17 polskich naukowców wraca z zagranicy. Otrzymają ponad 26,5 mln zł na badania w Polsce
Przez lata jednym z najczęściej powtarzanych problemów polskiej nauki był odpływ utalentowanych badaczy za granicę. Młodzi naukowcy wyjeżdżali do Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Szwajcarii czy Wielkiej Brytanii, bo właśnie tam znajdowali laboratoria, finansowanie i możliwość prowadzenia ambitnych projektów. Dziś coraz częściej obserwujemy również ruch w przeciwnym kierunku. Polscy badacze wracają z renomowanych zagranicznych instytucji i budują swoje zespoły naukowe nad Wisłą.
Najnowsza edycja programu Polskie Powroty NAWA przyniosła 17 nowych projektów o łącznej wartości ponad 26,5 mln zł. Laureaci zdobywali doświadczenie m.in. w amerykańskim National Institutes of Health, Europejskim Laboratorium Biologii Molekularnej EMBL, Instytucie Astrofizyki Maxa Plancka i University of Chicago. Teraz swoje badania będą rozwijali na polskich uczelniach i w instytutach Polskiej Akademii Nauk.
Skala zjawiska nadal nie jest ogromna, ale zmiana kierunku jest istotna. Od uruchomienia programu w 2018 roku finansowanie umożliwiające powrót i rozwój badań w Polsce przyznano już 109 badaczkom i badaczom.
Z zagranicznych laboratoriów wracają do Polski
W tegorocznym naborze do programu Polskie Powroty wpłynęło 69 wniosków, czyli więcej niż w poprzedniej edycji. Ostatecznie NAWA zdecydowała się sfinansować 17 projektów. Ich łączna wartość wynosi dokładnie 26 571 070 zł. Ze względu na wysoki poziom zgłoszeń liczba finansowanych projektów została zwiększona w stosunku do pierwotnych planów.
Powracający naukowcy będą pracować m.in. na Uniwersytecie Warszawskim, Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Uniwersytecie Gdańskim, Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, AGH i Uniwersytecie SWPS. Część badaczy trafi do instytutów Polskiej Akademii Nauk.
Nie chodzi przy tym wyłącznie o stworzenie atrakcyjnego etatu dla osoby wracającej z zagranicy.
Konstrukcja programu pozwala naukowcom tworzyć własne grupy projektowe, zatrudniać współpracowników i rozpoczynać w Polsce badania wykorzystujące doświadczenie oraz kontakty zdobyte w międzynarodowym środowisku.
W praktyce powrót jednego dobrego naukowca może więc oznaczać powstanie całego zespołu.
Prof. Wojciech Galej przywozi do Polski unikalne doświadczenie
Jednym z najciekawszych przykładów najnowszej edycji jest prof. Wojciech Galej, biolog strukturalny i laureat prestiżowego grantu ERC Consolidator.
Po latach pracy za granicą dołączy do Międzynarodowego Instytutu Biologii Molekularnej i Komórkowej w Warszawie. Razem z nim do Polski trafi doświadczenie związane z wyjątkowo zaawansowaną techniką badawczą – kriogeniczną tomografią elektronową. Pozwala ona obserwować struktury komórkowe z rozdzielczością dochodzącą do poziomu pojedynczych cząsteczek.
Prof. Galej jasno tłumaczy, dlaczego zdecydował się na taki krok.
– Zdecydowałem się na powrót do Polski, ponieważ uważam, że jest ona krajem o ogromnym potencjale rozwojowym i innowacyjnym, a Międzynarodowy Instytut Biologii Molekularnej i Komórkowej należy do czołowych instytutów badawczych w Polsce i w tej części Europy.
Badacz liczy, że powrót pozwoli mu nie tylko rozwijać własny projekt, lecz także wprowadzić do polskiej nauki nowe metody i zbudować trwałe relacje z krajowym środowiskiem badawczym.
To właśnie ten efekt może być dla Polski szczególnie cenny.
Naukowiec wracający z renomowanego laboratorium nie przywozi przecież wyłącznie własnej wiedzy. Przywozi także sposób organizowania badań, doświadczenie w zdobywaniu międzynarodowych grantów, kontakty z innymi zespołami oraz znajomość metod wykorzystywanych w najlepszych ośrodkach.
Jeden powrót może stworzyć całe laboratorium
Rezultaty wcześniejszych edycji pokazują, że wsparcie nie musi kończyć się wraz z zakończeniem projektu finansowanego przez NAWA.
Dobrym przykładem jest dr hab. inż. Małgorzata Włodarczyk-Biegun. Po powrocie rozwinęła na Politechnice Śląskiej badania nad biodrukiem 3D. Technologia ta może być wykorzystywana m.in. do tworzenia modeli tkanek oraz projektowania nowoczesnych implantów.
Dzięki programowi powstała jej własna grupa badawcza i laboratorium biodruku 3D. Później badaczka zdobyła również grant Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych.
To przykład dobrze pokazujący, że korzyść dla polskiej nauki nie musi ograniczać się do „odzyskania” jednej osoby.
Jeżeli naukowiec tworzy laboratorium, zatrudnia doktorantów i młodych badaczy, zdobywa następne granty oraz nawiązuje współpracę z zagranicznymi ośrodkami, wokół jednej decyzji o powrocie może powstać struktura działająca przez wiele kolejnych lat.
Podobnie wygląda historia dr. Marka Szczepańczyka, współautora publikacji dotyczącej pierwszej bezpośredniej detekcji fal grawitacyjnych. Po powrocie rozwija tę dziedzinę na Uniwersytecie Warszawskim, wzmacniając udział polskich zespołów w międzynarodowych badaniach fal grawitacyjnych, supernowych oraz najbardziej gwałtownych zjawisk zachodzących we Wszechświecie.
Z kolei prof. Łukasz Bratasz stworzył w Instytucie Katalizy i Fizykochemii Powierzchni PAN grupę wykorzystującą zaawansowane metody naukowe do ochrony zabytków i zbiorów muzealnych.
Trzy zupełnie różne dziedziny pokazują ten sam mechanizm: doświadczenie zdobyte za granicą zaczyna pracować na rzecz badań prowadzonych w Polsce.
Polska może oferować coś więcej niż sam powrót do domu
Decyzja o przeniesieniu kariery naukowej do Polski rzadko wynika wyłącznie z powodów osobistych.
Badacz pracujący przez wiele lat w jednym z najlepszych laboratoriów świata nie zrezygnuje z możliwości prowadzenia ambitnych projektów tylko dlatego, że chce mieszkać bliżej rodziny. Potrzebuje aparatury, finansowania, ludzi i wystarczającej niezależności.
Dlatego obecny model Polskich Powrotów obejmuje finansowanie wynagrodzenia kierownika projektu, członków jego grupy oraz osoby zapraszającej przez trzy lub cztery lata. W najnowszym naborze maksymalne finansowanie projektu mogło sięgnąć 1 243 200 zł w ścieżce Junior Fellow oraz 2 377 600 zł w przypadku Senior Fellow.
Program został połączony także ze wsparciem Narodowego Centrum Nauki i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Naukowcy mogą korzystać odpowiednio z komponentu badawczego albo aplikacyjnego, które pozwalają finansować bezpośrednie koszty prowadzonych badań.
To istotna zmiana filozofii.
Nie wystarczy bowiem sprowadzić do kraju świetnego badacza. Trzeba jeszcze stworzyć warunki, w których będzie mógł kontynuować karierę na poziomie zbliżonym do tego, jaki osiągnął za granicą.
Czy znika naukowy „szklany sufit”?
Materiał TVP zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt powrotów – tzw. szklany sufit, który może pojawiać się podczas zagranicznej kariery.
Samo sformułowanie warto jednak rozumieć szerzej niż tylko jako formalną barierę awansu.
W nauce równie ważna jest możliwość przejścia od roli członka zespołu do pozycji samodzielnego lidera: stworzenia własnego laboratorium, zatrudnienia ludzi i określania kierunku badań.
Programy powrotowe mogą być atrakcyjne właśnie dla tych badaczy, którzy zdobyli za granicą duże doświadczenie, ale są już gotowi, aby stworzyć coś własnego.
W Polsce mogą przejąć kierowanie projektem i od początku budować własną grupę.
Dla uczelni oznacza to z kolei możliwość pozyskania nie tylko dobrego pracownika naukowego, ale potencjalnego lidera nowej specjalizacji.
Polska nauka zyskuje również międzynarodowe kontakty
Naukowiec, który spędził kilka lub kilkanaście lat na uniwersytetach w USA, Niemczech, Francji czy Szwajcarii, nie rozpoczyna po powrocie kariery od zera.
Ma byłych współpracowników, zna międzynarodowe zespoły i sposób funkcjonowania dużych konsorcjów badawczych. Często ma również doświadczenie w pisaniu wniosków o najbardziej prestiżowe granty.
To kapitał trudniejszy do zmierzenia niż wysokość finansowania projektu, ale potencjalnie niezwykle wartościowy.
NAWA zwraca uwagę, że wcześniejsze powroty przekładały się na tworzenie laboratoriów, pozyskiwanie kolejnych grantów oraz włączanie polskich instytucji do międzynarodowych sieci współpracy.
– Każdy powracający badacz wnosi nie tylko imponujący dorobek, ale też nowe doświadczenia, międzynarodowe kontakty i inne spojrzenie na prowadzenie badań – podkreśla dr Wojciech Karczewski, dyrektor Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej.
Z perspektywy polskich uczelni jest to ważne również dlatego, że międzynarodowe projekty naukowe coraz częściej prowadzone są przez duże zespoły działające równocześnie w wielu krajach.
Osobiste relacje badaczy mogą pomóc polskim instytucjom znaleźć się w takich przedsięwzięciach.
109 powrotów od 2018 roku
Program Polskie Powroty rozpoczął się w 2018 roku.
W pierwszej edycji wpłynęło aż 108 wniosków, z których finansowanie otrzymały 22 najwyżej ocenione projekty. Kandydaci przechodzili ocenę ekspertów, a finansowane projekty musiały osiągnąć bardzo wysoką punktację.
Od tego czasu formuła była rozwijana.
W edycji 2023 wsparcie otrzymało 11 naukowców, podobnie w kolejnej edycji. W najnowszym rozdaniu liczba laureatów wzrosła do 17. Łącznie od początku działania programu finansowanie otrzymało 109 badaczek i badaczy.
Nadal jest to niewielka liczba w porównaniu z całym środowiskiem naukowym.
Jednak znaczenie takiego programu nie powinno być mierzone wyłącznie liczbą powracających osób. Jeżeli część z nich stworzy wieloletnie laboratoria, wykształci doktorantów i pozyska następne europejskie granty, wpływ może być wielokrotnie większy.
Kolejna edycja już jesienią
Najnowsze wyniki nie kończą programu.
Narodowa Agencja Wymiany Akademickiej zapowiedziała już uruchomienie kolejnej edycji Polskich Powrotów jesienią 2026 roku.
To ważna wiadomość także dla badaczy, którzy obecnie pracują za granicą i dopiero rozważają przeniesienie kariery do Polski.
Przez wiele lat dyskusja o emigracji naukowej koncentrowała się przede wszystkim na pytaniu, jak zatrzymać najlepszych absolwentów przed wyjazdem. Dzisiaj coraz większego znaczenia nabiera drugie pytanie: jak wykorzystać fakt, że wielu z nich już wyjechało, zdobyło doświadczenie w światowej czołówce i może wrócić z wiedzą, której wcześniej w Polsce nie było.
Odpowiedź nie polega na przekonywaniu naukowców samym patriotycznym apelem.
Potrzebne są pieniądze na badania, nowoczesna aparatura, możliwość stworzenia własnego zespołu i przestrzeń do samodzielnego prowadzenia projektów.
Historie prof. Wojciecha Galeja, Małgorzaty Włodarczyk-Biegun czy Marka Szczepańczyka pokazują, że gdy takie warunki się pojawiają, powrót do Polski może być nie krokiem wstecz, lecz kolejnym etapem międzynarodowej kariery.
A na tym zyskują nie tylko sami naukowcy. Zostają po nich nowe laboratoria, grupy badawcze, kontakty ze światowymi instytucjami i kolejne pokolenie młodych ludzi, którzy być może nie będą już musieli wyjeżdżać za granicę, aby uczestniczyć w badaniach prowadzonych na światowym poziomie.
Źródło: nawa.gov.pl, nawa.gov.pl

