Astronauci Artemis II będą pierwszymi ludźmi, którzy spojrzą na niewidoczną stronę Księżyca

Załogowa misja NASA Artemis II wystartowała w nocy ze środy na czwartek z Centrum Kosmicznego im. Kennedy’ego na Florydzie. To pierwsza od 53 lat misja księżycowa z udziałem ludzi. Lot ma potrwać 10 dni, a jego najbardziej wyczekiwany moment nastąpi szóstego dnia, gdy statek zbliży się do Księżyca na najmniejszą odległość podczas całej wyprawy.

To wydarzenie już teraz wzbudza ogromne emocje w świecie nauki i technologii. Astronauci nie tylko przetestują najważniejsze systemy przed kolejnymi etapami programu Artemis, ale też znajdą się niemal 400 tysięcy kilometrów od Ziemi. Jak podkreślają eksperci, będzie to jedna z najbardziej spektakularnych wypraw współczesnej astronautyki.

Historyczny lot i rekordowa odległość

Załogę Artemis II tworzą astronauci NASA: Reid Wiseman jako dowódca, Victor Glover jako pilot oraz Christina Koch jako specjalistka misji. W składzie znalazł się również astronauta Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej Jeremy Hansen, także pełniący funkcję specjalisty misji. Koch jest pierwszą kobietą, Glover pierwszym Afroamerykaninem, a Hansen pierwszym Kanadyjczykiem, którzy odbędą lot na orbitę Księżyca.

Były szef Polskiej Agencji Kosmicznej, prof. Grzegorz Wrochna, zwrócił uwagę, że misja testowa Artemis II ma ogromne znaczenie nie tylko z punktu widzenia programu NASA, ale również historii lotów załogowych.

– Będą prawie 400 tysięcy kilometrów od Ziemi. Nikt tak daleko jeszcze się nie znalazł. Będą pierwszymi ludźmi, którzy spojrzą na tę niewidoczną z Ziemi stronę Księżyca – powiedział PAP prof. Grzegorz Wrochna.

Dlaczego misja Artemis II jest tak ważna

Ekspert przypomniał, że loty poza orbitę Ziemi wciąż należą do najtrudniejszych przedsięwzięć technologicznych, jakie realizuje ludzkość. Chodzi nie tylko o sam przelot, ale także o warunki panujące w przestrzeni kosmicznej i bezpieczny powrót na Ziemię.

– To są niezwykle trudne warunki wysokiej próżni, jakiej nie można wytworzyć w ziemskich laboratoriach, dużego promieniowania, zerowej grawitacji, braku możliwości odprowadzenia ciepła, ale przede wszystkim ogromnych przeciążeń i wibracji w czasie startu, i jeszcze trudniejszych do przetrzymania ogromnych temperatur przy powrocie, przy wchodzeniu w atmosferę. Niestety mamy tutaj tragiczną listę wypadków, które z tych właśnie przyczyn miały miejsce i dlatego także program Artemis nie jest realizowany w jednym skoku. Nie lecimy od razu na Księżyc, chociaż możliwości techniczne istnieją – opisał rozmówca PAP.

Właśnie dlatego Artemis II ma charakter testowy. Misja pozwala sprawdzić statek Orion, zachowanie załogi i działanie procedur w realnych warunkach kosmicznych, których nie da się wiernie odtworzyć na Ziemi.

Astronauci ćwiczyli manewry ręcznego sterowania

W trakcie lotu załoga wykonywała również ćwiczenia związane z ręcznym sterowaniem statkiem. To jeden z najważniejszych elementów przygotowań do przyszłych misji, ponieważ nawet przy bardzo zaawansowanej automatyce astronauci muszą być gotowi do samodzielnego przeprowadzenia kluczowych manewrów.

– Dlatego tej nocy o około godz. 4 nad ranem astronauci długo trenowali takie właśnie manewry. Statek Orion raz zbliżał się do modułu pośredniego zasilania, raz oddalał od niego, podchodził z przodu, podchodził z boku. To wszystko piloci robili ręcznie właśnie po to, żeby sprawdzić, jak zachowuje się sam statek kosmiczny, ale też, jak oni sobie z tym radzą. Wszystko oczywiście wypadło znakomicie i astronauci kontynuują lot – zaznaczył prof. Wrochna.

Tego rodzaju ćwiczenia mają fundamentalne znaczenie dla bezpieczeństwa przyszłych lotów. Samo lądowanie na Księżycu i późniejszy start z jego powierzchni pozostają jednymi z najbardziej wymagających zadań w całym programie.

NASA zmienia plany kolejnych misji

Pierwotnie zakładano, że to właśnie misja Artemis III przyniesie ponowne lądowanie ludzi na Księżycu. Obecnie jednak plan uległ zmianie. Misja przewidziana na 2027 rok ma polegać na testowaniu zintegrowanych systemów oraz zdolności operacyjnych na orbicie okołoziemskiej. Samo lądowanie ma nastąpić dopiero w ramach Artemis IV w 2028 roku.

Zdaniem prof. Wrochny te daty są ambitne, ale nadal możliwe do osiągnięcia. Duże znaczenie ma tu nie tylko rozwój technologii, ale też międzynarodowy wyścig kosmiczny.

– Pierwotnie to miał być program długoterminowy z ostatecznym celem, jakim było założenie bazy na Marsie. W planach były więc loty na Marsa, wcześniej baza na Księżycu, stacja kosmiczna krążąca wokół Księżyca. Jednak wyścig technologiczny między Stanami Zjednoczonymi a Chinami w tym momencie zupełnie zmienił priorytety, bo Chińczycy bardzo skutecznie ostatnio latali na Księżyc swoimi bezzałogowymi statkami i przygotowują się do lądowania na Księżycu swoich taikonautów. Stąd decyzja prezydenta Donalda Trumpa o zmianie priorytetów – wyjaśnił prof. Wrochna.

– Stąd to przyspieszenie i stąd takie ambitne terminy – zaznaczył ekspert.

Polska również uczestniczy w programie Artemis

Prof. Wrochna podkreślił, że Polska nie pozostaje jedynie obserwatorem wydarzeń związanych z powrotem człowieka w okolice Księżyca. Nasz kraj bierze udział w projektach powiązanych z rozwojem infrastruktury i badań potrzebnych do przyszłych misji.

– Miałem przyjemność podpisać swego czasu deklarację Artemis Accords, która jest przepustką do udziału krajów w programie Artemis. W tej chwili firma Creotech Instruments rozwija projekt misji księżycowej Twardowski, realizowanej z Europejską Agencją Kosmiczną – satelity, który z orbity Księżyca ma mapować jego powierzchnię i poszukiwać zasobów na potrzeby przyszłych misji załogowych oraz do budowy infrastruktury na Srebrnym Globie. Minerałów zawierających atomy tlenu, wodoru, które możemy stamtąd wydostać i zapewnić tlen dla astronautów, wodę, czy zasilanie dla bazy kosmicznej – wyjaśnił prof. Wrochna.

W przedsięwzięcie mają być zaangażowane również Centrum Badań Kosmicznych PAN oraz inne polskie firmy i instytucje naukowe. Celem jest nie tylko mapowanie powierzchni Księżyca, ale także wskazanie potencjalnych miejsc przyszłych lądowań i lokalizacji pod budowę kosmicznej infrastruktury.

– Mapy minerałów i powierzchni mogą posłużyć do planowania przyszłych lądowań, do poszukiwania miejsca, gdzie taka baza mogłaby się znaleźć, no i wreszcie do poszukiwania już konkretnych surowców do zasilania tej bazy – wskazał ekspert.

Na razie projekt znajduje się we wstępnej fazie przygotowań, ale terminarz jest już bardzo konkretny.

– Chcemy, żeby satelita znalazł się na orbicie Księżyca pod koniec roku 2029. To wcale nie tak odległy termin patrząc na misje kosmiczne. Już teraz mamy przed sobą bardzo intensywny okres pracy – powiedział prof. Grzegorz Wrochna.

Misja Artemis II ma więc znaczenie nie tylko dla NASA i Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej, ale także dla partnerów z innych krajów, którzy chcą współtworzyć nowy rozdział eksploracji Księżyca. Dla wielu obserwatorów to moment symboliczny: po ponad pół wieku człowiek znów wraca tak daleko w przestrzeń kosmiczną, by przygotować grunt pod kolejne, jeszcze odważniejsze kroki.

Dodaj komentarz