Japońska firma zatrudniła 11 kotów do biura, aby zmniejszyć stres w pracy
W Japonii, gdzie tempo pracy bywa bardzo wymagające, pewna firma technologiczna postawiła na nietypowy, a zarazem uroczy „benefit” pracowniczy. Qnote Inc. stała się viralem po tym, jak oficjalnie „zatrudniła” 11 kotów biurowych w roli naturalnych reduktorów stresu. Futrzani „współpracownicy” swobodnie przechadzają się między biurkami, drzemią przy oknach i potrafią przerwać najbardziej intensywną sesję kodowania… po prostu przechodząc po klawiaturze. I – jak podkreślają pracownicy – właśnie o to chodzi.
Wszystko zaczęło się od Futaby – przygarniętej w 2004 roku
Historia „kociej kadry” ma konkretne początki. Wszystko zaczęło się w 2004 roku, gdy firma przygarnęła bezdomną kotkę Futabę. Z czasem dołączały kolejne zwierzęta, a biuro coraz mocniej dostosowywało się do ich obecności. Dziś koty są częścią codzienności tak bardzo, że trudno wyobrazić sobie to miejsce bez ich spokojnych kroków, mruczenia i krótkich przerw na głaskanie.

„Stanowiska” w kociej hierarchii? Są. I to całkiem poważne
Qnote podeszło do tematu z przymrużeniem oka – ale konsekwentnie. Koty otrzymały zabawne tytuły służbowe, takie jak chief clerk, manager, auditor czy chaircat. Ten ostatni, zarezerwowany dla najstarszej Futaby, brzmi jak awans, którego wielu ludzi mogłoby pozazdrościć. Choć to element firmowego humoru, pracownicy przyznają, że taka „kocia struktura” dodatkowo ociepla atmosferę w zespole.
Biuro zaprojektowane pod koty. Dosłownie
W pewnym momencie obecność zwierząt przestała być dodatkiem, a stała się jednym z filarów organizacji przestrzeni. Gdy Qnote przenosiło się do własnego budynku, firma przeprowadziła remont z myślą o czworonożnych „pracownikach”: pojawiły się przejścia, półki i miejsca odpoczynku na wysokości – tak, aby koty mogły poruszać się po biurze jak po swoim terytorium. To nie dekoracja dla gości, ale realne przystosowanie miejsca pracy do potrzeb zwierząt.

Dlaczego to działa? „Kocia przerwa” od ekranów robi różnicę
Pracownicy podkreślają, że obecność kotów pomaga im złapać oddech w trakcie dnia. Kiedy zwierzak siada obok monitora albo przechodzi po klawiaturze, człowiek siłą rzeczy odrywa wzrok od ekranu. Taka mikroprzerwa bywa bezcenna: rozładowuje napięcie, porządkuje myśli i poprawia nastrój. W efekcie zwykłe biuro staje się miejscem odrobinę łagodniejszym – bez utraty profesjonalizmu, za to z większą życzliwością na co dzień.
Prezes Qnote: mniej sztywności, więcej swobody w myśleniu
W tej historii istotne jest to, że „koci pomysł” nie jest przypadkiem ani jednorazową akcją PR. To element filozofii pracy. Prezes firmy, Nobuyuki Tsuruta, ujął to w zdaniu, które często cytują media: „Work shouldn’t be about enduring and being overly formal; it’s better to do it in a freer environment with flexible thinking” – czyli: „Praca nie powinna polegać na znoszeniu jej i przesadnej formalności; lepiej wykonywać ją w swobodniejszym środowisku, z elastycznym myśleniem”.

Ciche łapy kontra presja. I proste sygnały, że można inaczej
Japonia bywa kojarzona z wysokimi wymaganiami, długimi godzinami i presją w środowisku zawodowym. Na tym tle Qnote zwraca uwagę tym bardziej: firma pokazuje, że dobrostan w pracy można budować nie tylko benefitami „z tabelki”, ale też codzienną atmosferą i drobnymi rytuałami. A czasem najlepszym „współpracownikiem” okazuje się ten, który nie mówi nic – tylko podchodzi po drapanie za uchem.
Źródło: asianfeed.com

