Pies wrócił do właścicielki po 11 latach. Pomógł mikroczip, który cały czas był aktualizowany

To historia, która brzmi niemal niewiarygodnie, a jednak wydarzyła się naprawdę. Jourdyn Koziak odzyskała swojego ukochanego psa po 11 latach od zaginięcia. Kobieta przez cały ten czas nie przestawała aktualizować danych przypisanych do mikroczipu zwierzęcia. To właśnie dzięki temu Forty-Cal, odnaleziony po latach, mógł wrócić do domu.

Telefon po latach brzmiał jak zły żart

W sobotę Jourdyn Koziak odebrała telefon od mężczyzny, który twierdził, że jej dawno zaginiony pies został odnaleziony. Początkowo była przekonana, że ktoś robi sobie okrutny żart. Trudno się dziwić, bo jej pit bull Forty-Cal zaginął aż 11 lat wcześniej.

„Powiedziałam mu: To żart. To nie jest śmieszne” – wspominała Koziak. „On odpowiedział: Nie proszę pani, mamy pani psa”.

Dopiero gdy pracownicy ACCT Philly, czyli Animal Care and Control Team w Filadelfii, przesłali jej zdjęcia psa, zrozumiała, że to naprawdę on.

„Od razu rozpoznałam jego umaszczenie, nawet z daleka” – powiedziała. „To był on”.

Nigdy nie przestała aktualizować mikroczipu

Forty-Cal zniknął z podwórka dawnego domu rodziny w Filadelfii razem z drugim psem. Tamten drugi zwierzak odnalazł się niedługo później, ale Forty-Cal przepadł bez śladu. Jourdyn od lat podejrzewała, że został po prostu skradziony.

W międzyczasie w jej życiu zmieniło się bardzo wiele. Wyszła za mąż, urodziła dziecko i przeprowadziła się do hrabstwa Luzerne w Pensylwanii. Mimo upływu lat nie zrezygnowała jednak z nadziei i stale dbała o to, by dane przy mikroczipie psa były aktualne.

„Nigdy nie straciłam nadziei, bo po prostu jestem nieustępliwa” – powiedziała.

To właśnie ta konsekwencja okazała się kluczowa. Gdy pies został odnaleziony, mikroczip nadal prowadził prosto do niej.

Forty-Cal, gdy był jeszcze szczeniakiem w 2012 roku

Pomogła mała dziewczynka i jej rodzina

Jak opowiadała właścicielka, Forty-Cal został zauważony przez małą dziewczynkę w Filadelfii. Pies podszedł do niej spokojnie i przyjaźnie.

„On jest bardzo łagodny i przyjazny. Zawsze taki był. Po prostu podszedł do niej. Znalazł sobie przyjaciela” – mówiła Koziak.

Dziewczynka zabrała psa do domu, a jej rodzice zajęli się nim i dali mu hot dogi. Nie mogli jednak zatrzymać zwierzęcia, bo sami mieli już inne. Skontaktowali się więc z Animal Control.

Pracownicy ACCT Philly zeskanowali mikroczip, a potem wydarzyło się coś, na co właścicielka czekała przez ponad dekadę.

„To spotkanie jest wzruszające i inspirujące, ale jest też ważnym przypomnieniem: mikroczipowanie zwierzęcia to jeden z najprostszych i najskuteczniejszych sposobów, by pomóc mu odnaleźć drogę do domu” – przekazała w e-mailu Mikayla Allen, rzeczniczka ACCT Philly.

Wielkie spotkanie po 11 latach

W niedzielę Jourdyn pojechała do Filadelfii po swojego psa. Towarzyszyła jej cała rodzina, w tym trójka dzieci. Przyznała, że ręce drżały jej z emocji, a w głowie mieszało się napięcie, wzruszenie i niedowierzanie.

Kiedy jednak zobaczyła Forty-Cala idącego w jej stronę korytarzem, wszystko inne przestało mieć znaczenie.

„Przestałam słyszeć cokolwiek. Miałam zawężone pole widzenia. Cały świat, wszystko, całe pomieszczenie jakby zniknęło wokół mnie” – wspominała. „Reflektor był skierowany tylko na niego, a nikogo innego już nie było”.

Pracownicy schroniska uprzedzili rodzinę, że pies może być początkowo przytłoczony i że rozpoznanie dawnych opiekunów może zająć mu chwilę. Dlatego podeszli do niego ostrożnie.

„Wyciągnęliśmy ręce, obwąchał nas, a potem po prostu zaczął ciągnąć nas w stronę drzwi, jakby mówił:«Chodźmy już” – relacjonowała Koziak.

„To jak poranek bożonarodzeniowy każdego dnia”

Pierwszego dnia po powrocie Forty-Cal był osłabiony i senny, ale bardzo szybko zaczął wracać do formy. Według właścicielki znów zachowuje się jak dawniej.

„Zachowuje się tak, jakby znowu był szczeniakiem” – powiedziała. „Chce chodzić na spacery. Merda ogonem”.

Dla Jourdyn ogromną radością jest także to, że może włączyć psa do swojego obecnego życia rodzinnego. Choć w domu były też inne zwierzęta, to właśnie Forty-Cal był tym wyjątkowym.

„Miałam w domu także inne zwierzęta, które były częścią rodziny, ale Forty był moim psem” – mówiła. „Kupiłam go za własne pieniądze, gdy miałam 16 lat”.

Przyznaje, że czasem późnym wieczorem dopada ją smutek, gdy myśli o wszystkich latach straconych bez ukochanego psa. Ale rano znów widzi go obok siebie i wtedy wszystko nabiera innego znaczenia.

„Jestem przeszczęśliwa” – powiedziała. „To jak poranek bożonarodzeniowy każdego dnia”.

Mikroczip może naprawdę zmienić wszystko

Historia Forty-Cala to piękne przypomnienie, że nadzieja czasem trwa znacznie dłużej, niż mogłoby się wydawać. To także ważny sygnał dla opiekunów zwierząt, że mikroczip i aktualne dane kontaktowe mogą mieć ogromne znaczenie, nawet po wielu latach od zaginięcia.

W tym przypadku właśnie dzięki takiej wytrwałości możliwy był powrót, który jeszcze chwilę wcześniej wydawał się całkowicie nierealny. Po 11 latach pies wrócił do swojej właścicielki, a ona odzyskała ważną część swojego życia.

Dodaj komentarz