Czterodniowy tydzień pracy zyskuje zwolenników. Nowe badania pokazują, co dzieje się z piątym dniem
Coraz więcej danych wskazuje, że krótszy tydzień pracy wcale nie musi oznaczać gorszych wyników. Wręcz przeciwnie — dobrze zaprojektowany model czterodniowy może pomóc firmom utrzymać efektywność, a pracownikom dać więcej zdrowia, spokoju i czasu na życie poza biurem. Właśnie dlatego temat wraca dziś z nową siłą w debacie o przyszłości pracy.
Materiał opublikowany przez Tech Fixated, oparty na danych 4 Day Week Global, opisuje długoterminowe obserwacje z USA, Kanady, Wielkiej Brytanii i Irlandii. Z przedstawionych tam ustaleń wynika, że pracownicy potrafili wykonać tyle samo zadań w tygodniu liczącym 33 godziny, co wcześniej w modelu obejmującym około 38 godzin. W praktyce oznacza to, że część czasu w tradycyjnym, pięciodniowym tygodniu bywa pochłaniana nie przez realną pracę, lecz przez rozpraszacze, przeciągające się spotkania i czynności, które niewiele wnoszą do końcowego efektu.
Wnioski te dobrze współgrają z badaniem opublikowanym w 2025 roku w Nature Human Behaviour. Naukowcy przeanalizowali dane od 2896 pracowników z 141 organizacji w Australii, Kanadzie, Irlandii, Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii i USA. Po wprowadzeniu czterodniowego tygodnia pracy bez obniżki wynagrodzenia odnotowano poprawę w zakresie wypalenia zawodowego, satysfakcji z pracy oraz zdrowia psychicznego i fizycznego. Badacze podkreślili także, że ważną rolę odegrały lepsza organizacja pracy, mniejsze zmęczenie i mniej problemów ze snem.
Jednym z najważniejszych wątków tej dyskusji są spotkania. To właśnie one bardzo często „zjadają” dzień pracy i utrudniają skupienie. Badacze z Boston College zwracali uwagę, że firmy biorące udział w pilotażach ograniczały działania o niskiej wartości, zwłaszcza nadmiar zebrań, i zastępowały je prostszą komunikacją. Dzięki temu pracownicy mogli przeznaczyć więcej czasu na zadania wymagające koncentracji, a nie na samą obecność w kalendarzu.
Warto jednak pamiętać, że nie każda branża wdroży taki model równie łatwo. W sektorach, w których konieczna jest stała obecność personelu, takich jak produkcja, logistyka, opieka zdrowotna czy służby publiczne, skrócenie tygodnia pracy wymaga znacznie większych zmian organizacyjnych. Sama idea nie polega więc na prostym „ucięciu” jednego dnia, ale na rozsądnym przeprojektowaniu rytmu pracy tak, by utrzymać jakość i ciągłość działania.
Mimo tych wyzwań kierunek zmian jest coraz wyraźniejszy. W Belgii pracownicy zyskali możliwość wykonywania pełnego tygodnia pracy w cztery dni, choć bez zmniejszania liczby godzin — to raczej kompresja czasu niż jego skrócenie. Z kolei w Polsce Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej uruchomiło pilotaż skróconego czasu pracy. Główna faza programu rozpoczęła się 1 stycznia 2026 roku, a wcześniej do naboru zgłosiło się 1994 pracodawców, z których wybrano 90 do testowania różnych modeli przy zachowaniu wynagrodzeń.
To wszystko sprawia, że czterodniowy tydzień pracy przestaje być futurystyczną ciekawostką, a coraz częściej staje się poważnie rozważanym rozwiązaniem. Dla pracowników oznacza szansę na lepszą równowagę między życiem zawodowym i prywatnym. Dla firm — impuls do uporządkowania procesów i sprawdzenia, ile czasu naprawdę pochłania praca, a ile jedynie jej pozory. Być może więc największą zmianą nie będzie krótszy tydzień sam w sobie, lecz bardziej uczciwe spojrzenie na to, co w pracy rzeczywiście ma znaczenie.
Źródła: techfixated.com, bc.edu, reuters.com, par.nsf.gov

