15 dni bez jedzenia w podwodnej jaskini. 31-latek przeżył i wrócił do rodziny
Przez ponad dwa tygodnie jego rodzina nie wiedziała, czy jeszcze żyje. 31-letni Erasto Crisanto Valdez z Meksyku zaginął podczas połowu ryb w cenocie na pograniczu stanów Veracruz i Oaxaca. Wpłynął do podwodnej jaskini i nie potrafił odnaleźć drogi powrotnej. Przeżył dzięki niewielkiej komorze z powietrzem i wodzie znajdującej się wewnątrz systemu jaskiń. Po 15 dniach poszukiwań ratownicy odnaleźli go żywego na głębokości przekraczającej 100 metrów.
Historia, która początkowo wyglądała jak tragiczny wypadek, zakończyła się w sposób, którego po tak długim czasie niemal nikt już się nie spodziewał. Erasto został wydobyty na powierzchnię, przewieziony do szpitala, a po kilku dniach leczenia wrócił do domu. 12 sierpnia lokalne władze poinformowały o jego powrocie do rodziny.
Zwykły połów zamienił się w walkę o przetrwanie
23 lipca Erasto wybrał się wraz z ojcem na połów w rejonie San Francisco La Paz w Santa María Chimalapa. Mężczyzna zajmował się połowem z użyciem sprzętu do nurkowania i harpuna. W pewnym momencie zauważył rybę i podążył za nią w głąb zalanego systemu jaskiń.
To właśnie wtedy stracił orientację.
Kiedy próbował wrócić, nie był już w stanie odnaleźć przejścia, którym wcześniej wpłynął. W podwodnej jaskini panowała całkowita ciemność, a zapas powietrza w jego butli był ograniczony. Według późniejszej relacji mężczyzny w pewnym momencie zabrakło mu powietrza i stracił przytomność.
Gdy odzyskał świadomość, znajdował się przy suchej części podziemnej groty.
To właśnie ta przestrzeń okazała się kluczowa dla jego przetrwania.
Wewnątrz systemu znajdowała się komora z powietrzem, dzięki której mógł oddychać bez aparatu nurkowego. Dostępna była również woda, którą pił przez kolejne dni. Jedzenia nie miał.
Nie wiedział, czy na zewnątrz jest dzień, czy noc
Warunki, w których znalazł się 31-latek, trudno sobie wyobrazić.
Erasto nie widział światła słonecznego. Nie miał zegarka ani możliwości określenia pory dnia. Nie wiedział, jak długo znajduje się pod ziemią. Towarzyszyły mu jedynie odgłosy wody oraz świadomość, że gdzieś po drugiej stronie skalnych korytarzy znajduje się wyjście, którego nie potrafi odnaleźć.
Po uratowaniu powiedział, że czas płynął dla niego zupełnie inaczej.
– Dla mnie te 15 dni były jak trzy dni.
W innej rozmowie tłumaczył, że po prostu pływał, próbując znaleźć wyjście, ale nie był w stanie określić, którędy powinien się kierować.
Przez cały ten czas nie jadł. Pił wodę znajdującą się w cenocie i starał się oszczędzać energię.
Duże znaczenie miała dla niego również wiara.
– Modliłem się i prosiłem Boga, żeby pozwolił mi wrócić do domu – relacjonował po uratowaniu.
Na powierzchni trwały ogromne poszukiwania
Podczas gdy Erasto próbował przetrwać pod ziemią, jego rodzina i mieszkańcy okolicy rozpoczęli poszukiwania.
Ojciec mężczyzny, który był z nim podczas połowu, poprosił o pomoc, gdy syn nie wrócił na powierzchnię. Do akcji stopniowo dołączały kolejne służby i specjaliści.
Poszukiwania koordynowała miejscowa ochrona cywilna. Uczestniczyły w nich również meksykańskie służby bezpieczeństwa i marynarka wojenna, a działania prowadzone były nie tylko w wodzie, lecz także na lądzie i z powietrza.
Warunki były niezwykle trudne.
Cenot stanowił część skomplikowanego systemu podwodnych korytarzy. Widoczność była bardzo ograniczona, a nurkowie musieli przedostawać się coraz głębiej w nieznane partie jaskini. W pierwszych dniach nie udało się odnaleźć zaginionego.
Z czasem szanse na pozytywny finał wydawały się coraz mniejsze.
Mimo to rodzina nie chciała zakończyć poszukiwań.
Do akcji dołączyli specjaliści od jaskiń
Przełom nastąpił, gdy do działań włączyli się kolejni doświadczeni nurkowie jaskiniowi. W operacji uczestniczyli specjaliści z Meksyku oraz zagranicy. Lokalne media informowały m.in. o nurkach z Niemiec, a w późniejszych relacjach wymieniano również ekspertów ze Stanów Zjednoczonych i Dominikany.
W jaskini odnajdywano wcześniej elementy wyposażenia należące do Erasto, w tym sprzęt używany podczas połowu. Każdy taki ślad pomagał ratownikom odtwarzać możliwą trasę, którą przebył.
7 sierpnia, po 15 dniach od zaginięcia, nadeszła wiadomość, na którą czekała rodzina.
Erasto żył.
Znajdował się w suchej przestrzeni wewnątrz systemu jaskiniowego, ponad 100 metrów w głębi cenotu.
Władze Uxpanapa nazwały wynik operacji historycznym osiągnięciem i podkreśliły współpracę wielu osób oraz instytucji zaangażowanych w akcję.
Zamiast ciała ratownicy znaleźli żywego człowieka
Moment odnalezienia mężczyzny był dla ratowników szczególny również dlatego, że po kilkunastu dniach przygotowywali się na znacznie gorszy scenariusz.
Rodzina także zdawała sobie sprawę, jak niewielkie wydają się szanse na przeżycie bez jedzenia w całkowitej ciemności.
Tym większe było zaskoczenie, gdy okazało się, że 31-latek nie tylko żyje, ale jest przytomny i może rozmawiać z ratownikami.
Nagrania opublikowane przez władze Uxpanapa pokazują uczestników akcji niosących mężczyznę na noszach przez porośnięty roślinnością teren. Następnie został przekazany zespołowi medycznemu i przewieziony do szpitala.
Po tak długim czasie bez jedzenia wymagał oczywiście pomocy lekarzy. Informowano o odwodnieniu i osłabieniu organizmu.
Najważniejsze było jednak to, że nie doszło do najgorszego.
Kilka dni później wrócił do domu
Historia ma jeszcze jeden ważny rozdział, którego nie uwzględniają pierwsze zagraniczne doniesienia o akcji.
Stan Erasto poprawiał się na tyle dobrze, że już kilka dni po odnalezieniu lekarze pozwolili mu opuścić szpital. 11–12 sierpnia lokalne media oraz władze Uxpanapa informowały, że mężczyzna wrócił do swojego domu w Poblado 14.
Na miejscu czekali na niego bliscy i mieszkańcy okolicy.
Według lokalnych relacji jego powrót świętowały setki osób. Były brawa, modlitwy i spotkania mieszkańców, którzy przez ponad dwa tygodnie śledzili akcję ratunkową i wspierali rodzinę.
Erasto mógł wreszcie zobaczyć żonę i dzieci.
Po dniach spędzonych w ciszy i całkowitej ciemności wrócił do zwykłego życia, które jeszcze kilka dni wcześniej wydawało się niezwykle odległe.
Rodzina i ratownicy nie zrezygnowali
W tej historii łatwo skupić się wyłącznie na niezwykłej odporności organizmu człowieka, który przez ponad dwa tygodnie przeżył bez jedzenia.
Równie ważna jest jednak druga część wydarzeń.
Na powierzchni przez kilkanaście dni pracowali ludzie, którzy nie przestawali szukać.
Rodzina prosiła o kontynuowanie działań. Mieszkańcy pomagali służbom. Nurkowie wielokrotnie schodzili pod wodę, mimo bardzo trudnych warunków. Do operacji dołączali specjaliści posiadający doświadczenie potrzebne do eksploracji podwodnych jaskiń. W poszukiwania zaangażowały się władze lokalne oraz meksykańskie służby.
Ostatecznie te wysiłki przyniosły rezultat, którego po 15 dniach spodziewało się niewielu.
W oficjalnym komunikacie samorząd Uxpanapa podkreślał, że operację prowadzono z przekonaniem, aby nie rezygnować aż do odnalezienia zaginionego.
W tym przypadku wytrwałość miała ogromne znaczenie.
Gdyby poszukiwania zakończono wcześniej, Erasto mógłby pozostać w swojej podziemnej kryjówce bez szans na wydostanie się.
Cenot, który stał się miejscem niezwykłego ocalenia
Cenoty to naturalne zagłębienia krasowe wypełnione wodą, często połączone z rozległymi systemami podziemnych korytarzy. Z powierzchni mogą wyglądać niepozornie, jednak pod wodą ich budowa potrafi być bardzo skomplikowana.
Przypadek Erasto pokazuje jednocześnie zagrożenia związane z wchodzeniem do takich miejsc bez odpowiedniego przygotowania i to, jak nieprzewidywalne mogą być podziemne systemy wodne.
W jego przypadku jeden z elementów jaskini, który utrudniał odnalezienie drogi powrotnej, okazał się równocześnie ratunkiem.
Sucha komora zapewniła powietrze. Woda pozwoliła przetrwać bez innych płynów. Resztę zrobiły odporność organizmu, opanowanie i determinacja człowieka czekającego w całkowitej ciemności na pomoc.
Po 15 dniach pomoc w końcu nadeszła.
Dziś Erasto Crisanto Valdez jest już w domu, a akcja, która przez ponad dwa tygodnie angażowała rodzinę, mieszkańców i specjalistyczne służby, zakończyła się dokładnie tak, jak wszyscy od początku mieli nadzieję – odnalezieniem człowieka żywego.

