przewiduje 12-miesięczny okres konsultacji technicznych, którego celem jest ustalenie jednolitych standardów wykonania cegieł lęgowych. Co ważne, rozwiązanie ma pomagać nie tylko jerzykom, lecz także innym gatunkom: wróblom, szpakom i jaskółkom oknówkom.

Gibraltar pokazuje, że to działa. „Populacja jerzyków… zaczęła rosnąć”

Zwolennicy szkockich przepisów wskazują też na praktyczne przykłady, gdzie podobne podejście przyniosło efekty. Jednym z nich jest Gibraltar – ważny punkt na trasie migracji jerzyków między Europą a Afryką Subsaharyjską. Tam cegły lęgowe mają być standardem od lat.

„Populacja jerzyków najpierw się ustabilizowała, a następnie zaczęła rosnąć. To dowód, że nawet niewielkie zmiany w budownictwie mogą mieć realny wpływ na przetrwanie gatunku” – powiedział minister środowiska John Cortes.

W ocenie ekologów szkocka decyzja to sygnał, że ochrona bioróżnorodności w miastach nie zawsze wymaga kosztownych programów. Czasem wystarczy niewielka zmiana standardów budowlanych, by architektura przestała być barierą, a zaczęła wspierać przyrodę.

 

Dodaj komentarz