998 strażaków zdobyło Babią Górę w pełnym umundurowaniu – w ramach akcji charytatywnej
O trzeciej nad ranem, w pełnym stroju bojowym, strażacy z całej Polski rozpoczęli wejście na Babią Górę. 998 osób pokonało wymagającą trasę, aby wyrazić solidarność z osobami zmagającymi się z nowotworami krwi. Ich zaangażowanie można wesprzeć, rejestrując się jako potencjalny dawca szpiku.
W tym roku strażacy, którzy wcześniej zdobywali m.in. Śnieżkę, Rysy i Giewont, wybrali kapryśną Babią Górę. Przemierzali trasę liczącą 23,5 km i przewyższenie 1200 metrów, w pełnym wyposażeniu – w kaskach, z aparatami powietrznymi oraz w umundurowaniu bojowym.
– To nie zdobycie szczytu jest najważniejsze, ale cel, jaki mu przyświeca – szerzenie idei dawstwa szpiku – podkreślają organizatorzy.
Solidarność ważąca 20 kilogramów
– Cały ten Nomex, kask, aparaty powietrzne – to około 20 kg dodatkowego obciążenia. To tylko namiastka tego, co czują chorzy, którzy walczą miesiącami, a nawet latami – mówi Sławomir Kowalczyk, strażak i inicjator akcji.
Wśród uczestników znalazł się także Michał Bałys, strażak z PSP w Olkuszu i tata 8-miesięcznego Stasia, u którego zdiagnozowano białaczkę.
– Idę dla swojego syna, ale też dla wszystkich, którzy czekają na swojego bliźniaka genetycznego – mówił.
Wymagająca trasa i ważny cel
– Było bardzo ciężko. Ciężej niż na Śnieżce – przyznają uczestnicy.
– Najtrudniejsze były podejścia i schody. Ale warto, bo cel jest szczytny.
Co 40 minut w Polsce pada diagnoza nowotworu krwi. Co piąty chory nie znajduje odpowiedniego dawcy – podkreśla Magdalena Przysłupska z Fundacji DKMS.
Dlatego tak istotne jest, by jak najwięcej osób dołączyło do bazy potencjalnych dawców szpiku. Rejestracja jest łatwa, a może uratować komuś życie.

