Karolina Szczepaniak przepłynęła niemal cały Bałtyk wpław, żeby pomóc dzieciom bez rączek

Karolina Szczepaniak, olimpijska pływaczka i wolontariuszka, podjęła niezwykłe wyzwanie – chciała pokonać Bałtyk wpław, aby zebrać środki na protezy rąk dla dzieci. W wodzie spędziła ponad 57 godzin i przepłynęła 141 kilometrów. Choć do celu zabrakło niespełna 30 km, z powodu skrajnego wyczerpania i nadciągającej burzy musiała zakończyć próbę. Mimo to akcja uznana została za sukces, a zbiórka wciąż trwa.

Plan zakładał 172 kilometry, co oznaczało kilka dób bez snu i odpoczynku. Ostatecznie pływaczka zrealizowała około 80 procent trasy, ustanawiając rekord najdłuższego dystansu przepłyniętego wpław przez Morze Bałtyckie. Decyzję o zakończeniu wyprawy podjęto ze względów bezpieczeństwa.

Determinacja i podziw

Wielu członków zespołu wspierającego nie kryło zachwytu nad hartem ducha zawodniczki. Paulina Batorzyńska, trenerka przygotowania motorycznego, mówiła, że trudno uwierzyć, iż człowiek jest zdolny do takiego wysiłku. Jakub Roś, kapitan jachtu, relacjonował, że w pewnym momencie pojawiły się wątpliwości, czy Szczepaniak wciąż ma pełną świadomość.

— Cały czas miałem świadomość, że nie możemy doprowadzić do tego momentu, w którym Karolina już jest totalnie nieprzytomna i nie kontaktuje. Jeszcze do tego wszystkiego w tle było słychać pioruny, i była taka trochę atmosfera jak w filmie Hitchcocka — twierdził Jakub Roś, kapitan jachtu, który towarzyszył Karolinie Szczepaniak.

Walka z żywiołem i samą sobą

Bałtyk okazał się wymagającym przeciwnikiem nie tylko pod względem fizycznym, ale i psychicznym. Alicja Tchórz, mistrzyni Europy, która przez niemal godzinę płynęła obok Karoliny, przyznała, że miała wrażenie zamarzania. Podkreśliła, że pływanie w otwartym morzu wymaga odwagi i przełamania lęku przed głębiną oraz falami.

Dla samej Szczepaniak był to także symboliczny moment. Podczas przeprawy wspominała lata zmagań z anoreksją. Wyznała, że gdy ból stawał się nie do zniesienia, płakała i przepraszała swoje ciało za to, przez co musiało przejść w przeszłości.

Cel: pomoc dla dzieci

Najważniejszym aspektem przedsięwzięcia „Morze marzeń” była pomoc dla dzieci – Emilki, Joasi i Daniela – które urodziły się bez rąk i potrzebują protez. Dzięki zaangażowaniu Karoliny i jej zespołu, zbiórka nabrała rozgłosu i wciąż rośnie.

Katarzyna Piłat, mama Emilki, zaznaczyła, że wyczyn Karoliny to ogromny trud i poświęcenie. Joanna Jaszczołt, jedna z podopiecznych Fundacji Otwarte Ramiona, stwierdziła natomiast, że pływaczka pozostaje dla niej bohaterką niezależnie od tego, czy dopłynęła do mety.

To jeszcze nie koniec

Karolina Szczepaniak nie zamierza się poddawać. Zapowiedziała już, że na swoje 34. urodziny planuje kolejną próbę przepłynięcia Bałtyku, ponownie w tym samym składzie zespołu wspierającego.

Dodaj komentarz