Z Tajlandii do Polski na własnych kołach. Kultowe Fiaty i Polonez wróciły do ojczyzny

Dwa Fiaty 125p i FSO Polonez po latach spędzonych w Tajlandii wróciły do Polski na własnych kołach. Gdy kolumna dotarła do Chałupek, a później do Zabełkowa, na miejscu czekały już tłumy ludzi, którzy chcieli zobaczyć niezwykły finał tej wyprawy.

Nie był to zwykły przejazd klasycznych aut ani kolejny rajd dla pasjonatów dawnych samochodów. Ta podróż miała w sobie coś znacznie większego: powrót polskich legend motoryzacji do kraju po dekadach spędzonych tysiące kilometrów od domu. Dla wielu osób był to widok, który budził autentyczne wzruszenie.

Niezwykła wyprawa zaczęła się w Tajlandii

Ekspedycja „Z Ziemi Tajskiej do Polski” wystartowała 28 lutego 2026 roku z Phuket. Trasa prowadziła przez wiele krajów Azji i Europy, a jej uczestnicy pokonali ponad 17 tysięcy kilometrów. Po 43 dniach podróży samochody dotarły do Polski, pokazując, że dawne konstrukcje z FSO nadal potrafią imponować wytrzymałością.

Za przedsięwzięciem stoją ludzie związani z Muzeum Motoryzacji WENA w Oławie. Celem wyprawy było sprowadzenie do kraju wyjątkowych egzemplarzy samochodów, które przed laty trafiły na eksport do Azji. Sama podróż szybko stała się jednak czymś więcej niż logistycznym wyzwaniem. Zamieniła się w opowieść o pasji, determinacji i szacunku do historii polskiej motoryzacji.

Fiaty i Polonez, które przetrwały próbę czasu

W trasę wyruszyły dwa Fiaty 125p oraz FSO Polonez, znany wielu kierowcom jako „Borewicz”. To auta z przełomu lat 70. i 80., które przez dziesięciolecia użytkowane były w Tajlandii. Co szczególnie ciekawe, są to wersje eksportowe przystosowane do ruchu lewostronnego, dlatego mają kierownicę po prawej stronie.

Przed startem trudno było przewidzieć, jak samochody poradzą sobie na tak długiej i wymagającej trasie. Tym większe wrażenie zrobił fakt, że przejechały ją na własnych kołach. To właśnie ten element najmocniej działał na wyobraźnię fanów, którzy obserwowali powrót polskich klasyków do ojczyzny.

Na granicy czekało wielkie powitanie

Gdy kolumna przekroczyła granicę w Chałupkach, na miejscu pojawiło się wielu mieszkańców i entuzjastów zabytkowej motoryzacji. Samochody zostały przywitane z ogromnym ciepłem także w Zabełkowie, gdzie zatrzymały się przy restauracji Retro. Takie sceny najlepiej pokazują, że ta wyprawa zdążyła już wyjść poza wąskie grono fanów dawnych pojazdów i stała się historią, która przyciągnęła uwagę znacznie szerszej publiczności.

W tych autach ludzie widzieli nie tylko klasyczne modele z minionej epoki. Dla wielu były one symbolem polskiej codzienności sprzed lat, motoryzacyjnych marzeń i rodzinnych wspomnień. Właśnie dlatego ich powrót wywołał tak silne emocje.

Więcej niż podróż. To także ratowanie motoryzacyjnej pamięci

Całe przedsięwzięcie miało również wymiar historyczny. Samochody, które kiedyś były eksportową wizytówką polskiej motoryzacji, dziś wracają do kraju jako cenne eksponaty i nośniki pamięci o czasach, gdy Fiat 125p i Polonez były ważną częścią krajowego krajobrazu. W tym sensie wyprawa stała się nie tylko przygodą, lecz także formą ocalania fragmentu polskiego dziedzictwa technicznego.

Po przyjeździe na Dolny Śląsk klasyki zostały entuzjastycznie powitane także w Oławie, przed Muzeum Motoryzacji WENA. Tym samym finał podróży tylko potwierdził, że była to jedna z najbardziej niezwykłych motoryzacyjnych historii ostatnich miesięcy.

Dodaj komentarz