Inżynierowie biorą przykład z bobrów. Naturalne tamy mają pomóc w walce z powodziami i suszą
Bobry coraz częściej są postrzegane nie tylko jako mieszkańcy dzikiej przyrody, lecz także jako sprzymierzeńcy w ochronie krajobrazu przed skutkami zmian klimatu. We Francji stały się inspiracją dla inżynierów i przyrodników, którzy szukają skutecznych sposobów na ograniczanie powodzi, zatrzymywanie wody w glebie i zwiększanie odporności terenów wiejskich na suszę.
Chodzi o rozwiązania naśladujące działanie bobrowych tam. Tego rodzaju konstrukcje spowalniają przepływ wody, pomagają jej wsiąkać w grunt i tworzą niewielkie zbiorniki, które mogą zmniejszać ryzyko gwałtownych wezbrań, a jednocześnie wspierać nawadnianie terenu w suchszych okresach.
Bobry wracają do Francji po latach niemal całkowitego zaniku
Bóbr europejski był we Francji bliski wyginięcia już na początku XX wieku. Zwierzęta tępiono z powodu futra, mięsa i kastoreum, czyli wydzieliny gruczołów, która dawniej była wykorzystywana między innymi w perfumerii. Z czasem bobry zniknęły z wielu regionów kraju, jednak dzięki ochronie i reintrodukcji ich populacja zaczęła się odbudowywać.
Dziś gatunek znów jest obecny na tysiącach kilometrów francuskich cieków wodnych i coraz częściej uznaje się go za naturalnego inżyniera ekosystemów. Jego działalność pomaga odnawiać tereny podmokłe, zwiększać bioróżnorodność i zatrzymywać wodę w krajobrazie, co ma coraz większe znaczenie w czasach częstszych susz i gwałtownych ulew.
W dolinie Lèze powstały konstrukcje inspirowane bobrowymi tamami
Jednym z miejsc, w których postanowiono wykorzystać tę inspirację w praktyce, jest dolina rzeki Lèze na południe od Tuluzy. To obszar, który doświadcza zarówno susz, jak i powodzi. Właśnie tam w 2025 roku zaczęto budować struktury filtrujące wzorowane na bobrowych tamach.
Konstrukcje te mają spowalniać wodę i pomagać jej rozlewać się w kontrolowany sposób na niewielkich odcinkach, zamiast gwałtownie spływać w dół zlewni. Dzięki temu tworzą się małe stawy i wilgotniejsze strefy, które wspierają roślinność, poprawiają wsiąkanie wody do gleby i ograniczają ryzyko zalania niżej położonych terenów.
To rozwiązanie wpisuje się w szerszy europejski projekt SpongeWorks, którego celem jest wzmacnianie naturalnej zdolności krajobrazu do magazynowania wody. Oprócz doliny Lèze program obejmuje również dorzecze Vecht na pograniczu Niemiec i Holandii oraz dorzecze Pinios w Grecji.
Natura staje się wzorem dla nowoczesnej inżynierii
Twórcy takich działań wychodzą z założenia, że przyroda od dawna stosuje metody, które człowiek dopiero na nowo odkrywa. Bobrowe tamy nie są jedynie barierami z gałęzi. W praktyce tworzą całe układy małej retencji, które spowalniają nurt, zwiększają wsiąkanie wody i stabilizują lokalny obieg hydrologiczny.
Właśnie dlatego we Francji coraz częściej mówi się o bobrach nie jako o problemie, lecz jako o części rozwiązania. Nie oznacza to oczywiście, że ich obecność nie budzi żadnych sporów. W niektórych miejscach pojawiają się obawy rolników i leśników, ale równocześnie rośnie świadomość, że w odpowiednich warunkach bobry mogą realnie wspierać ochronę ludzi i krajobrazu.
Powrót bobra wciąż wywołuje dyskusje
We Francji trwa także debata o dalszym rozszerzaniu zasięgu tego gatunku. Stowarzyszenie „A l’eau Castor” zabiegało o reintrodukcję bobrów w Ariège, argumentując, że mogłyby wzmacniać odporność rzek i terenów wiejskich na skutki zmian klimatu. Projekt nie otrzymał jednak zgody w obecnym kształcie, między innymi z powodu zastrzeżeń naukowych dotyczących pochodzenia zwierząt, wpływu na lokalne ekosystemy i ryzyka konfliktów społecznych.
To pokazuje, że nawet pozytywnie oceniana rola bobrów nie oznacza automatycznej zgody na każdą próbę ich introdukcji. Coraz częściej podkreśla się jednak, że niezależnie od sporów o konkretne lokalizacje sama inspiracja pracą bobrów może przynosić praktyczne korzyści tam, gdzie potrzebne jest lepsze zatrzymywanie wody.
Czesi już przekonali się, ile można dzięki bobrom zaoszczędzić
Przykład z Czech tylko wzmacnia ten sposób myślenia. Tam bobry zasłynęły tym, że wykonały naturalne tamowania w miejscu, gdzie od lat planowano podobną inwestycję. Według lokalnych władz pozwoliło to zaoszczędzić około 30 milionów koron. Ta historia stała się głośna w całej Europie i jeszcze mocniej zwróciła uwagę na to, jak wiele może zrobić natura, jeśli pozwoli się jej działać.
Źródło: reporterre.net, aopk.gov.cz

