We włoskim Predazzo można zamówić „pizzę Adama Małysza”. Zrobiono ją już ponad 8 tysięcy razy

Włoskie Predazzo w dolinie Val di Fiemme od lat kojarzy się polskim kibicom ze skokami narciarskimi i wielkimi sukcesami biało-czerwonych. Dziś ma też… kulinarną ciekawostkę, która stała się lokalnym hitem. W pizzerii „Millennium” można zamówić „Adam Małysz 136” – pizzę nazwaną na cześć rekordowego skoku naszego mistrza. I choć sam zainteresowany podchodzi do niej z dystansem, zamówień nie brakuje – przygotowano ją już ponad osiem tysięcy razy.

Sos pomidorowy, mozzarella, sos barbecue, stripsy z kurczaka, czerwona cebula i bazylia – właśnie z takich składników powstaje jedna z najbardziej rozpoznawalnych pozycji w menu „Millennium”. Lokal Michele’a serwuje ją od dziewięciu lat pod nazwą „Adam Małysz 136”. Kosztuje 10 euro i można ją znaleźć w sekcji „most loved pizzas”.

Nazwa nie jest przypadkowa. W lutym 2003 roku Adam Małysz zdobył w Predazzo drugie w karierze mistrzostwo świata, wygrywając konkurs na dużej skoczni. W drugiej serii pobił rekord obiektu, osiągając 136 metrów. Kilka dni później dołożył kolejne złoto – tym razem na normalnej skoczni – oraz następny rekord: 107,5 metra. Te wyniki przeszły do historii i – jak widać – zostały zapamiętane także we Włoszech.

Skąd pomysł na pizzę Małysza? Właściciel zdradza kulisy

W Predazzo Małysz stał się postacią wyjątkowo rozpoznawalną, a Val di Fiemme – również dzięki późniejszym sukcesom polskich skoczków – zyskała w Polsce status miejsca szczególnego. Właśnie ta sportowa atmosfera zainspirowała właściciela lokalu.

— Lubię skoki narciarskie i zainspirowałem się tym skokiem Adama. Wprowadziliśmy ją chyba sześć lat temu. Polscy skoczkowie kilka razy u nas byli, przychodzą, kiedy mają tu zawody. No i przyjeżdża tu sporo waszych turystów. A przecież Adam jest świetnie znany nie tylko w Polsce, także w świecie skoków, więc stwierdziliśmy, że taka pizza to dobry pomysł. Dobraliśmy świeże, fajne, choć oczywiście nietradycyjne składniki i to zrobiliśmy — zdradza nam Michele.

Ponad 8 tysięcy zamówień i „pizza na środku stołu”

Jak opowiada właściciel, „małyszowa” często trafia na stół jako wspólna ciekawostka – zwłaszcza gdy do Predazzo przyjeżdżają polskie rodziny. Do pizz dobranych „pod gust” domawiają jeszcze jedną, by spróbował jej każdy.

— Jak coś wyjątkowego — śmieje się Michel. — Robią tak, żeby każdy mógł się przekonać o tym, jak smakuje. To jedna z naszych najpopularniejszych pozycji. Zawsze zamawiają ją także inni skoczkowie, którzy tu wpadają, choćby z Japonii. Teraz poczekamy na igrzyska olimpijskie, zobaczymy, może trzeba będzie uhonorować tak kogoś jeszcze? — zastanawia się szef „Millennium”.

Rekord 136 metrów został już pobity – Ryoyu Kobayashi wyrównał go w 2019 roku na starszej wersji skoczni, a jesienią podczas próby przedolimpijskiej na przebudowanym obiekcie uzyskał 141 metrów w konkursie Letniego Grand Prix. Nazwa pizzy jednak zostaje bez zmian.

— Na pewno nie zmienię nazwy tej „małyszowej”. To zbyt fajne — zapewnia Włoch.

A co na to Adam Małysz? „Jadłem. To nie są moje smaki”

Choć pizza nosi jego nazwisko, sam Adam Małysz nie ukrywa, że to nie jego ulubione zestawienie.

— Jadłem. To nie są moje smaki, ale bardzo mi miło, że jestem w menu jednej z tamtejszych pizzerii — mówi obecny prezes Polskiego Związku Narciarskiego.

Małysz przyznaje też, że popularność pizzy jest dla niego zaskoczeniem – i dodaje, że „trzeba będzie tam zajechać”.

— Skoro nie pasują ci na pizzy kurczak, cebula i sos barbecue, to jak skomponowałbyś swoją ulubioną? Chyba nie powiesz, że byłaby z bananem? – zapytano Małysza w wywiadzie, nawiązując do słynnej bułki z bananem, która miała być jego przysmakiem przed skokiem. — Pizza to nie jest mój przysmak, ale jak już mam ochotę, to jem na słodko, czyli z ananasem. Wiem, że Włosi mogliby mnie za to wykląć! Dlatego będąc u nich, zamówiłbym raczej taką z różnymi serami. Albo z grzybami, najchętniej z borowikami — odpowiedział dwukrotny mistrz świata z Predazzo.

W rozmowie wraca też temat dawnych sportowych przyzwyczajeń i ulubionych dań – od golonki po „piórkowe mięso”.

— Już mi się przejadła. Jak skakałem, to zawsze na golonkę miałem ochotę, a jak przestałem, to już mi się jej nie chce jeść. Co innego z kaczką. To była zawsze moja ulubiona potrawa i tak zostało. Jakiś czas temu jadłem gęś, na Święto Niepodległości. Generalnie lubię piórkowe mięso — przyznaje.

Predazzo czeka na igrzyska i kolejne sportowe emocje

Predazzo znów znajdzie się w centrum uwagi kibiców, bo to właśnie tutaj mają odbyć się olimpijskie konkursy skoków. Jak zapowiedziano, igrzyska ruszają 6 lutego po ceremonii otwarcia, a dzień wcześniej zawodnicy oddadzą pierwsze skoki podczas treningów.

 

Dodaj komentarz