Tomek_TV wyciągnął już prawie 5 ton śmieci z Jeziora Drawsko. „Dno wyglądało jak katastrofa ekologiczna”
To, co robi Tomek_TV, to żywa definicja ekologicznego bohaterstwa. Samotnie, miesiąc po miesiącu, metr po metrze, od dwóch lat wyciąga z Jeziora Drawsko to, czego nie powinno tam być: opony, plastik, złom, stare sieci, a nawet odpady ściekowe. Teraz ogłasza kolejny imponujący wynik — 4780 kilogramów śmieci wyciągniętych z jednego z najpiękniejszych jezior w Polsce.
„Kiedy zaczynałem, dno wyglądało jak katastrofa ekologiczna”
Tomek nie ukrywa, że początki były szokujące. Pod wodą znajdował kolejne warstwy odpadów — stare opony, plastikowe worki i folie, metalowe elementy i złom czy nieszczelne rury odprowadzające ścieki wprost do jeziora — jakby przez lata ktoś zasypał naturalne dno śmietniskiem.
— „NIKOGO to nie obchodziło” — pisze.
Dziś, dzięki setkom godzin pracy, w wielu miejscach dno jeziora wreszcie wygląda jak powinno. Zrzuty ścieków zostały ograniczone, a ilość odpadów stopniowo maleje.
W listopadzie wydobył kolejne 11 worków i 10 opon
W ostatnim miesiącu Tomek wyłowił 11 worków śmieci oraz 10 opon
To kolejny krok w misji ratowania jeziora, ale również smutna statystyka pokazująca, jak wiele lat zaniedbań wciąż trzeba nadrabiać.

Imponujący bilans dwóch lat działań
Do tej pory udało się wydobyć:
- 163 opony samochodowe
- 8 opon rolniczych i ciężarowych
- 268 worków różnego rodzaju śmieci
- 5 pułapek i sieci kłusowniczych
To praca bardziej dla zorganizowanej jednostki, a nie dla jednego człowieka. Jednak pasja i determinacja mogą zdziałać cuda.
To koniec finansowania z WFOŚ. A pracy wciąż ogrom
To jedyne gorzkie zdanie w jego raporcie.
Dotychczas akcję współfinansował Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Szczecinie, a odpady odbierała i utylizowała Gmina Czaplinek. Teraz środki na działania się kończą.
— „Nie da się odwrócić 50+ lat niszczenia jeziora w rok czy dwa” — podkreśla Tomek.
Wciąż są części jeziora, które wyglądają tragicznie — przypominają podwodne wysypisko. Pokazuje to na najnowszym zdjęciu z miejsca, do którego jeszcze nie dotarł. Widok jest wstrząsający.
Oddolna praca, która zmienia rzeczywistość
Działania Tomka pokazują, jak wielką różnicę może zrobić jedna zdeterminowana osoba. To nie tylko realna ochrona jednego z najgłębszych jezior w Polsce, ale i przykład dla całego kraju — że problem śmieci w polskich jeziorach jest realny, wieloletni, i że bez ludzi takich jak Tomek nadal pozostawałby ukryty pod taflą wody.
To także sygnał, że podobne inicjatywy zasługują na stabilne wsparcie, bo bez niego prace staną w miejscu, choć roboty wciąż jest „MASA”.

