Świat pobił „cichy” rekord: najdłuższy okres bez wybuchowej próby jądrowej od 1945 roku
Bez fajerwerków, bez wielkich nagłówków — a jednak to wydarzenie o historycznym ciężarze. 14 stycznia 2026 r. świat wszedł w najdłuższy okres od 1945 roku bez wybuchowej próby jądrowej. Ten rekord został ostrożnie przyjęty jako „kamień milowy w historii świata”.
Ostatnia taka próba miała miejsce 3 września 2017 r., kiedy test przeprowadziła Korea Północna.
Skąd ten rekord i dlaczego jest ważny?
W drugiej połowie XX wieku wybuchowe testy jądrowe były ponurą normą. Dziś ich brak oznacza mniej ryzyka eskalacji, mniej napięć międzynarodowych i mniej szkód środowiskowych związanych z próbami (zwłaszcza historycznie — atmosferycznymi). To również sygnał, że mimo globalnych kryzysów wciąż działa nieformalna bariera: „nie wracamy do testów”.
W tle jest też traktat z 1996 r. — Comprehensive Nuclear-Test-Ban Treaty (CTBT) — który zakazuje wszelkich prób jądrowych. Traktat podpisało 187 państw, a ratyfikowało 178, choć nadal nie wszedł w życie, bo brakuje ratyfikacji części kluczowych państw.
„Rekord” zauważony przez naukowców: radość, ale z ostrożnością
O tym, że świat „po cichu pobił rekord”, pisał m.in. starszy naukowiec Dylan Spaulding w tekście dla Union of Concerned Scientists. Zwracał jednak uwagę, że „stability is fragile” — „stabilność jest krucha”.
W praktyce chodzi o to, że moratorium na testy nie jest dane raz na zawsze. Eksperci wskazują, że w ostatnich latach pojawiały się polityczne głosy wzywające do powrotu do prób jądrowych, m.in. w Stany Zjednoczone — w kontekście debat o odstraszaniu i rywalizacji mocarstw.
Problem „na jutro”: wygasa New START
Optymistyczny rekord testów zderza się z mniej budującą wiadomością w dziedzinie kontroli zbrojeń. Traktat New START między Stany Zjednoczone a Rosja — ostatnia umowa nakładająca prawnie wiążące limity na strategiczne arsenały nuklearne obu państw — ma wygasnąć 4 lutego 2026 r. i nie ma gotowego następcy.
Komentatorzy ostrzegają, że brak porozumienia i mechanizmów weryfikacji może zwiększyć niepewność i presję na rozbudowę arsenałów, nawet jeśli żadna ze stron oficjalnie nie ogłosi od razu „wyścigu”.
Dlaczego mimo wszystko to dobra wiadomość?
Bo w świecie pełnym napięć udało się utrzymać coś, co jest trudne do utrzymania: globalną (choć nieformalną) powściągliwość wobec testów jądrowych. Ten rekord pokazuje, że normy międzynarodowe — nawet kruche — mogą działać.
Jednocześnie to dobry moment, by przypomnieć, że „brak testów” i „kontrola zbrojeń” to naczynia połączone: rekord warto świętować, ale jeszcze bardziej warto go zabezpieczać politycznie i dyplomatycznie.
Źródło: vox.com

